Polska armia ma być znacznie większa. Wojsko Polskie liczy już ponad 220 tys. żołnierzy w służbie czynnej, ale docelowo liczebność sił zbrojnych wraz z rezerwistami wysokiej gotowości ma sięgnąć pół miliona osób. W 2027 roku na komisję wojskową zostanie wezwanych około 245 tys. osób. Coraz głośniej mówi się także o powszechnych szkoleniach wojskowych, o które apelują Sławomir Mentzen i Mateusz Morawiecki.


Według ostatnich danych Wojsko Polskie liczy już ponad 220 tys. żołnierzy w służbie czynnej. Kierownictwo MON i dowódcy chcą, żeby docelowo w armii znalazło się pół miliona ludzi - żołnierzy w służbie czynnej i rezerwistów wysokiej gotowości.
We wrześniu zaś poinformowano, że w przyszłym roku do zawodowej służby wojskowej miałoby zostać powołanych do 20 tys. osób (do 6,5 tys. więcej niż w 2026 r.); na ćwiczenia wojskowe do 200 tys. osób (bez zmian), do aktywnej rezerwy - do 8,7 tys. osób (mniej o 2,9 tys.); do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej do 35 tys. osób (mniej o 4 tys.), w tym do 4 tys. na potrzeby kształcenia; a do terytorialnej służby wojskowej do 40 tys. osób (bez zmian).
Wojsko wyrzuca "panterę" do kosza. Miliard złotych na nowe mundury dla armii
W poniedziałek zaprezentowane zostały mundury nowego wzoru, które mają niedługo trafić do żołnierzy; mają być m.in. wytrzymalsze, wygodniejsze i lepiej kamuflujące. - W przyszłym roku wydamy nie mniej niż miliard na nowe mundury- zapowiedział wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji w Ciechanowie.
Formalnie powszechny pobór do wojska w Polsce zawieszono 1 stycznia 2010 roku, ale faktycznie ostatni pobór do wojska odbył się w roku 2008, a ostatnie wcielenie do wojska w ramach tego poboru od 2 do 4 grudnia 2008. Zwolnienie z zasadniczej służby wojskowej ostatnich poborowych odbyło się w sierpniu 2009 r. Od tamtej pory minęło więc aż 17 lat...
Znamienne, że w 2027 roku na "komisję wojskową" wezwanych zostanie ok. 245 tys. osób, w tym przede wszystkim mężczyzn urodzonych w 2008 roku.

Zawodowa armia to za mało
Kwestia przywrócenia poboru czy też konieczności wprowadzenia powszechnych szkoleń wojskowych powraca w mediach społecznościowych jak bumerang. Temat coraz częściej podnoszą także politycy.
"Każdy kto twierdzi, że powinniśmy mieć wyłącznie armię zawodową, tak naprawdę domaga się tego, żeby Polska nie miała szans obronić się przed Rosją. Gdyby Ukraina opierała się na armii zawodowej, upadłaby jakieś 4 lata temu. Ukraina broni się tylko dlatego, że ma pobór" - napisał przed weekendem w poście na Facebooku jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen.
"W przypadku wybuchu wojny, młodzi ludzie i tak zostaną wcieleni do armii. Nie zdążą uciec za granicę. To w ich najlepszym interesie, jest się do tego przygotować. Znacznie zwiększy to ich szanse na przeżycie. [...] Powszechne szkolenia dla 19 latków trzeba przywrócić już teraz. A tak naprawdę, to trzeba ich było nigdy nie zawieszać" - czytamy we wpisie.
Morawiecki chce wojskowych szkoleń dla polityków
"Przykład musi iść z góry! Złożyliśmy projekt ustawy: każdy parlamentarzysta ma przejść obowiązkowe szkolenie wojskowe" - przekazał w poście na Facebooku Mateusz Morawiecki, były premier i szef stowarzyszenia Rozwój Plus.
Z końcem września były premier Mateusz Morawiecki i europoseł Michał Dworczyk zaprezentowali założenia nowej polityki obronnej przygotowanej przez Rozwoju Plus. Jednym z filarów sił zbrojnych w Polsce mają być „nowoczesne, dostosowane do kompetencji”, powszechne obowiązkowe szkolenie obronne dla „każdej kobiety i mężczyzny, który kończy szkołę średnią”. - Takie szkolenie jest niezbędne, też dla budowania więzi i poczucia wspólnoty narodowej - mówił Dworczyk.
Polska armia ma być oparta na modelu fińskim – silnej armii zawodowej, ale z oparciem na wyszkolonej rezerwie. Jak mówił europoseł Rozwoju Plus, w 5,5-milionowej Finlandii na co dzień jest ok. 13 tys. żołnierzy, ale "w ciągu trzech tygodni mogą się rozwinąć do 280 tys. żołnierzy". - Gdybyśmy to przełożyli na polskie realia, moglibyśmy zmobilizować ponad milion osób - tłumaczył Dworczyk.
Sam zakup uzbrojenia to za mało. Eksperci biją na alarm w sprawie zaplecza polskiej armii
Polska powinna nie tylko kupować uzbrojenie, ale też zabezpieczyć dostawę części, surowców i serwisu na czas kryzysu - wynika z raportu „Bezpieczeństwo łańcuchów dostaw w polskim przemyśle obronnym w czasie pokoju”.
Pobór - nie, ale szkolenia - tak?
Nie jest tajemnicą, że temat poboru dzieli społeczeństwo. Tylko co trzeci Polak jest skłonny zgodzić się na przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej. Co ciekawe, masowo akceptujemy za to wprowadzenie szkoleń wojskowych dla kobiet i mężczyzn. Za ich wprowadzeniem jest aż 76,6 proc. badanych, a przeciwko 17,6 proc.
Z drugiej strony, 63,2 proc. badanych uważa, że wojsko i służby nie są obecnie w pełni przygotowane, by skutecznie zareagować w przypadku bezpośredniego ataku lub zagrożenia granic Polski - wynika z jednego z sierpniowych sondaży.
Dla chętnych "Wakacje z wojskiem"
Obecnie dla chętnych w wakacje ogranizowany jest program "Wakacje z wojskiem". Tegoroczna edycja objęła trzy turnusy organizowane w blisko 90 jednostkach wojskowych na terenie całego kraju.
Uczestnicy programu otrzymali wynagrodzenie wynoszące blisko 6500 zł brutto za ukończenie 27-dniowego szkolenia. Udział był całkowicie dobrowolny i bezpłatny. Armia pokryła koszty zakwaterowania, wyżywienia, umundurowania, opieki medycznej oraz zapewniła ubezpieczenie.
Program szkolenia obejmował przede wszystkim zajęcia praktyczne. Ochotnicy uczyli się podstaw taktyki wojskowej, strzelania, przetrwania w terenie, walki wręcz oraz obsługi wybranego sprzętu wojskowego. Celem programu jest nie tylko przekazanie wiedzy, ale także sprawdzenie uczestników w działaniu i pracy zespołowej.
































































