Pracodawcy zaczęli zabezpieczać się przed skutkami ewentualnych kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, podsuwając do podpisu kandydatom oraz pracownikom dodatkowy dokument, wynika z doniesień portalu Biznes.interia.pl. Osoby zatrudnione na umowie-zleceniu mają oświadczyć, że robią to świadomie i nie chcą zmiany formy zatrudnienia, jednak Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie ma wątpliwości co do wartości takiego dokumentu.


Oświadczenia ws. umowy-zlecenia jeszcze przed reformą PIP
Kiedy reforma Państwowej Inspekcji Pracy była procedowana w parlamencie, część firm zaczęła przedstawiać kandydatom do pracy dodatkowy dokument do podpisu. Jak przekazał portal Biznes.interia.pl, na jednej z grup dla osób poszukujących pracy pojawiło się oświadczenie, które miała otrzymać kandydatka, o treści:
oświadczam, że chce wykonywać pracę w formie umowy zlecenie i nie wyrażam zgody na jej przekształcenie w inną formę zatrudnienia, jest to świadoma i dobrowolna decyzja oraz jest to ważne do momentu jego wycofania.
Podobne oświadczenia do podpisu otrzymywały także inne osoby, pojawiło się zatem pytanie o zasadność i zgodność z prawem dokumentów. Internauci komentujący te sytuacje wskazywali, że pracodawcy próbują w ten sposób zabezpieczyć się przed kontrolami PIP po wejściu w życie nowych przepisów, ale także uniemożliwić późniejsze zatrudnienie na etacie.
ReklamaZobacz także
Wiele osób podkreślało, że takie oświadczenia nie mają mocy prawnej, zwracając uwagę, że inspektorzy oceniają stan faktyczny, czyli to, czy umowa cywilnoprawna ma cechy stosunku pracy. O etacie mogą świadczyć m.in. praca według grafiku, wykonywanie obowiązków w określonym miejscu i czasie oraz podległość służbowa, a powtarzalność czynności i nadzór przełożonego to elementy typowe dla stosunku pracy, zatem oświadczenia nie zmieniają charakteru wykonywanych obowiązków.
MRPiPS: Liczy się faktyczny sposób wykonywania pracy
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapytane o sprawę oświadczeń zastrzegło, że resort nie jest uprawniony do dokonywania wiążącej wykładni przepisów ani oceny konkretnych przypadków, czym zajmuje się PIP. Resort wskazał, że jeśli praca wykonywana jest w warunkach przewidzianych dla umowy o pracę, to tak właśnie będzie traktowana. Zgodnie z art. 22 § 11 Kodeksu pracy liczy się faktyczny sposób wykonywania obowiązków, a nie nazwa umowy, dlatego podpisywane przez kandydatów i pracowników oświadczenia nie zmienią charakteru zatrudnienia.

Ministerstwo przywołało również wyrok Sądu Najwyższego z 22 września 2020 r., w którym podkreślono, że treść umowy ma drugorzędne znaczenie wobec faktycznych ustaleń. Sąd najpierw sprawdza, czy praca jest wykonywana w warunkach określonych w przepisach o stosunku pracy, z kolei zawieranie umów-zleceń zamiast umów o pracę może skutkować grzywną od 1000 do 30 tys. zł, przypomina MRPiPS.
Reforma PIP i wyższe kary dla pracodawców
Jak podkreśla resort rodziny i pracy, reforma Państwowej Inspekcji Pracy ma przeciwdziałać sytuacjom podobnym do opisanej, nie ingerując w samo prawo pracy, lecz zwiększając możliwości jego egzekwowania. Zmiany są odpowiedzią na potrzeby pracowników, których prawa są naruszane, oraz reakcją na nadużycia występujące na rynku pracy - nowelizacja przewiduje bowiem także wyższe kary dla przedsiębiorców łamiących prawa pracownicze.
Nowelizacja ustawy o PIP została 2 kwietnia podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego i jednocześnie skierowana do Trybunału Konstytucyjnego. Po 3 miesiącach od ogłoszenia wejdą w życie przepisy, na mocy których inspektorzy PIP będą mogli w toku postępowania administracyjnego przekształcać umowy cywilnoprawne mające cechy stosunku pracy w umowy o pracę, natomiast od razu po opublikowaniu ustawy zaczną obowiązywać zapisy dotyczące funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy.
Oprac. AD





























































