"Dane o koniunkturze i inflacji w Polsce wskazują, że RPP ma nadal znaczną przestrzeń do dalszego dostosowywania stóp procentowych" - stwierdził prezes NBP Adam Glapiński w odpowiedzi na pytania agencji Reutera. Analitycy spodziewają się, że Rada może w tym roku podnieść stopy nawet powyżej poziomu 4 proc.


W obliczu inflacji przyspieszającej z 2,4 proc. w lutym do 8,6 proc. w grudniu Rada Polityki Pieniężnej realizuje cykl podwyżek stóp proc. Jeszcze na początku października stopa referencyjna wynosiła 0,1 proc., dziś jest to 2,25 proc. Analitycy oczekują kolejnych podwyżek na najbliższych posiedzeniach. Z notowań kontraktów na rynku terminowym wynika, że inwestorzy oczekują wzrostu stóp powyżej poziomu 4 proc. jeszcze w tym roku.
Przeczytaj także
Jasne sygnały poparcia dla scenariusza zacieśnienia polityki pieniężnej wysyła publicznie w ostatnim czasie prezes NBP Adam Glapiński, który jeszcze we wrześniu twierdził, że podniesienie stóp procentowych byłoby „szkolnym błędem”, a w listopadzie odżegnywał się od polityki forward guidance. Podczas styczniowej konferencji po posiedzeniu RPP stwierdził, że pas bezpieczeństwa do podwyżek jest jeszcze większy, a stopy procentowe na poziomie 3, a może nawet 4 proc. nie zaszkodzą gospodarce. Dwa tygodnie później zaskoczył rynek, mówiąc Bloombergowi, że stopy procentowe powinny wzrosnąć mocniej, niż obecnie oczekuje rynek.
Wczoraj agencja Reutera opublikowała kolejne jastrzębie wypowiedzi Glapińskiego. "Dane o koniunkturze i inflacji w Polsce wskazują, że RPP ma nadal znaczną przestrzeń do dalszego dostosowywania stóp procentowych" - stwierdził prezes NBP. "Powinniśmy zatem kontynuować podwyżki stóp tak, aby zapewnić powrót inflacji do celu NBP [2,5 proc. z możliwym odchyleniem o 1 p. proc. - red.] w średnim okresie" - napisał.
Równocześnie złagodził nieco wydźwięk wypowiedzi, dodając że jednocześnie należy brać pod uwagę "konieczność wsparcia zrównoważonego wzrostu gospodarczego po pandemicznej recesji". Ekonomiści obawiają się, że zbyt szybkie zacieśnienie polityki pieniężnej czy podniesienie kosztu pieniądza do zbyt wysokiego poziomu mogą zakłócić gospodarcze odbicie. Warto jednak pamiętać, że realne stopy proc. pozostają w Polsce głęboko ujemne - inflacja CPI zapewne oscylowała w styczniu w okolicach 10 proc., a oczekiwania inflacyjne Polaków rosły.
Prezes NBP nie zarysował dokładnie scenariusza podwyżek, ale stwierdził, że bank centralny będzie "adekwatnie reagować" na napływające informacje, w szczególności dotyczące "perspektyw inflacji oraz koniunktury gospodarczej". "NBP nie dopuści do utrwalenia podwyższonej inflacji i zrobimy wszystko co konieczne w tym zakresie, wykorzystując wszystkie dostępne instrumenty" - stwierdził.
„Stopy 4 proc. albo wyżej” – na jakie raty się przygotować?
Jeszcze jesienią uznalibyśmy to za czarny scenariusz. Teraz prognozy o stopie referencyjnej NBP na poziomie 4 proc. to już element powtarzający się w wielu analizach. Sprawdzamy, co oznaczałoby to dla kredytobiorców hipotecznych.
Glapiński zauważył również, że spójne z kierunkiem prowadzonej obecnie polityki pieniężnej - czyli obniżające inflację - byłoby umocnienie złotego. Jego zdaniem aprecjacji polskiej waluty sprzyjają dobre dane makroekonomiczne i "zdecydowane" podwyżki stóp. Tymczasem kurs EUR/PLN oscyluje w okolicach poziomu 4,60 i pozostaje o kilka procent wyżej, niż wynosił zazwyczaj przed pandemią. Słabość złotego widać również choćby w zestawieniu z koroną czeską, za którą trzeba obecnie płacić o prawie 10 proc. więcej niż rok temu. Nasi południowi sąsiedzi zacieśniają politykę pieniężną bardziej stanowczo i unikają konfliktu z Unią Europejską o pieniądze z funduszu odbudowy. Korona nie osłabiła się też wyraźnie w obliczu wzrostu ryzyka kolejnej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, które mocniej ciąży złotemu.
W weekend szef gabinetu prezydenta Paweł Szrot poinformował, że prezydent Duda zgłosił kandydaturę Glapińskiego na drugą kadencję w roli prezesa NBP.
Maciej Kalwasiński
























































