Związki zawodowe wezwały rząd oraz posłów wszystkich ugrupowań do natychmiastowego przyjęcia ustawy wzmacniającej kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy. Zdaniem autorów apelu, bez realnych uprawnień PIP państwo pozostaje bezradne wobec skali nadużyć związanych z tzw. umowami śmieciowymi.


List otwarty do rządu i parlamentarzystów podpisali przedstawiciele kilkudziesięciu organizacji zakładowych z różnych branż, w tym handlu, przemysłu, logistyki, kultury, ochrony zdrowia i nauki.
Związkowcy zrzeszeni m.in. w Inicjatywie Pracowniczej, WZZ Sierpień 80, OPZZ Konfederacja Pracy oraz KNSZZ „Ad Rem” wezwali rząd oraz posłów wszystkich ugrupowań do natychmiastowego przyjęcia ustawy wzmacniającej kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy (PIP).
Związkowcy piszą do rządu
W liście otwartym podkreślili, że obecne przepisy nie chronią skutecznie pracowników przed nadużyciami związanymi z fikcyjnymi formami zatrudnienia.
Autorzy listu wskazali, że na co dzień w zakładach pracy obserwują „bezradność polskiego państwa” wobec nielegalnych praktyk stosowanych przez część pracodawców. Jak ocenili, poprzez umowy cywilnoprawne nadużywane zamiast umów o pracę pracownicy są pozbawiani prawa do urlopu, wynagrodzenia za nadgodziny, płatnych zwolnień chorobowych oraz zabezpieczenia socjalnego.

Związkowcy zwrócili uwagę, że fikcyjne formy zatrudnienia ograniczają również wolność zrzeszania się. „W praktyce krępują działalność związkową i odbierają pracownikom realne prawo do aktywności w ramach związku zawodowego pod groźbą natychmiastowej utraty pracy” – podkreślono w apelu.
Blisko 2,5 mln osób na zleceniach
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na które powołują się autorzy listu, liczba osób pracujących na umowach-zleceniach i pokrewnych przekroczyła 2,4 mln na koniec 2024 r. i w pierwszej połowie 2025 r., z czego ok. 1,5 mln osób pracuje wyłącznie na takich umowach. Zdaniem związkowców skala zjawiska wynika z braku realnych sankcji dla pracodawców łamiących prawo.
Organizacje związkowe domagają się, by inspektorzy pracy otrzymali prawo do wydawania decyzji administracyjnych o przekształceniu umów cywilnoprawnych w umowy o pracę bez konieczności oczekiwania na rozstrzygnięcie sądowe. Postulują także wprowadzenie domniemania stosunku pracy oraz obowiązku zwrotu pracownikom środków uzyskanych przez pracodawców w wyniku stosowania nielegalnych form zatrudnienia.
„Umowy śmieciowe to głęboki regres cywilizacyjny. Przedsiębiorcy i posłowie, którzy próbują osłabić lub zablokować obecną zmianę przepisów o PIP, cofają Polskę do realiów XIX-wiecznych. Co gorsza, członkowie partii, którzy zwykle powołują się na proeuropejskie wartości, na czele z samym premierem Donaldem Tuskiem, dziś blokują propracownicze rozwiązania, których wymaga właśnie Unia Europejska. Robią to, ryzykując nawet utratę miliardów złotych z Krajowego Planu Odbudowy przeznaczonych na odbudowę i tworzenie odporności społeczno-gospodarczej Polski w dobie kryzysów. W zamian, w imieniu miliardowych zysków nieuczciwych przedsiębiorców, politycy przeciwni reformie PIP pchają nas w kolejny głęboki kryzys” – podkreślono w liście otwartym.
Premier zablokował reformę PIP
Apel związków wpisuje się w trwającą debatę wokół projektu reformy PIP, przygotowanego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Projekt przewidywał m.in. możliwość zmiany przez inspektora pracy umowy o dzieło, umowy-zlecenia lub kontraktu B2B na umowę o pracę. Na początku grudnia ubiegłego roku regulacja została przyjęta przez Stały Komitet Rady Ministrów.
We wtorek premier Donald Tusk poinformował, że prace nad reformą w tym kształcie nie będą kontynuowane. Natomiast w czwartek ocenił, że „możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł”, który – zdaniem premiera – mógłby być destrukcyjny dla firm i skutkować utratą miejsc pracy. Zapowiedział jednocześnie poszukiwanie innych sposobów ochrony pracowników.
Przeczytaj także
Rzecznik rządu Adam Szłapka przekazał, że premier spotka się w tej sprawie z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Z kolei ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała rozmowy z koalicjantami na temat narzędzi walki z „patologią umów śmieciowych”.
Gotowość do współpracy przy wyjaśnianiu wątpliwości dotyczących projektu zadeklarował także główny inspektor pracy Marcin Stanecki, który podkreślił, że reforma – nawet bez najbardziej kontrowersyjnych zapisów – byłaby korzystna zarówno dla inspekcji, jak i dla przedsiębiorców.
Projekt reformy PIP budzi sprzeciw części środowisk biznesowych. Krytyczne uwagi zgłosiło też Rządowe Centrum Legislacji, które wskazywało na możliwe naruszenie konstytucyjnych zasad swobody działalności gospodarczej. Resort pracy stał z kolei na stanowisku, że celem regulacji jest wyłącznie przeciwdziałanie nadużyciom i zastępowaniu umów o pracę umowami cywilnoprawnymi.
Mira Suchodolska (PAP)
mir/ akar/






























































