REKLAMA

Kredyt Alicja. Klienci wygrali w sądzie, dług został umorzony

Wojciech Boczoń2020-09-30 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-09-30 06:00
fot. ASkwarczynski / Shutterstock

Kredyt Alicja udzielany był przez PKO BP w latach 90. dwudziestego wieku. Dla części klientów stał się jednak pułapką bez wyjścia – należności odsetek i kapitału przekraczała kilkukrotnie wartość wypłaconej klientowi kwoty. W sierpniu 2020 r. Sąd Okręgowy w Szczecinie wydał korzystny dla kredytobiorcy wyrok, umarzając dług klientki. Może to otworzyć furtkę dla kolejnych procesów w sprawie Alicji.

O feralnym kredycie Alicja udzielanym w latach 90. pisaliśmy już na łamach Bankier.pl kilkukrotnie (patrz: Kredyt "Alicja" wciąż boli. Spełniał marzenia, stał się pułapką lub "Alicja" kontratakuje. Uwolnienie od długu życia to wzbogacenie). Feralnym, bo dla niektórych klientów stał się pułapką, z której nie ma wyjścia. Udzielany w warunkach szalejącej inflacji, miał być remedium na bolączki mieszkaniowe Polaków. W momencie jego wprowadzenia na rynek wydawał się strzałem w dziesiątkę, a kredytodawca – bank PKO BP – zgarnął za ten produkt kilka branżowych nagród. Czas pokazał jednak, że część klientów nie jest w stanie spłacić swojego zadłużenia, mimo zwrócenia do banku nawet kilkukrotności pożyczonej kwoty.

Spłacasz tylko część odsetek, reszta powiększa kapitał

Jak to możliwe? Haczyk tkwi w konstrukcji kredytu. Klientom zaproponowano możliwość spłaty niskich rat, na które składała się tylko część odsetek. Pozostała część była dopisywana do kapitału kredytu. W efekcie klientom, którzy spłacali tylko minimalne wymagane przez bank raty, kapitał pozostały do spłaty z miesiąca na miesiąc się powiększał. Opisywaliśmy przypadek klientki, która zaciągnęła kredyt na 120 tys. zł, spłaciła 280 tys. odsetek, a do spłaty pozostało jej jeszcze około 450 tys. zł kapitału. Kredyt budził też sporo wątpliwości Rzecznika Finansowego, który uznał, że jego konstrukcja jest wadliwa (np. w umowie brak daty zakończenia spłaty kredytu), a parametry, na których opiera się oprocentowanie, zbyt skomplikowane do zrozumienia przez przeciętnego odbiorcę.

–  Klienci byli informowani o zasadach funkcjonowania kredytów Alicja, w tym m.in. o tym, że w toku wykonywania umowy kredytu wpłaty na poczet zadłużenia – wraz ze spadkiem stóp procentowych oraz wzrostem wynagrodzeń – powinny być przez klientów zwiększane –  tłumaczą przedstawiciele PKO BP. –  Sam bank również uwzględniał zmiany warunków gospodarczych oraz zmiany parametrów ekonomicznych przyjętych do wyliczenia raty. Od 2000 roku bank umożliwiał klientom zmianę formuły spłaty tego kredytu na dogodnych warunkach (uproszczona procedura, atrakcyjne warunki oraz brak opłat) oraz zastosowanie formuły rat malejących/równych. Propozycje udogodnień otrzymali wszyscy kredytobiorcy. Do tej pory niemal wszystkie kredyty zostały spłacone - twierdzi biuro prasowe PKO BP.

Mimo wątpliwości co do konstrukcji kredytu, PKO BP stoi na stanowisku, że kredyt da się spłacić. Z kolei kredytobiorcy utrzymują, że ewentualne negocjacje dotyczą jedynie zamiany obecnego zadłużenia na „zwykły”, nowy kredyt mieszkaniowy z rynkowymi parametrami. Tyle że nie jest to dla nich wyjście z sytuacji, bo niektórzy spłacili już nierzadko dwukrotność pożyczonej kwoty, a do spłaty pozostało im jeszcze nawet kilkaset tysięcy złotych kapitału.

Wygrana klientki z „Alicją”

Część kredytobiorców skierowała sprawę do sądów. Niektórym udaje się wygrać, o czym donosi Kancelaria Radcy Prawnego Radosława Górskiego, który prowadził jedną z takich spraw. W sierpniu korzystny dla kredytobiorcy wyrok wydał Sąd Okręgowy w Szczecinie. Sprawa dotyczyła klientki, która w ramach „Alicji” pożyczyła z PKO BP 100 tys. zł. Po 20 latach spłaty klientka wpłaciła do banku ponad 200 tys. zł, ale mimo tego pozostał jej do spłaty kapitał w wysokości 100 tys. zł plus 120 tys. zł odsetek. Razem za pożyczone 100 tys. zł bank żąda znacznie ponad 400 tys. zł – 4 razy więcej niż wynosiła wartość wypłaconego kredytu.

„Pozwany bank w trakcie całego procesu sądowego nie widział i w dalszym ciągu zdaje się nie widzieć niczego niepokojącego/nieuczciwego w sposobie naliczenia długów kredytobiorców. Bank nie zgodził się więc na umorzenie kwoty kredytu i wniósł o oddalenie pozwu w całości. Zdaniem banku kredyt był i jest w dalszym ciągu atrakcyjny i można go spłacić, jeśli tylko dysponuje się określoną kwotą. Bank zaproponował zresztą kredytobiorcom udzielenie kredytu na spłatę tego kredytu, tym razem opartego jednak o WIBOR, na tej zasadzie, że za pomocą nowego kredytu spłacona zostanie cała kwota należności banku wynikająca z kredytu „Alicja”. Kredytobiorcy nie zgodzili się jednak na taką ugodę.” – czytamy na stronie gorski-radcaprawny.pl.

Sąd Okręgowy w Szczecinie zdecydował się umorzyć cały dług klientki. Pełnomocnik kredytobiorcy zamierza jednak złożyć apelację od wyroku – chce, by Sąd uwzględnił żądanie ustalenia nieważności kredytu.

Pełnomocnik chce unieważnienia kredytu

– Wyrok, który zapadł w sprawie kredytu "Alicja" rozwiązuje problemy kredytobiorcy z bankiem, ponieważ całkowicie umarza jego zobowiązania wobec banku. Sąd, dostrzegając częściową nieważność tej umowy, nie stwierdził jednak nieważności umowy kredytu w całości i w związku z tym nie zasądził na rzecz konsumenta dokonanych już nadpłat. Z tego względu konsument złożył apelację od wyroku - uważam że zwrotowi na rzecz konsumenta, w związku z nieważnością umowy, powinny podlegać świadczenia obliczone jako różnica między kwotą kredytu a sumą wpłat – tłumaczy Radosław Górski, radca prawny.

Górski ocenia umowę kredytu "Alicja" niestety jako skrajnie niekorzystną dla konsumentów, z wielu względów związanych zarówno ze sposobem, w jaki produkt ten był sprzedawany, w jaki sposób informowano o konsekwencjach jego zawarcia oraz w jak niejasny i  niekorzystny dla kredytobiorców sposób zredagowano wzorzec tej umowy. – Moim zdaniem jedynym wyrokiem adekwatnym do stopnia, w jakim umowa kredytu narusza prawo, powinien być wyrok ustalający nieważność umowy w całości i nakazujący bankowi zwrot świadczeń, które bank pobrał w wykonaniu takiej umowy – mówi radca prawny.

"PKO BP nie widzi problemu"

Według niego zastanawiające jest, że w 2020 roku pozwany bank w dalszym ciągu posiada w swoim portfelu takie produkty jak kredyt na cele mieszkaniowe z odroczoną spłatą części należności i nie proponuje wszystkim konsumentom korzystnych dla nich ugód, które oparte były o założenie nieważności tych umów i obowiązek zwrotu konsumentom przynajmniej znaczącej części dokonanych przez nich świadczeń.

– Pomimo szkody kredytobiorców wynikającej z wadliwości umowy, bank zdaje się bowiem koncentrować tylko na swoim zysku i w najmniejszym stopniu nie bierze pod uwagę sytuacji kredytobiorców. Takie zachowanie musi budzić wątpliwości, ponieważ dotyczy podmiotu, który najprawdopodobniej wciąż uważa się za instytucję zaufania publicznego – mówi Górski.

– Mam nadzieję, że wyrok ten, zwłaszcza jeżeli uprawomocni się w formie korzystnej dla kredytobiorców, skłoni bank do ponownego przemyślenia swojego stanowiska w tych sprawach. W przeciwnym wypadku zarówno ci spośród kredytobiorców, którzy już spłacili te kredyty, jak i ci, którzy w dalszym ciągu takie kredyty spłacają, powinni rozważyć skierowanie swoich spraw do sądów – dodaje.

Bank odwoła się od wyroku

PKO BP nie zgadza się z wyrokiem Sądu Okręgowego i zamierza się od niego odwołać. – Bank przedstawił argumentację odnoszącą się realiów, w jakich udzielono kredytu oraz argumentację prawną odnoszącą się do żądań klientów. Co istotne, Sąd Okręgowy w Szczecinie w znacznej mierze argumenty banku podzielił oddalając zasadnicze roszczenie, którego celem było uznanie umowy kredytu za nieważną od samego początku. Sąd Okręgowy stwierdził wprost w uzasadnieniu swojego wyroku, że podziela argumentację banku, iż umowa kredytu nie może być uznana za nieważną w całości – informuje biuro prasowe PKO BP.

– Dokonując oceny poszczególnych postanowień umowy, Sąd doszedł do przekonania, że uwzględniając obecny stan rzeczy, zasadne byłoby rozliczenie kredytu w oparciu o częściowo inne parametry, przy czym przyjął ostatecznie parametry, które są w ocenie banku zaniżone. Bank wniósł apelację od wyroku. Wyrok nie jest prawomocny i zostanie poddany ocenie Sądu Apelacyjnego w Szczecinie – informują przedstawiciele banku.

Przeczytaj więcej o kredycie Alicja:

Źródło:
Wojciech Boczoń
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl

Ekspert z zakresu bankowości. Prześwietla i recenzuje najnowsze produkty i usługi finansowe, zajmuje się zagadnieniami związanymi z bezpieczeństwem finansów osobistych. Ma konto w każdym banku, więc systemy bankowości internetowej i mobilnej nie mają dla niego tajemnic. Autor komentarzy, poradników, artykułów i raportów o bankowości skierowanych zarówno do branży, jak i jej klientów. Redaktor prowadzący PRNews.pl - największego w kraju serwisu dla branży bankowej. Laureat nagrody dziennikarskiej im. Mariana Krzaka, Dziennikarz Roku 2013 według Kapituły Konkursu IX Kongresu Gospodarki Elektronicznej przy Związku Banków Polskich.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (13)

dodaj komentarz
londonern
Obecnie takie kredyty nazywa sie "chwilowkami" i jesli splacilo sie tyle ile pozyczylo, sady umarzaja reszte. Szkoda tylko ludzi, ktorzy splacili kilkukrotnosc tego co pozyczyli - pieknie zostali wystawieni przez bankowych naciagaczy..
demeryt_69
Może tak jest w Londynie, ale w Polsce tzw. chwilówka to umowy pożyczki dość niskiej kwoty, której spłata następuje w krótkim okresie czasu, zazwyczaj do 30 dni od momentu zawarcia umowy.
tryby
Pamiętam ten kredyt z tego, że nachalnie był mi wciskany przez bank na każdym kroku. Wziąłem zwykle kredyt hipoteczny w euro (nie zgodziłem się na franki) do spłaty przez 25 lat. Ten "zwykły" kredyt spłacam już 10 lat u właśnie pozostała mi do spłaty już "tylko" kwota, którą pożyczyłem (+odsetki Pamiętam ten kredyt z tego, że nachalnie był mi wciskany przez bank na każdym kroku. Wziąłem zwykle kredyt hipoteczny w euro (nie zgodziłem się na franki) do spłaty przez 25 lat. Ten "zwykły" kredyt spłacam już 10 lat u właśnie pozostała mi do spłaty już "tylko" kwota, którą pożyczyłem (+odsetki oczywiście), za sprawą czarodziejstw przy przeliczeniu waluty w dniu wypłaty i w dniach spłaty rat, kiedy to wartość EUR naraz malała, a potem gwałtownie skakała oraz przymusowego ubezpieczenia od utraty pracy, w cenie diamentów, bo już nawet nie złota. PKO BP to niby - jak mówi nazwa - bank polski, ale ja w to nie wierzę, bo polski bank tak nie kantuje Polaków. Kolega mieszkający w Niemczech w tym czasie wziął tam również kredyt na mieszkanie i została mu do spłaty 1/3 kapitału, a płaci raty o połowę niższe, niż ja.
borat123
Ludzie uciekają w Grunt przed inflację.Lokaty przestały działać.Zostały dobra materialne.
Rozumiem wzrost w miastach bo wolnych parcel w granicach rozbudowujących się miast ubywa,ale wzrost w Pierdziszewie dolnym gdzie przestrzeni wolnych w bród to już trochę naciągana teoria.
tryby
Akurat u nas grunt to niepewna lokata - byle wójt gminy może cię pozbawić gruntu za groszowe odszkodowanie, bo sobie tak ustali miejscowy plan zagospodarowania, o czym cię nawet nie musi poinformować. W tym kraju nie ma mocnych poza politykami i ustawioną nomenklaturą PRL'owską, ewentualnie jej paserami, jak kulczyki.
demeryt_69 odpowiada tryby
Brednie - tak nie było nawet w czasach Bieruta!
meryt odpowiada demeryt_69
"Wywłaszczeniu podlega zarówno prawo własności nieruchomości (gruntowej, budynkowej, lokalowej), jak i prawo użytkowania wieczystego oraz pozostałych ograniczonych praw rzeczowych."

"Wywłaszczenie nieruchomości może zostać dokonane tylko na ściśle określone cele, które zostały szczegółowo wskazane
"Wywłaszczeniu podlega zarówno prawo własności nieruchomości (gruntowej, budynkowej, lokalowej), jak i prawo użytkowania wieczystego oraz pozostałych ograniczonych praw rzeczowych."

"Wywłaszczenie nieruchomości może zostać dokonane tylko na ściśle określone cele, które zostały szczegółowo wskazane w ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami oraz w kilku innych ustawach (np. ustawa o szczególnych zasadach przygotowywania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych, ustawa prawo lotnicze, ustawa prawo budowlane z 1994 roku w odniesieniu do budynków wzniesionych przed 1 stycznia 1995 roku, ustawa prawo geodezyjne i kartograficzne, ustawa z dnia 29 czerwca 2011 roku o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących, ustawa z dnia 7 maja 2010 roku o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, ustawa o ochronie przyrody). W Polsce wywłaszcza się tylko dla wykorzystania rzeczy na określony cel publiczny, jak:

budowa dróg i autostrad;
budowa szkół publicznych i państwowych szkół wyższych;
przeznaczenie pod zalanie sztucznego zbiornika wodnego;
budowa i utrzymywanie pomieszczeń dla urzędów organów władzy, administracji, sądów i prokuratur;
budowa obiektów ochrony zdrowia, przedszkoli, domów opieki społecznej, placówek opiekuńczo-wychowawczych i obiektów sportowych;
ustanawianie i ochrona miejsc pamięci narodowej;
ochrona zagrożonych wyginięciem gatunków roślin i zwierząt lub siedlisk przyrody"

"Wywłaszczenie możliwe jest tylko za słusznym odszkodowaniem odpowiadającym wartości wywłaszczonej nieruchomości lub wartości odebranego prawa."
oksymetolon
bardzo dobrze, że są podejmowane próby dochodzenia sprawiedliwości po tak długim okresie od podpisania umowy, jeszcze lepiej, że takie umowy są udaje się przewrócić... powodzenia dla kredytobiorcy
andregru
"Razem za pożyczone 100 tys. zł bank żąda znacznie ponad 400 tys. zł – 4 razy więcej niż wynosiła wartość wypłaconego kredytu" ale za te 100tyś. w latach 90tych mogła zakupić dom który obecnie jest wart więcej niż 400tyś. zł czyli zarobiła na tym .
limonta07
Moja mama musiała sprzedać mieszkanie aby pozbyć się problemu z "Alicją" bo dla zwykłych ludzi zarabiających na etacie nie było możliwości spłacić kredytu. Zadłużenie zwiększało się z każdym miesiącem, po każdej wpłacie. Umowa była paskudnie skonstruowana, aż dziw że prawnicy banku taki bubel Moja mama musiała sprzedać mieszkanie aby pozbyć się problemu z "Alicją" bo dla zwykłych ludzi zarabiających na etacie nie było możliwości spłacić kredytu. Zadłużenie zwiększało się z każdym miesiącem, po każdej wpłacie. Umowa była paskudnie skonstruowana, aż dziw że prawnicy banku taki bubel wypuścili.

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki