Wrześniowy wzrost sprzedaży detalicznej okazał się podobny jak w poprzednich miesiącach. Konsumencie istotnie ograniczyli za to zużycie paliw, reagując na niemal rekordowo wysokie ceny.


Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących (czyli nominalnie) we wrześniu 2022 r. była o 21,9 proc. wyższa niż w rok wcześniej – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To wynik zbliżony do tego uzyskanego w sierpniu (21,5%) oraz wyższy niż w lipcu (18,4%) i czerwcu (19,9%), ale nieco słabszy niż w maju (23,6%), o rekordowym kwietniu nawet nie wspominając. Wtedy to dzięki efektowi niskiej bazy sprzedaż nominalnie urosła aż o 33,4% rdr.
Jednakże za sprawą galopującej inflacji nie jest to wynik, na który nie warto patrzeć. Lepiej analizować wyniki sprzedaży w ujęciu realnym, czyli uwzględniających efekt wzrostu cen. Sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych we wrześniu była tylko o 4,1% wyższa niż rok temu. Ten rezultat okazał się nieco słabszy od prognoz większości ekonomistów, którzy spodziewali się realnego wzrostu sprzedaży o 4,5% rdr wobec 4,2% odnotowanych w sierpniu i zaledwie 2,0% w lipcu.
Z zaprezentowanych dziś danych wynika, że deflator sprzedaży detalicznej (czyli miara wzrostu cen) przyjął wartość 17,1%, co jest nowym rekordem w historii tych statystyk. W sierpniu wskaźnik ten wyniósł 16,6% w skali roku. W lipcu było to 16,1%, w czerwcu 16,2%, w maju 14,2%, w kwietniu 12,1%, w marcu 11,3%, a w styczniu 8,5%. To także wynik zbliżony do inflacji CPI (17,2%) obejmującej jednak znacznie szerszy zakres dóbr niż statystyki sprzedaży detalicznej.
Warto też mieć świadomość, że na rzecz wyższej sprzedaży detalicznej nadal przyczyniał się popyt realizowany przez (lub na rzecz) uchodźców z Ukrainy. Po 24 lutego do Polski przyjechało ok. dwa miliony Ukraińców. Część z nich później opuściła nasz kraj, ale nadal oznacza to prawdopodobnie setki tysięcy lub nawet milion dodatkowych konsumentów zwiększających popyt na towary i usługi.
Mocny spadek sprzedaży paliw
W danych GUS w dalszym ciągu widać efekty wysokich cen na stacjach benzynowych. We wrześniu sprzedaż paliw w ujęciu realnym była aż o 20,4% niższa niż rok wcześniej (oraz o 10% niższa niż w sierpniu). Dla porównania, w sierpniu roczna dynamika w tej kategorii wyniosła -14,2%. Licząc w cenach stałych mniejszą niż rok temu sprzedaż odnotowano także u dilerów samochodowych i w sklepach motoryzacyjnych (o 2,9%) oraz w grupie „meble, rtv i agd” (o 4,3%).
Wzrost sprzedaży detalicznej napędzały zwiększone zakupu produktów pierwszej potrzeby, co w dalszym ciągu możemy wiązać ze wzrostem populacji Polski wynikającym z napływu emigrantów z Ukrainy. I tak sprzedaż odzieży i obuwia poszła w górę o 25,2% rdr, sprzedaż farmaceutyków i kosmetyków zwiększyła się o 11,1%, a żywności, napojów i wyrobów tytoniowych o 7,8%.
GUS odnotował przy tym wzrost wartości sprzedaży przez Internet (nominalnie o 8,2% rdr). W rezultacie udział e-commerce w całym handlu detalicznym we wrześniu zwiększył się do 9,7% względem 8,9% w sierpniu.
- Wzrost udziału raportowały przedsiębiorstwa zaklasyfikowane do grup: „prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach” (z 22,2% przed miesiącem do 25,6%), „tekstylia, odzież, obuwie” (odpowiednio z 21,1% do 22,6%) oraz „meble, rtv, agd” (z 16,6% do 17,6%) informują statystycy GUS.
Konsumpcja nadal będzie hamować
Ekonomiści od kilku miesięcy ostrzegają, że obserwowany w poprzednich kwartałach bardzo silny popyt konsumpcyjny zapewne nie zostanie utrzymany w najbliższej przyszłości. Na rzecz ograniczenia konsumpcji działają trzy czynniki. Po pierwsze, jest nim bardzo wysoka inflacja, zmuszająca konsumentów do realnego ograniczenia wydatków - zwłaszcza na dobra wyższego rzędu. Potwierdzają to niemal rekordowo niskie wskaźniki nastrojów konsumenckich.
Po drugie, w zasadzie od maja płace w sektorze prywatnym rosną wolniej od raportowanej inflacji CPI, co prowadzi do realnego spadku dochodów większości gospodarstw domowych. I wreszcie po trzecie, powoli zaczyna być widoczny wpływ wyższych stóp procentowych, który zmniejsza dochody do dyspozycji dłużników. Aczkolwiek ten ostatni czynnik w tym roku został w znacznej mierze ograniczony przez tzw. wakacje kredytowe.
Gdyby nie dodatkowi konsumenci zza naszej wschodniej granicy, zapewne już teraz obserwowalibyśmy ujemne odczyty sprzedaży detalicznej liczonej w cenach stałych. Te jednak możemy zobaczyć w nadchodzących miesiącach, gdy w konsumentów uderzą podwyżki rachunków za energię elektryczną, ciepło sieciowe czy gaz ziemny.
































































