Na koniec trzeciego kwartału 2026 roku łączna kapitalizacja 50 największych spółek górniczych świata notowanych na giełdach wzrosła do 2,26 biliona dolarów. To drugi najwyższy wynik w historii kwartalnych rankingów portalu mininig.com, w którym najwyżej sklasyfikowanym przedstawicielem UE jest polski KGHM.


Łączna wartość rynkowa 50 największych spółek sektora górniczego wzrosła z 2,19 bln dolarów według stanu na koniec czerwca do 2,26 biliona dolarów na koniec czerwca. Więcej górnicze firmy były warte tylko na koniec pierwszego kwartału 2026 r., gdy wycena sięgnęła rekordowych 2,41 bln dol.
Warto jednak zwrócić uwagę na wyjątkowo niekorzystny wrzesień dla sektora górniczego, który przyniósł drugi największy w historii miesięczny spadek wartości 50 największych spółek górniczych świata, których łączna kapitalizacja skurczyła się o 264 miliardy dolarów. Gdyby nie to, mielibyśmy kolejny rekord w ujęciu kwartalnym.
Trudny ostatni miesiąc kwartału
Cieniem na rynku surowców rzuciła się pierwsza od lat podwyżka stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, skok rentowności obligacji oraz gwałtowna korekta na rynku złota i litu. Silniejszy dolar i wyższy koszt kapitału natychmiast uderzyły w metale szlachetne. Kontrakty terminowe na złoto w Nowym Jorku spadły z 4441 dolarów za uncję na koniec sierpnia do 4158 dolarów miesiąc później, co oznacza przecenę o 6,4% i spadek poniżej poziomu otwarcia roku.
Jeszcze mocniej ucierpiało srebro, taniejąc o 9%, podczas gdy metale z grupy platynowców pogłębiły wcześniejsze spadki. Efekt dźwigni operacyjnej sprawił, że spółki wydobywające złoto poniosły zwielokrotnione straty. Piętnaście spółek wydobywających złoto obecnych w zestawieniu straciło łącznie 79 miliardów dolarów, czyli 12,7% swojej wartości, a żaden z podmiotów w tym segmencie nie zakończył miesiąca nad kreską.

Swoją wagę miały zawirowania związane z potencjalnymi fuzjami i przejęciami. Zarząd australijskiej spółki Northern Star odrzucił ofertę przejęcie od południowoafrykańskiego Gold Fields za kwotę około 27 miliardów dolarów, co doprowadziło do wyprzedaży akcji Gold Fields. Wycena niedoszłego przejmującego spadła w Johannesburgu o 12% w ciągu jednej sesji i o 21% w skali całego miesiąca, wymazując 8,6 miliarda dolarów wartości rynkowej.
Wrześniowa przecena dotknęła niemal wszystkie szerokości geograficzne jednak najsilniejsze uderzenie przyjęły spółki chińskie. Sześć podmiotów z Państwa Środka straciło we wrześniu łącznie 43 miliardy dolarów, co stanowiło spadek o 15% ich wartości. Ostatecznie Kanada powróciła na pozycję lidera wśród państw z najdroższymi spółkami z łączną ich wyceną na poziomie 488 miliardów dolarów, spychając Australię na drugie miejsce z wynikiem 484 miliardów dolarów. Trzecią lokatę utrzymały Stany Zjednoczone z 307 miliardami dolarów.
KGHM najwyżej sklasyfikowanym przedstawicielem UE
W zestawieniu znalazła się też Polska, dzięki obecności w rankingi KGHM. Polska spółka pozostaje najwyżej sklasyfikowanym przedstawicielem UE w rankingu, wyprzedzając szwedzki Boliden. Chociaż wycena KGHM spadła z 17,4 mld dol. odnotowanych na koniec czerwca do 17,11 mld dolarów, to miedziowy gigant utrzymał 42. pozycję w rankingu, która jest najwyższym miejscem polskiej spółki od połowy 2021 r. Od początku roku wartość rynkowa KGHM w przeliczeniu na dolary wzrosła o 9,5 proc.
Na rynku miedzi sytuacja wydawała się stabilna – cena zamknęła miesiąc na 14 500 dolarów za tonę. Mimo to producenci miedzi stracili łącznie 44 miliardy dolarów wyceny rynkowej. Największą stratę kwotową w całym zestawieniu poniósł liderujący mu koncern BHP, którego kapitalizacja skurczyła się o 26,4 miliarda dolarów, czyli o 11%. Bezpośrednim powodem był śmiertelny wypadek w chilijskiej kopalni Escondida z 23 września, który doprowadził do wstrzymania prac w największej kopalni miedzi na świecie, po czym nadzór opowiedział się za akcją strajkową.
Zawirowania na rynku żelaza, którego ceny utknęły poniżej 100 dolarów za tonę, pociągnęły na dno wycenę Rio Tinto. Wykorzystał to koncern Southern Copper, który z kapitalizacją na poziomie 171 miliardów dolarów i wyprzedził Rio Tinto w wyścigu o drugie miejsce na świecie.
Wywiało producentów litu
Prawdziwy pogrom rozegrał się w segmencie metali do produkcji baterii. Kontrakty na węglan litu w Chinach tąpnęły o 22,5% do poziomu 122 800 juanów (18 300 dolarów) za tonę. Do załamania przyczyniła się zmiana metodologii raportowania zapasów przez chińską agencję cenową, co doprowadziło do podwojenia wykazywanych zapasów do poziomu 175 000 ton.
Ceny litu skorygowały się już o 39% od majowego szczytu, w efekcie czego giganci tacy jak Albemarle czy Ganfeng Lithium stracili we wrześniu ponad jedną piątą wartości. W efekcie tej fali wyprzedaży w gronie 50 największych spółek wydobywczych świata pozostał już tylko jeden producent litu – chilijski SQM – podczas gdy na szczycie manii w 2022 roku sektor ten reprezentowało sześć podmiotów.
W całym zestawieniu znalazła się tylko jedna spółka, która zakończyła wrzesień na plusie. Był to indonezyjski producent miedzi i złota Amman Mineral, który zanotował wzrost o 1,3% dzięki planom dwukrotnego zwiększenia produkcji katod miedzianych z odbudowanej hutniczej infrastruktury. Choć trzeci kwartał zamknął się dla branży łącznym wzrostem o 70 miliardów dolarów, wrzesień pozostanie przypomnieniem, jak dużą wrażliwość na koszt kapitału i ryzyka operacyjne wykazują rynkowe wyceny surowcowych gigantów.
Jakich firm nie uwzględnia ranking TOP50?
Ranking opiera się na kapitalizacji rynkowej spółki w walucie lokalnej, która to wycena rynkowa jest następnie przeliczana na dolary amerykańskie. Jak zwykle autorzy przypominają o kilku zastrzeżeniach i kryteriach przy tworzeniu rankingu. Nie ma w nim przedsiębiorstw nienotowanych na giełdzie i będących własnością państwa, co wyklucza takich gigantów jak np. chilijskie Codelco.
Innym istotnym kryterium jest struktura zaangażowania w branżę firm hutniczych czy handlowych, które posiadają np. mniejszościowe udziały w aktywach górniczych. Po wyłączeniu tego typu firm nie ma w rankingu np. japońskich Marubeni i Mitsui, koreańskiego Zincu i chilijskiego Copecu.
Pod uwagę brano także strumień przychodów, co było istotne w przypadku wykluczenia, np. pionowo zintegrowanych koncernów energetycznych. W końcu pominięto producentów stali, jednocześnie będących operatorami wielkich kopalni rudy żelaza, stąd w rankingu brak takich firm jak ArcelorMittal czy Magnitogorsk.































































