Od kilku dni głośno jest o fotowoltaice, którą założył sobie na dachu domu Przemysław Czarnek, były minister edukacji w rządzie PiS. Zainteresowanie wzbudził szczególnie fakt, że poseł jest dużym krytykiem zarówno odnawialnych źródeł energii, ekologii, jak i Unii Europejskiej. A, jak ustalił Onet, Czarnek panele założył, korzystając z unijnych dopłat.


Panele za dotacje
Krytycy wytykają ministrowi hipokryzję – z jednej strony głośna krytyka Brukseli, z drugiej chętne sięganie po europejskie euro na prywatny cel.
Jak ustalił Onet, gmina Jastków na projekt "Jesteśmy EKOlogiczni", w ramach którego w latach 2019-21 zakładano m.in. instalacje fotowoltaiczne, otrzymała prawie 3 mln zł unijnego dofinansowania. Przemysław Czarnek także z dotacji skorzystał. W listopadzie 2021 r. podłączył do sieci swoją instalację.
Całkowita wartość projektu wynosiła ponad 5,8 mln zł. W tej kwocie znajduje się ponad 2,9 mln zł unijnego dofinansowania, co potwierdzają dokumenty Urzędu Marszałkowskiego.
Przemysław Czarnek, pytany o tę sprawę w Radiu ZET, nie krył irytacji, ale potwierdził fakty. – Zapłaciłem za to 8100 zł. To był program z dofinansowaniem – przyznał, dodając jednak, że inwestycja z perspektywy czasu wydaje mu się mało opłacalna i ryzykowna. – Codziennie myślę o tym, czy na tym dachu mi się ta fotowoltaika nie zapali – stwierdził.
OZE sr-OZE na dachu ministra
Od czego się zaczęło? Minionej osoby podczas konwencji PiS w Polskim Towarzystwie Gimnastycznym „Sokół” w Krakowie Kaczyński wskazał kandydata partii na urząd premiera w przyszłych wyborach parlamentarnych. Został nim Przemysław Czarnek. W płomiennym przemówieniu (ale i wielokrotnie wcześniej) poseł krytykował między innymi unijną politykę Zielonego Ładu, nazywając ją ideologicznym projektem, który uderza w polską gospodarkę i energetykę opartą na węglu.
Polska stała się jednym z liderów wzrostu fotowoltaiki w Europie, a łączna moc zainstalowana w słońcu i wietrze przekroczyła już barierę 30 GW.
Przemysław Czarnek mówił, że przedstawiciele silnego państwa powinni pojechać do Brukseli i wypowiedzieć m.in. unijny ETS, odnawialne źródła energii czy Zielony Ład. My mamy nasz węgiel, nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich - dodał. Użył przy tym bardzo... obrazowego określenia:
- Co musi zrobić silne państwo, stając u boku Karola Nawrockiego? To państwo ma pojechać do Brukseli i powiedzieć, że nie mamy już ETS-u w Polsce - wypowiadamy to. Nie mamy waszego miksu energetycznego, nie mamy żadnego Zielonego Ładu, nie mamy żadnych OZE, sr-OZE. My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel - mówił podczas wystąpienia wiceprezes PiS, b. minister edukacji.
Politycy koalicji rządzącej, m.in. Krzysztof Hetman i Radosław Sikorski, szybko wytknęli posłowi PiS hipokryzję, publikując zdjęcia jego domu z... panelami fotowoltaicznymi na dachu. Ujawniono, że instalacja powstała za rządów PiS.
– Będę demontował te panele z dachu w pewnej perspektywie, dlatego że one w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyby energia bazowała na tym, co mamy – zapowiedział kandydat na premiera.
oprac. KWS

























































