BMW inwestuje około 2 mld euro w swoje niemieckie zakłady, choć wysokie koszty pracy i energii skłaniają konkurentów do ograniczania produkcji w kraju. Koncern stawia na modernizację fabryki w Monachium i rozwój samochodów elektrycznych, ale jednocześnie ostrzega, że w dłuższej perspektywie przewaga Niemiec może słabnąć.


W centrum Monachium trwa gruntowna przebudowa liczącej sto lat fabryki BMW. Zakład, położony w sąsiedztwie siedziby koncernu, zatrudnia około 6 tys. osób i przygotowuje się do produkcji nowej, w pełni elektrycznej wersji BMW Serii 3. Produkcja ósmej generacji modelu ruszyła w sierpniu.
Jak pisze „Financial Times”, modernizacja monachijskiego zakładu jest częścią większego planu BMW, który zakłada utrzymanie Niemiec jako ważnego centrum produkcyjnego. Koncern przeznaczył około 2 mld euro na zakłady w Monachium i Dingolfing oraz nową fabrykę baterii w Bawarii.
BMW nie wycofuje produkcji z Niemiec
Strategia BMW różni się od działań części niemieckich konkurentów. Volkswagen i Mercedes ograniczają moce produkcyjne w kraju, mierząc się z wysokimi kosztami pracy i energii. BMW deklaruje natomiast, że nadal widzi przyszłość Niemiec jako lokalizacji produkcyjnej.
Jednocześnie koncern prowadzi redukcję zatrudnienia w części administracyjnej. BMW zapowiedziało likwidację ponad 8 tys. miejsc pracy biurowej, ale redukcje nie obejmują pracowników produkcyjnych na liniach montażowych.

Firma zainwestowała również około 2 mld euro w nową fabrykę w Debreczynie na Węgrzech.
Produkcja BMW rośnie, gdy niemiecki przemysł hamuje
Dane przytaczane przez FT pokazują, że niemiecka produkcja BMW radzi sobie obecnie lepiej niż cały sektor motoryzacyjny w kraju.
W 2025 r. BMW wyprodukowało w Niemczech około 1,07 mln samochodów, czyli tylko nieznacznie mniej niż rok wcześniej. W tym samym czasie produkcja samochodów w Niemczech była o 10 proc. niższa niż przed pandemią.
Produkcja BMW wzrosła natomiast o 6 proc. Pomogło w tym m.in. przeniesienie do niemieckich zakładów produkcji Mini Countrymana, X1 oraz części modeli Serii 5, które wcześniej powstawały u partnerów w Holandii i Austrii. Według analityka UBS Patricka Hummela BMW w ostatnich latach zwiększało udział w rynku i osiągało lepsze wykorzystanie niemieckich fabryk niż Mercedes i Volkswagen.
Elektryczny zwrot daje BMW nadzieję
Jednym z filarów strategii koncernu jest elektromobilność. BMW wcześniej niż część niemieckich rywali zaczęło rozwijać samochody elektryczne. Pierwszy model i3 trafił na rynek w 2013 r.
Obecnie firma korzysta z popytu na modele z nowej platformy „Neue Klasse”. Elektryczny SUV iX3, produkowany na Węgrzech, zebrał ponad 100 tys. zamówień od debiutu rok temu. Czas oczekiwania na samochód sięga nawet roku. BMW zwiększa produkcję w Debreczynie, gdzie uruchomiono dodatkową nocną zmianę.
Koncern liczy również na nową elektryczną Serię 3. Analityk UBS ocenił, że model może okazać się równie dużym sukcesem jak iX3.
Niemcy pozostają jednak drogim miejscem do produkcji
Inwestycje BMW nie oznaczają, że problem wysokich kosztów produkcji w Niemczech zniknął.
Koszt pracy za godzinę jest w Niemczech około trzy razy wyższy niż na Węgrzech. BMW przekonuje jednak, że różnica w całkowitych kosztach produkcji jest znacznie mniejsza. Niemieckie fabryki korzystają m.in. z bliskości dostawców, co ogranicza koszty transportu.
Modernizacja monachijskiego zakładu przyniosła według firmy 10-proc. spadek kosztów produkcji przypadających na samochód. BMW zwiększyło również udział części dostarczanych w systemie „just in time” z 45 do 68 proc., ograniczając wydatki na magazynowanie.
BMW ostrzega przed konkurencją z Chin
W dłuższej perspektywie niemieckie fabryki mogą jednak znaleźć się pod większą presją.
W BMW pojawiają się obawy dotyczące chińskich producentów, którzy mogą dysponować nowszymi technologiami i niższymi kosztami produkcji. Według osoby znającej stanowisko jednego z członków rady nadzorczej konkurencja z Chin jest powodem poważnych obaw i może w przyszłości wymusić kolejne redukcje zatrudnienia.
Szef produkcji BMW Raymond Wittmann ostrzegł z kolei, że konkurencyjność niemieckich fabryk może pogorszyć się w średnim i długim terminie, jeśli łańcuch dostaw będzie przesuwał się do Europy Wschodniej.
Niższe koszty logistyki i coraz większe znaczenie lokalnego pozyskiwania części mogą dodatkowo przemawiać za produkcją na wschodzie Europy. Dlatego – jak wskazuje BMW – kluczowe będzie ograniczenie kosztów pracy i energii oraz poprawa efektywności całego systemu gospodarczego w Niemczech.
Na razie BMW pozostaje jednak jednym z największych przemysłowych inwestorów w swoim kraju. Koncern próbuje tym samym udowodnić, że niemiecka produkcja samochodów może być konkurencyjna również w erze elektromobilności, choć jej przyszłość będzie zależeć nie tylko od nowych modeli, ale także od kosztów i rosnącej presji ze strony producentów z Chin.
oprac. KWS






























































