Rosyjska grupa ransomware Clop twierdzi, że przeprowadziła cyberataki na koncerny Shell i Philips. Shell potwierdził, że bada możliwy incydent, a Philips poinformował o próbie ataku na serwer z danymi wewnętrznymi. Według firmy zdarzenie było ograniczone i nie miało wpływu na klientów.


Shell przekazał w czwartek holenderskiemu nadawcy publicznemu NOS, że wie o „możliwym incydencie”. Rzecznik koncernu poinformował, że zespół ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa bada obecnie, co dokładnie się wydarzyło. Firma nie podała dotąd informacji o ewentualnej skali wycieku danych ani skutkach ataku.
Philips potwierdził natomiast, że doszło do próby cyberataku na jeden z firmowych serwerów zawierających dane wewnętrzne. Według rzecznika koncernu incydent został już opanowany, miał stosunkowo niewielką skalę i nie wpłynął na klientów przedsiębiorstwa.
Do ataków przyznała się grupa Clop, działająca co najmniej od 2019 roku. Specjalizuje się ona w atakach ransomware, podczas których cyberprzestępcy przejmują lub wykradają dane przedsiębiorstw, a następnie mogą żądać okupu za ich odszyfrowanie albo za powstrzymanie się od publikacji skradzionych informacji.
Według szacunków przytoczonych przez NOS grupa Clop uzyskała dotychczas około 500 mln dolarów z okupów.

Na razie nie wiadomo, jakie dane mogły zostać przejęte w przypadku Shella i Philipsa, ani czy cyberprzestępcom udało się uzyskać dostęp do systemów obu koncernów w zakresie, o którym twierdzą.
Patryk Kulpok (PAP)
pmk/ mal/


























































