„Alicja” to kredyt udzielany w latach 90. XX w. przez PKO Bank Polski. Kredyt miał być odpowiedzią na szalejącą wówczas inflację, ale ze względu na specyficzną konstrukcję dla części osób stał się niemożliwy do spłacenia. Sąd Apelacyjny w Szczecinie uwzględnił w ostatnich dniach października apelację jednego z kredytobiorców i uznał, że umowa zawarta z PKO BP jest nieważna w całości. Bank musi zwrócić kredytobiorcy nadpłatę wraz z odsetkami. Wyrok jest prawomocny.


O kredytach „Alicja” pisaliśmy już na łamach Bankier.pl wielokrotnie. Jest to kredyt z odroczoną spłatą części należności, który w założeniu miał ułatwić finansowanie celów mieszkaniowych w warunkach szalejącej w latach 90. inflacji. Klientom umożliwiono spłatę niskich rat, które obejmowały jedynie część należnych odsetek. Pozostała ich część była dopisywana do kapitału. W praktyce – jeśli klient nie dokonywał nadpłat, kapitał pozostający do spłaty z miesiąca na miesiąc rósł.
Pierwszy wyrok stwierdzający nieważność kredytu złotowego
Ułomności kredytu punktował m.in. Rzecznik Finansowy. Chodziło na przykład o to, że kredyt nie miał ustalonej daty spłaty zobowiązania. Ponadto mechanizm ustalania oprocentowania był niejasny i zawiły. W praktyce był niemożliwy do przeanalizowania przez kredytobiorcę. Dodatkowo harmonogram spłaty zakładał jedynie spłatę części raty odsetkowej, więc kredytobiorca spłacając wskazaną przez bank kwotę minimalną, automatycznie powiększał swój należny kapitał. Dla niektórych klientów kredyt stał się po latach pułapką bez wyjścia i rozpoczęły się batalie sądowe.
O wygranej w jednej z takich spraw donosi radca prawny Radosław Górski, który występował jako pełnomocnik z urzędu. - Sąd Apelacyjny w Szczecinie 28 października 2021 roku uwzględnił apelację kredytobiorcy i ustalił, że umowa kredytu w PLN zawarta z Powszechną Kasą Oszczędności Bank Polski SA jest nieważna w całości. Sąd zasądził również na rzecz kredytobiorcy zwrot wpłat dokonanych ponad kapitał udzielonego kredytu. Jest to prawdopodobnie pierwszy w Polsce prawomocny wyrok stwierdzający nieważność kredytu w PLN – pisze na swojej stronie internetowej Górski.
- W konsekwencji prawomocnego wyroku wartość naliczonego przez bank zobowiązania kredytobiorców zmniejszyła się z kwoty ponad 200 000 zł do 0 zł. Zgodnie z wyrokiem bank musi również zwrócić jednemu z kredytobiorców dokonaną przez niego bardzo wysoką nadpłatę wraz z odsetkami – mówi radca prawny.

Ponad 400 tys. zł do spłaty za pożyczone 100 tys. zł
W opisywanej sprawie kredytobiorcy pożyczyli z banku 100 tys. zł. Po 20 latach spłacili znacznie ponad 200 tys. zł, ale w dalszym ciągu mieli do zapłacenia całość kapitału (czyli 100 tys. zł) plus skapitalizowane odsetki w wysokości 120 tys. zł. Łącznie więc kredyt ten miał zdanie banku kosztować kredytobiorców znacznie ponad 400 000 zł – ponad 4 razy więcej, niż wynosiła wartość wypłaconego kredytu.
PKO BP, który udzielał kredytów „Alicja”, do samego końca stał na stanowisku, że da się go spłacić. - Zdaniem banku kredyt był i jest w dalszym ciągu atrakcyjny i można go spłacić, jeśli tylko dysponuje się określoną kwotą – mówi Radosław Górski. Bank nie zgodził się więc na umorzenie kwoty kredytu i wniósł o oddalenie powództwa w całości. Jako alternatywę proponował klientom udzielenie dodatkowego kredytu na spłatę „Alicji”, tym razem opartego o WIBOR. Kredytobiorcy nie zgodzili się na taką ugodę.
Powyższy przykład pokazuje, że nie tylko kredytobiorcy „frankowi” mają problem ze swoimi zobowiązaniami. Na rynku funkcjonują też kredyty złotowe, których konstrukcja jest wątpliwa pod względem prawnym. Jako ciekawostkę warto dodać, że w latach 90. ubiegłego wieku, jeszcze na długo przed hipotecznym boomem, kredyt „Alicja” uważany był za remedium na mieszkaniowe bolączki Polaków. Produkt dostał nawet branżową nagrodę “ALICJA 95” od miesięcznika „Twój Styl”.































































