REKLAMA

Sprzedaż detaliczna ledwo się trzyma. Polacy zaczęli zaciskać pasa

Krzysztof Kolany2022-11-23 10:10główny analityk Bankier.pl
publikacja
2022-11-23 10:10

Październik przyniósł zdecydowane wyhamowanie sprzedaży detalicznej w Polsce. Trudno się temu dziwić, skoro realne zarobki Polaków odnotowały rekordowo głęboki regres.

Sprzedaż detaliczna ledwo się trzyma. Polacy zaczęli zaciskać pasa
Sprzedaż detaliczna ledwo się trzyma. Polacy zaczęli zaciskać pasa
fot. Daniel Dmitriew / / FORUM

Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących (czyli nominalnie) w październiku 2022 r. była o 18,3 proc. wyższa niż w rok wcześniej – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Ekonomiści liczyli na wzrost o 21% rdr. Jest więc to wynik wyraźnie niższy od rynkowego konsensusu.

To też rezultat zauważalnie słabszy od uzyskanego we wrześniu (21,9%) oraz w sierpniu (21,5%), a zarazem podobny do tego z lipca (18,4%) i czerwca (19,9%). To także wyraźnie niższy wzrost niż w maju (23,6%), nie wspominając nawet o rekordowym kwietniu. Wtedy to dzięki efektowi niskiej bazy sprzedaż nominalnie urosła aż o 33,4% rdr.

Problem jednak w tym, że za tak wysokie dynamiki nominalne w znacznej mierze odpowiada galopująca inflacja cenowa. Dlatego warto patrzeć na wyniki sprzedaży w ujęciu realnym, czyli uwzględniającym efekt wzrostu cen. Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych w październiku była tylko o 0,7% wyższa niż rok temu. To najniższy roczny wzrost realnej sprzedaży detalicznej od kwietnia 2021 roku, gdy zakończyła się w Polsce polityka lockdownów. Ten rezultat okazał się gorszy od prognoz większości ekonomistów, którzy spodziewali się realnego wzrostu sprzedaży o 3,2% rdr wobec 4,5% odnotowanych we wrześniu oraz 4,2% w sierpniu.

GUS

Z zaprezentowanych dziś danych wynika, że deflator sprzedaży detalicznej (czyli miara wzrostu cen) przyjął wartość 17,48%, co jest nowym rekordem w historii tych statystyk. We wrześniu wskaźnik ten wyniósł 17,1% w skali roku, w sierpniu 16,6%, a w lipcu 16,1%. Przy tym deflator sprzedaży detalicznej obejmuje węższy zakres dóbr od bardziej popularnej inflacji CPI, która w październiku sięgnęła 17,9%.

Należy też dodać, że na rzecz wyższej sprzedaży detalicznej nadal przyczyniał się popyt realizowany przez (lub na rzecz) uchodźców z Ukrainy. Po 24 lutego do Polski przyjechało ok. 2 miliony Ukraińców. Część z nich później opuściła nasz kraj, ale nadal oznacza to prawdopodobnie ok. milion dodatkowych konsumentów zwiększających popyt na towary i usługi.

Konsument pod presją inflacji

Słabe realne wyniki sprzedaży detalicznej nie są jednak aż tak dużym zaskoczeniem. W zasadzie od maja mamy do czynienia z realnym spadkiem wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw, który pogłębia się z miesiąca na miesiąc. Wynika to z faktu, że płace - choć wciąż szybko rosną - to jednak nie są już w stanie dogonić galopującej inflacji CPI. Stąd też siła nabywcza polskich konsumentów maleje w rekordowym tempie.

W danych GUS w dalszym ciągu widać efekty wysokich cen na stacjach benzynowych. We wrześniu sprzedaż paliw w ujęciu realnym była aż o 20,5% mniejsza niż rok wcześniej. Dla porównania, we wrześniu roczna dynamika w tej kategorii wyniosła -20,4%, a w sierpniu -14,2%. Licząc w cenach stałych, zmalały także obroty dilerów samochodowych (o 5,5% rdr). O 5% zmalała sprzedaż mebli, RTV i AGD. Sprzedaż pracy, książek oraz pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach spadła o 3,3% rdr.

GUS

Wzrost sprzedaży detalicznej napędzały zwiększone zakupu produktów pierwszej potrzeby, co w dalszym ciągu możemy wiązać ze wzrostem populacji Polski wynikającym z napływu emigrantów z Ukrainy. Dzięki temu sprzedaż żywności, napojów i wyrobów tytoniowych była realnie o 2,4% wyższa niż przed rokiem, obroty sklepów odzieżowych i obuwniczych poszła w górę o 14,3% rdr, a sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków zwiększyła się o 8,4%.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tematy
Teraz Twoje oszczędności mogą więcej – aż 8% w skali roku!

Teraz Twoje oszczędności mogą więcej – aż 8% w skali roku!

Komentarze (54)

dodaj komentarz
lukaszslask
a moze odejmiecie 3 mln dodatkowych Ukraincow,ktorzy konsumuja i cala pomoc dla Ukrainy...paczki....i wtedy zobaczymy jaki jest spadek sprzedazy???
ministerprawdy
Inflacja to wspaniałe narzędzie rządzących. Podobnie jak z covidem, pandemią i restrykcjami. Można tym realizować cele na które ludzi by nigdy się nie zgodzili. Jak osiągnąć redukcję zużycia energii, spożycia pokarmów, zmusić ludzi by w 17 stopniach siedzieli czy nie jechali daleko na wakacje tylko do parku rowerem? Infalcją i covidem.Inflacja to wspaniałe narzędzie rządzących. Podobnie jak z covidem, pandemią i restrykcjami. Można tym realizować cele na które ludzi by nigdy się nie zgodzili. Jak osiągnąć redukcję zużycia energii, spożycia pokarmów, zmusić ludzi by w 17 stopniach siedzieli czy nie jechali daleko na wakacje tylko do parku rowerem? Infalcją i covidem. Ambitnych celów kolejnych agend, ustaleń z COP nie da się inaczej wdrożyć i musicie to w końcu pojąć !Tylko wojną , pandemią i inflacją. Podatki, ideologia mają granice - inflacją i wojną można zrealizować każdy cel. Popatrzcie na węgiel - w zeszłym rok - cena groszku na wadze w kopalni 600 zł. Dzis 3-5 tys. i ludziom obiecuje się po 2 tys , dopłaty, generowanie mega inflacji bo koszty rosną i lecą ceny. Da się?
btb2
Każdy chyba widzi co się dzieje z cenami transportu morskiego, jeśli w szczycie bańki kontener kosztował 20.000$ a teraz jest już poniżej 3000$ to oznacza koniec inflacji. Za chwilę to samo będzie z gazem i ropą. Za dwa lata wszystko wróci do normy z jedną tylko różnicą, najsłabsi będą zmuszeni zamknąć swoje biznesy do tego czasu
prezestak
Tragedia jest, mam dwie firmy zajmujące się handlem, spadki 70 procent
koperytko
Kolany jak zwykle wymysla nowe interpretacje ekonomiczne. Fakt jest jeden przy sprzedazy detalicznej +18% Polacy wydali na towary o 18% więcej pieniędzy niż w zeszłym roku. Oznacza to że w dobie :kryzysu" istniejącego w głowach tę.pych lemingów/ Polacy mieli 18% więcej pieniędzy aby zakupić potrzebne towary.
koperytko
Może Kolany twierdzi ze jak jest inflacja 17% to społeczeństwo dostaje z automatu 17% więcej pieniędzy ?
koperytko
.... a moze Kolany napisze ile by wynosiła sprzedaz gdyby Polacy nie oszczędzali paliwa i energi - okazuje się że ciepły październik spowodowal mniejsze zuzycie energi cieplnej...

ZERO obiektywizmu.
koperytko odpowiada koperytko
Kolany jak w Zimbabwe jest inflacja 300% to sprzedaż detaliczna tez rośnie o 300% ???? Tak to dziala ???
smallsaver
Kłamliwy bełkot pisiego trola. Po pierwsze "zapomniałeś", że ściągnęliśmy prawie 3 miliony Ukraińców, duża część z nich dostaje 500+ i inne zasiłki pochodzące z dodruku, a oprócz tego przywieźli ze sobą kasę z Ukrainy i ją też wydają, bo samo 500+ nie wystarczy. Poza tym część podjęła pracę. Po drugie "zapomniałeś",Kłamliwy bełkot pisiego trola. Po pierwsze "zapomniałeś", że ściągnęliśmy prawie 3 miliony Ukraińców, duża część z nich dostaje 500+ i inne zasiłki pochodzące z dodruku, a oprócz tego przywieźli ze sobą kasę z Ukrainy i ją też wydają, bo samo 500+ nie wystarczy. Poza tym część podjęła pracę. Po drugie "zapomniałeś", że najbardziej zdrożały produkty które stanowią większość kosztów życia przeciętnego Polska - utrzymanie mieszkania, żywność, paliwo, usługi o dużo więcej niż 18%. Mało mnie obchodzi, że telewizory, buty itp. mocno nie zdrożały, skoro nie kupuję tego co miesiąc.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki