Szef Pentagonu Pete Hegseth nie dopuszcza Demokratów w Kongresie do poufnych briefingów; nawet Republikanie są zakończeni takim łamaniem protokołów, które może się dla nich okazać zgubne po wyborach środka kadencji - zauważają w czwartek portal Politico i brytyjski „Guardian”.


Kongresmeni i senatorzy obu partii oceniają, że w coraz większym stopniu Hegseth wyłącza Demokratów z briefingów, na których przedstawiane są poufne informacje. Praktyka ta rzuca dodatkowe światło na „hiperstronnicze podejście administracji (prezydenta Donalda) Trumpa do Kongresu” - konstatuje amerykański portal.
Mimo iż szef Pentagonu zabiega w ostatnich tygodniach o zgodę Kongresu na wart 1,5 bln dol. budżet obronny, to jednak przedstawia swoje racje w Kongresie na spotkaniach za zamkniętymi drzwiami, z których wyłącza Demokratów - zauważa „Guardian”.
Politico zwraca uwagę, że Hegseth nie stara się wyjaśnić Demokratycznym Kongresmenom nawet przyczyn pomniejszych inicjatyw Pentagonu, jak atakowanie łodzi Karaibach, mających jakoby przewozić narkotyki, a cóż dopiero priorytetów jego resortu, co jest de facto próbą pominięcia w procesie decyzyjnym „głównych graczy” w obu izbach Kongresu.
Jak przypomina „Guardian” znaczna część planów budżetowych Pentagonu na przyszły rok nie zostanie zaaprobowana przez ustawodawców bez głosów Demokratów, toteż Hegseth może sobie strzelić w stopę odsuwając ich od briefingów.
- A jeśli Izba Reprezentantów będzie po wyborach kontrolowana przez Demokratów, jak przewiduje wielu politologów, to przywódcy Pentagonu nie będą mieli z kim pracować, ponieważ nie zbudowali z nikim dobrych relacji - mówi Politico były przedstawiciel resortu obrony pragnący zachować anonimowość.(PAP)

fit/ kj/
































































