Jesteśmy przygotowani – powiedziała minister ds. integracji społecznej Agnieszka Ścigaj, pytana o możliwość przybycia zimą do Polski kolejnej fali uchodźców z Ukrainy. "Mamy już dobrze przygotowaną infrastrukturę, bo jesteśmy bogatsi o doświadczenia z lutego, łatwiej będzie ją szybko odtworzyć" – powiedziała.


Siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek po południu zakrojony na szeroką skalę atak rakietowy na Ukrainę, wymierzony głównie w obiekty energetyczne. Minister ds. integracji społecznej pytana była w środę w TVN24 o sytuację na Ukrainie i o to, czy rząd jest przygotowany na ewentualną kolejną falę uchodźców.
"Jesteśmy na to przygotowani, jakby ta teza jest coraz bliższa, bo wojna jest nieprzewidywalna. Do niedawna rozmowy z ukraińskimi politykami tego nie sugerowały, oni sami byli przekonani, że to się nie wydarzy, dużo siły włożyli w zorganizowanie migracji wewnętrznej" – powiedziała. "Jest wojna, przeciwnik jest dość nieprzewidywalny i rzeczywiście mamy już problemy we Lwowie, gdzie duża część miasta odcięta jest od sieci komórkowej, od prądu" – dodała.
Zauważyła, że po atakach na obiekty cywilne w Kijów strona polska nie zaobserwowała zwiększonego ruchu na granicy, większej liczby przybywających do Polski. "Był taki normalny ruch – około 20 tys. (osób) na dobę, z czego 5 do 6 proc. to byli ci, którzy uciekali przed wojną. Stąd było takie uspokojenie sytuacji, że to się może nie wydarzy" – zaznaczyła.
"Teraz idzie zima, a ta zmiana gwałtowna dotycząca dostaw prądu może wywołać znowu migrację do Polski" – wskazała. "Na to jesteśmy przygotowani. Cały czas trwają odprawy z wojewodami, robimy podsumowanie, ile mamy miejsc noclegowych w miejscach zbiorowych. Mamy już dobrze przygotowaną tę infrastrukturę, bo już jesteśmy bogatsi o doświadczenia z lutego, łatwiej będzie ją szybko odtworzyć. Mamy też procedurę, przepływy finansowe umożliwione i sprawne zarządzenie kryzysowe przy pomocy wojewodów" – powiedziała Ścigaj.

Pytana była też o to, czy z informacji z ostatnich kilkunastu dni wynika, że liczba Ukraińców, którzy docierają do Polski i chcą tu pozostać, chociaż na okres zimowy, radykalnie wzrastała. Odpowiadając, przyznała, że jest "minimalny wzrost".
"Nie wiemy, co teraz się wydarzy, na to musimy być przygotowani, ale rzeczywiście do tej pory, w ostatnich dniach, mimo że pogoda się trochę zepsuła i były już ataki, bo przecież Kijów był ostrzelany, ludność cywilna, to nie zaobserwowaliśmy takich gwałtownych wzrostów. Wręcz przeciwnie, wiele osób wraca na Ukrainę" – powiedziała minister ds. integracji społecznej.
"Nawet w nocy mieliśmy takie informację, że pociągi, które jechały pełne Ukraińców na Ukrainę, zatrzymały się polskiej granicy, były zabezpieczone, bo tam była przerwa w dostawie prądu, to i tak nikt z tych pociągów nie wysiadał i nie zamierzał wracać po tych odstrzałach, które były ostatniej doby" – dodała.
Odniosła się też do pytania, ilu obecnie jest w Polsce uchodźców z Ukrainy.
"To jest bardzo płynna liczba, ale stale jest około 1,4 mln osób" – przekazała.
Podała, że są to dane szacunkowe na podstawie ruchu na granicach w korelacji z numerami PESEL nadanymi im po 24 lutego tego roku, ale też po logowaniach w telefonii komórkowej. Podała, że w miejscach zbiorowego zakwaterowania jest już niecałe 80 tys. uchodźców z Ukrainy.
"Duża część z nich pracuje, samodzielnie sobie radzi. Pół miliona jest legalnie zatrudnionych" – poinformowała. Minister zaznaczyła, że część Ukraińców wróciła na Ukrainę, a cześć jest w ruchu – przyjeżdża i wyjeżdża. (PAP)
Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka
dsr/ joz/



























































