Przemysław Czarnek w ostatnich dwóch dniach wywołał prawdziwą burzę. Podczas wystąpienia w Krakowie ostro skrytykował odnawialne źródła energii, używając barwnego określenia „OZE-sr-OZE”. Teraz polityk idzie o krok dalej i zapowiada… demontaż własnej instalacji fotowoltaicznej.


Kandydat PiS na premiera (co Jarosław Kaczynski ogłosił w sobotę w słynnej hali Sokół) Przemysław Czarnek, ocenił, że przedstawiciele silnego państwa powinni pojechać do Brukseli i wypowiedzieć m.in. unijny ETS, odnawialne źródła energii czy Zielony Ład. My mamy nasz węgiel, nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich - dodał. Użył przy tym bardzo... obrazowego określenia:
- Co musi zrobić silne państwo, stając u boku Karola Nawrockiego? To państwo ma pojechać do Brukseli i powiedzieć, że nie mamy już ETS-u w Polsce - wypowiadamy to. Nie mamy waszego miksu energetycznego, nie mamy żadnego Zielonego Ładu, nie mamy żadnych OZE, sr-OZE. My mamy nasz miks węglowy, bo mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich. My mamy nasz węgiel - mówił podczas wystąpienia wiceprezes PiS, b. minister edukacji.
Jak mówił, w Polsce panują obecnie najwyższe ceny prądu w Europie. Podkreślił, że jest to kłopot nie tylko dla gospodarstw domowych i osób najbiedniejszych, ale także dla ogółu społeczeństwa, ponieważ - jak dodał - z powodu wysokich cen prądu upadają firmy i rośnie bezrobocie. - Jeśli tu cena energii będzie dalej najdroższa w Europie, to nie będzie to firm, pracy. Będzie bezrobocie takie, jakie było przed 2015 rokiem. Oni (rządząca koalicja - PAP) to potrafią - ocenił.
Czarnek podkreślił, że Polska chce czystej energii, w tym energii atomowej, ale „musimy mieć bazę”. - Tą bazą jest węgiel - skonkludował.
Czy to prawda, że ma pan na swoim dachu zainstalowane „OZE sr-OZE”?
Na ripostę rządu nie trzeba było długo czekać. Politycy koalicji rządzącej, m.in. Krzysztof Hetman i Radosław Sikorski, szybko wytknęli posłowi PiS hipokryzję, publikując zdjęcia jego domu z... panelami fotowoltaicznymi na dachu. Ujawniono, że instalacja powstała za rządów PiS, a polityk skorzystał z państwowego dofinansowania.

Przemysław Czarnek, pytany o tę sprawę w Radiu ZET, nie krył irytacji, ale potwierdził fakty. – Zapłaciłem za to 8100 zł. To był program z dofinansowaniem – przyznał, dodając jednak, że inwestycja z perspektywy czasu wydaje mu się mało opłacalna i ryzykowna. – Codziennie myślę o tym, czy na tym dachu mi się ta fotowoltaika nie zapali – stwierdził.
Zapłaciłem za to 8 100 złotych, płacąc za energię wówczas jakieś 2 000- 2 500 złotych rocznie. Po zamontowaniu fotowoltaiki płaciłem za energię 1 000-1 200 złotych rocznie – opisuje Przemysław Czarnek.
Będzie demontaż?
Największe zaskoczenie wywołała jednak deklaracja o usunięciu instalacji. – Będę demontował te panele z dachu w pewnej perspektywie, dlatego że one w ogóle nie byłyby potrzebne, gdyby energia bazowała na tym, co mamy – zapowiedział kandydat na premiera. Według niego system OZE przyczynia się do wysokich cen energii, ponieważ elektrownie węglowe i tak muszą pozostawać w pełnej gotowości.
Polityk zapowiedział, że 14 marca, podczas nadchodzącej konwencji, PiS przedstawi projekt ustawy „Alternatywa 2.0 dla energetyki”, która ma zakładać m.in. wyjście Polski z unijnego systemu handlu emisjami (ETS).
Pan minister Czarnek mówi tak:
— Jakub Wiech (@jakubwiech) March 9, 2026
1) zamontowałem 5 lat temu fotowoltaikę i zapłaciłem 8100 złotych
2) wtedy płaciłem za energię 2-2,5 tys. złotych
3) po montażu PV rachunki spadły do 1000-1200 zł
4) zastanawia się, za ile mu się to nadpłaci.
No, w wariancie optymistycznym… pic.twitter.com/x5kH8TJ8dq
Polski miks energetyczny przechodzi obecnie najbardziej dynamiczną transformację w swojej powojennej historii. Choć przez dziesięciolecia fundamentem bezpieczeństwa był węgiel kamienny i brunatny, jego udział w produkcji energii elektrycznej systematycznie spada – w 2024 i na początku 2025 roku oscylował on w granicach 60%, co jest wynikiem rekordowo niskim. Miejsce „czarnego złota” coraz agresywniej zajmują odnawialne źródła energii (OZE), które w okresach korzystnej pogody potrafią zaspokoić nawet połowę chwilowego zapotrzebowania kraju. Polska stała się jednym z liderów wzrostu fotowoltaiki w Europie, a łączna moc zainstalowana w słońcu i wietrze przekroczyła już barierę 30 GW.
Gorący spór o fotowoltaikę Czarnka. „Baron węglowy ma solarny dach”
O pomysły Przemysława Czarnka była też pytana ministra klimatu Paulina Henning-Kloska. Polityk powiedział, że od czasu inwestycji w panele płaci mniejsze rachunki za prąd, ale jednocześnie wyraził przekonanie, że instalacja PV nie jest opłacalna.
- Baron węglowy ma solarny dach. Taką hipokryzję dzisiaj się prezentuje, że z jednej strony sam czerpie, pan kandydat Czarnek, zyski z zielonej transformacji, zyski z OZE, by obniżyć domowe rachunki za prąd dla swojego gospodarstwa domowego, a innym mówi, że to się nie opłaca - zauważyła szefowa MKiŚ. Jak podkreśliła, kandydaci na premierów powinni działać „nie wbrew logice, nie wbrew ekonomii”, tylko „zgodnie z matematyką”.
- Transformacja energetyczna opłaca się i widać to również na rachunkach osobistych pana Przemysława Czarnka. Mam nadzieję, że pan Przemysław Czarnek - tylko na potrzeby uprawiania polityki - nie zdemontuje tej fotowoltaiki i nie będzie działał wbrew logice, i wbrew ekonomii - powiedziała Hennig-Kloska.
Minister pytana, czy Przemysław Czarnek - w razie zdemontowania swojej instalacji fotowoltaicznej - będzie musiał oddać przyznane wcześniej dofinansowanie zastrzegła, że nie wie z jakich dopłat korzystał polityk PiS. - Natomiast przyzwoitość nakazywałaby, żeby oddać środki publiczne, jeżeli z nich zamontował fotowoltaikę, a teraz miałby ją zdemontować, bo trwałość projektu pewnie nie zostanie dochowana - zauważyła. Zaapelowała jednocześnie do polityka PiS, by nie rezygnował z fotowoltaiki.
oprac. KWS































































