Reklama obiecuje tańsze tankowanie i ma logo Orlenu, a kończy się formularzem na dane karty. Kierowców z aplikacji przewozowych „klienci” proszą o kupno karty podarunkowej. Mieszkanka Wielkopolski chciała dorobić na pakowaniu gumek do włosów i straciła oszczędności. Oto przegląd nowych scamów z ostatniego tygodnia


Drogie paliwo przyciąga oszustów. CERT Polska ostrzega przed kampanią reklamową w mediach społecznościowych, w której przestępcy obiecują rabaty na tankowanie oraz zniżki na myjnię i zakupy na stacji. Reklamy podpisują się logo Orlenu, a także różnych banków.
Oczywiście żadnego programu rabatowego po kliknięciu nie ma. Jest strona przygotowana przez oszustów i formularz, w który trzeba wpisać numer telefonu i dane karty płatniczej. CERT Polska radzi sprawdzać każdą taką promocję u źródła, czyli na stronie lub w aplikacji firmy, której logo widać w reklamie. To, że post jest sponsorowany i ma znaną markę, o niczym nie przesądza.
Kup mi kartę i wyślij zdjęcie
Tym razem oszuści wzięli na celownik dostawców jedzenia i kierowców jeżdżących z popularnymi aplikacjami. CERT Polska Orange pisze, że klient prosi kuriera, by oprócz zamówienia kupił mi jeszcze kartę podarunkową do sklepu z grami, na przykład Steam albo PlayStation Store, ewentualnie doładowanie PaysafeCard. Pieniądze ma oddać przy odbiorze.
Niby nic dziwnego, ale po chwili przychodzi kolejna prośba: zdjęcie karty, „żeby sprawdzić, czy to ta właściwa”. Jeżeli na fotografii widać kod, oszust może go od razu wykorzystać albo sprzedać w sieci. Kierowca przyjeżdża pod podany adres i nikogo nie zastaje. Zostaje z pustą kartą i stratą w wysokości doładowania.

CERT Orange przytacza historię kierowcy, który już raz dał się na to złapać. Proceder ma być na tyle częsty, że kierowcy ostrzegają się nawzajem w internecie, a część firm przewozowych mówi o nim nowym pracownikom.
Platforma o takim zakupie nie wie, bo odbywa się on poza zleceniem w aplikacji. CERT radzi więc, żeby nie kupować za własne pieniądze niczego, o co klient prosi dodatkowo, i nigdy nie wysyłać zdjęć kodów.
Miała pakować gumki. Straciła 97 tys. zł
Najdroższa okazała się oferta pracy, którą mieszkanka powiatu gostyńskiego znalazła na TikToku. Film zachęcał do zarabiania na pakowaniu gumek do włosów. Z TikToka kobieta trafiła na WhatsApp, a stamtąd na Telegram. Dowiedziała się, że dostanie za darmo tysiąc gumek, a gotowe paczki odbierze przedstawiciel firmy.
Do tego doszła propozycja dodatkowego zarobku. Według policji kobieta wykonywała zadania na platformie podającej się za Amazon Handmade. Na początku polegały na lajkowaniu produktów i wysyłaniu zrzutów ekranu. Później trzeba już było kupować.
Na wirtualnym saldzie widziała swoje wpłaty i rosnący „zysk”, więc uwierzyła, że to działa. Kiedy w jednym z zadań kupiła jedną sztukę produktu zamiast dwóch, konto zostało zablokowane. Odblokowanie wymagało kolejnych przelewów.
Najpierw 10 tys. zł, potem 7 tys. zł, potem następne kwoty. Część pieniędzy szła przez Remitly na numer telefonu, przy którym jako kraj odbiorcy ustawiono Kenię. W pewnym momencie oszuści pozwolili jej wypłacić 300 zł. Zaraz potem usłyszała, że powinna była wypłacić wszystko, i konto znów zamrożono. „Odblokowanie” wyceniono tym razem na ponad 21 tys. zł.
Łącznie kobieta zgłosiła stratę przekraczającą 97 tys. zł. Komenda Powiatowa Policji w Gostyniu opisała sprawę 1 października. Nie podała, czy pieniądze udało się odzyskać, ani kto stał za oszustwem.































































