Ceny ropy naftowej na świecie mogą spaść, a skala obniżki jest uzależniona od rozwoju sytuacji geopolitycznej. Inwestorzy czekają przede wszystkim na efekty negocjacji o zakończeniu konfliktu USA z Iranem - ocenia Magdalena Płaczek, analityk rynku energii i gazu.


Unimot Energia i Gaz opublikował najnowszą edycję comiesięcznego „Przeglądu rynków surowcowych – wrzesień 2026”. W raporcie przedstawiono sytuację na kluczowych rynkach: ropy naftowej, gazu ziemnego, energii elektrycznej, węgla energetycznego oraz uprawnień do emisji CO2 (EUA), z uwzględnieniem wpływu czynników geopolitycznych, klimatycznych i makroekonomicznych.
Magdalena Płaczek zwraca uwagę, że uczestnicy rynku ropy naftowej ponownie żyją nadzieją na dyplomatyczne zakończenie wojny pomiędzy USA a Iranem, tym razem za sprawą mediacji Kataru. Deklaracje obydwu państw w czasie Zgromadzenia Ogólnego ONZ były dość dwuznaczne, jednak zapoczątkowały kolejną rundę negocjacji pokojowych.
"W sytuacji zawarcia porozumienia i spadku premii za ryzyko wojny w wycenie kontraktów, możliwy jest silny spadek notowań ropy Brent. W przypadku utrzymania deklarowanych przez Prezydenta Trumpa sankcji na Iran oraz blokady morskiej, ceny surowca mogą jedynie nieznacznie spaść względem obecnego poziomu" - ocenia analityk Unimot Energia i Gaz.
Jej zdaniem już teraz hamulcem do wzrostu notowań giełdowych są informacje największych amerykańskich banków inwestycyjnych o szacowanym wzroście eksportu paliw przez Cieśninę Ormuz do poziomów bliskich zeszłorocznym wolumenom.

Pod uwagę brane są zarówno jednostki oficjalnie raportujące swoje położenie, jak i statki płynące z wyłączonym transponderem lub dokonujące przeładunków ship-to-ship blisko Zatoki.
"Jeśli tempo eksportu paliw płynnych zostanie utrzymane, a doniesienia o atakach na tankowce będą coraz rzadsze, to wówczas słabnące napięcie na rynku fizycznym ropy naftowej powinno prowadzić do znaczącego obniżenia cen giełdowych" - uważa Magdalena Płaczek.
Odmienna sytuacja występuje na globalnym rynku oleju napędowego, którego uczestnicy obawiają się wprowadzenia przez USA czasowego zakazu eksportu paliwa. Działanie mające w teorii prowadzić do niższych cen diesla w Stanach Zjednoczonych może uderzyć w Europę, która boryka się z ograniczoną podażą z Bliskiego Wschodu.
"W przypadku czasowego ograniczenia eksportu do listopadowych wyborów uzupełniających w USA, to wysokie ceny oleju napędowego w Europie mogą prowadzić do większej różnicy w wycenie kontraktów na ropę Brent i WTI (USA)" - ocenia Magdalena Płaczek z Unimot Energia i Gaz.
Notowania ropy naftowej Brent zakończyły sierpień na poziomie 90,5 USD/b. Jednak pierwsze dziesięć dni września przyniosło dynamiczny wzrost cen do 107,6 USD/b. Powodem było wznowienie działań militarnych USA-Iran.
Najwyższy od maja poziom cen ropy został osiągnięty w połowie miesiąca wraz z doniesieniami o wstrzymaniu załadunków ropy w kluczowym porcie Yanbu w Arabii Saudyjskiej, po wcześniejszym wstrzymaniu przesyłu rurociągiem East-West. Te informacje wzmocniły ceny Brenta do prawie 109 USD/b.
Druga połowa miesiąca przyniosła spadek cen Brenta do 99,3 USD/b za sprawą wznowienia przesyłu ropy rurociągiem East-West, a także sygnałami ze strony USA oraz Iranu o rzekomej otwartości na propozycje porozumienia.
Jednak początek ostatniego tygodnia września przyniósł ponowny wzrost cen Brenta do 105 USD/b, po tym jak Prezydent Donald Trump odrzucił propozycję porozumienia otrzymaną od Iranu.
Notowania kontraktów LS Gasoil ICE (olej napędowy) wzrosły w pierwszej połowie września do 1568 USD/t. Za wysokimi cenami przemawiały obawy o niedobór paliw na rynku fizycznym za sprawą eskalacji w Arabii Saudyjskiej, niskich zapasów w USA i przedłużenia zakazu eksportu z Rosji.
Później dołączyły obawy o czasowe wstrzymanie eksportu diesla ze Stanów Zjednoczonych. W tym okresie marża rafineryjna produkcji oleju napędowego w Europie wzrosła powyżej 90 USD/b.
Przedstawiciele branży paliwowej są zgodni, że rynek oleju napędowego pozostanie napięty do zimy z powodu braku wolnych mocy przerobowych, rosyjskiego zakazu eksportu oraz zbliżającego się szczytu zimowego popytu. (PAP Biznes)
pr/



























































