Michael Burry, finansista uwieczniony w filmie “The Big Short”, twierdzi, że strategie pasywnego inwestowania są bańką, i wie, jak to wykorzystać.
Michael Burry, którego w “The Big Short” grał Christian Bale, już w 2003 r. oceniał, że rynek kredytów hipotecznych wysokiego ryzyka jest bańką, a na grze pod jej pęknięcie jego fundusz zarobił 490 proc. Teraz finansista widzi kolejną rzadką okazję inwestycyjną. Jego zdaniem bańka powstała w segmencie pasywnego inwestowania, strategii dynamicznie zyskujących w ostatnich latach na popularności dzięki niskim kosztom i dobremu odzwierciedlaniu stóp zwrotu uzyskiwanych przez indeksy. Fundusze biernie zarządzane zbyt mocno kierują kapitał w stronę wielkich spółek, przez co wyceny mniejszych spółek są zaniżone. Prowadzone przez Michaela Burry’ego towarzystwo Scion Asset Management ujawniło w ostatnich tygodniach duże pozycje na akcjach mniejszych spółek z USA i Korei Południowej.
„Bańka inwestowania w fundusze indeksowe, podobnie jak widoczna wśród zarządzających tendencja do przeważania wielkich spółek, sprawiła, że małe spółki, zwłaszcza te typu value [czyli o umiarkowanych perspektywach wzrostu, za to atrakcyjnie wyceniane – red.] są na całym świecie zaniedbywane” – podkreśla w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Michael Burry.
Finansista, który zdobył sławę dzięki grze pod zniżki cen aktywów, przekonuje, że jego pasją jest również inwestowanie w niedoceniane i zapomniane aktywa. Taki los spotyka właśnie spółki typu value oraz spółki o mniejszej kapitalizacji, których indeksy w ostatnich latach pozostawały w tyle za głównymi wskaźnikami, co tymczasem zbiegło się z dynamicznym wzrostem popularności pasywnego inwestowania – według Moody’s Investors Service w USA już w 2021 r. wartość aktywów pasywnie zarządzanych funduszy wyprzedzi wartość inwestycji funduszy aktywnych.
„To jest wielka okazja, ale tak niewielu aktywnych zarządzających próbuje na niej skorzystać” – ocenia Michael Burry.
MWie























































