ABW zatrzymała pięciu byłych i obecnych menadżerów Orlenu, w tym byłego członka zarządu spółki z lat 2018–2024. Przedstawiono im zarzuty w śledztwie dotyczącym bezpodstawnego zaniżania cen paliw w okresie od sierpnia do listopada 2023 r. – podała Prokuratura Krajowa we wpisie na platformie X.


Pięciu zatrzymanych menedżerów
„Na polecenie prokuratora z łódzkiego wydziału PZ PK funkcjonariusze ABW zatrzymali wczoraj pięciu byłych i obecnych menadżerów spółki Orlen S.A., w tym byłego członka zarządu spółki z lat 2018–2024” - poinformowała we wtorek Prokuratura Krajowa na platformie X.
Jak podkreślono we wpisie, wszystkim zatrzymanym prokurator przedstawił „zarzuty w prowadzonym od ponad dwóch lat śledztwie dotyczącym bezpodstawnego zaniżania cen paliw w okresie od sierpnia do listopada 2023 r.”
Prokuratura Krajowa zaznaczyła, że czynności procesowe są w związku z zatrzymaniem w dalszym ciągu kontynuowane, a szczegóły zostaną przekazane po ich zakończeniu.
Pytacie o „awarię dystrybutorów” z 2023 roku i zainteresowanie prokuratury tą sprawą. Przypomnijmy dokładnie, co się wtedy wydarzyło. To wówczas bez żadnej ustawy, podstawy prawnej, ze złamaniem procedur spółki notowanej na giełdzie, postanowiono wpłynąć na wyniki wyborów parlamentarnych, sztucznie zaniżając ceny paliw. 1. Kto na tym stracił? Bezpieczeństwo Polski, bo głęboko naruszono rezerwy paliw. Kierowcy, którzy nie mogli zatankować, bo zabrakło paliw, a na dystrybutorach pojawiły się słynne kartki „awaria”. Rynek, bo sprzedaż prowadzona była poniżej ceny. Co by się wydarzyło, gdyby to szaleństwo trwało dłużej? W Polsce wyschłyby źródła paliw. Na tym procederze – na tej przedwyborczej akcji - straty Orlenu wyniosły 3,5 mld zł. A byłby jeszcze większe, gdyby ta sytuacja trwała dłużej. 2. Kto na tym zyskał? Nasi zachodni sąsiedzi zatankowali wtedy w Polsce ponad 80 milionów litrów paliwa. Dzisiaj mamy do czynienia z największym kryzysem paliwowym w historii. Światowym. Wówczas „kryzysem”, z którym zarządzający Orlenem postanowili się zmierzyć, były wybory. Dlaczego taka redukcja cen i gra przeciw rynkowi musiała okazać się (i okazała się) katastrofą ekonomiczną i naruszeniem prawa? Ponieważ 1/3 konsumpcji paliw w Polsce zaspokajana jest importem. To dlatego ceny w Polsce muszą podążać za cenami gotowych paliw z globalnych rynków (notowania ropy nie mają tu znaczenia). W przeciwnym razie importerzy przestają sprowadzać gotowe paliwa do Polski. Bo musieliby je sprzedawać taniej, niż kupują. Dokładnie tak się stało. Sprzedający poniżej rynku Orlen zatrzymał import paliw do Polski. Pisała o tym otwarcie Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego, zrzeszająca największe firmy paliwowe w kraju. To właśnie tąsSprawą zajmuje się też prokuratura. Od początku lipca do końca września 2023 roku globalne notowania diesla wzrosły o ok. 40%. W tym samym czasie Polska była JEDYNYM krajem w UE, gdzie ceny paliw spadły. Najwyraźniej żaden inny kraj w UE nie wpadł na to, żeby tak spektakularnie zignorować prawa ekonomii. I przypomnijmy jeszcze jedno: dzisiejszy kryzys nie wynika z cen ropy, tylko z cen gotowych paliw. Bo w mniejszym stopniu brakuje surowca niż mocy rafineryjnych i podaży paliw.
— Biuro Prasowe ORLEN (@b_prasoweORLEN) October 6, 2026
Do zatrzymania przez ABW na polecenie wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej pięciu byłych i obecnych menadżerów Orlenu odniósł się we wtorek minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny Waldemar Żurek. We wpisie na platformie X wspomniał też o przedmiocie śledztwa, dotyczącego zaniżania cen paliw.

„Jesienią 2023 r. Daniel »wszystko mogę« Obajtek ręcznie sterował cenami na stacjach. Zaniżanie cen wbrew rynkowi tuż przed wyborami i bezczelne wmawianie Polakom »awarii dystrybutorów« - to nie był żaden cud gospodarczy. To było działanie na szkodę majątku narodowego, by ratować władzę partii” – napisał w mediach społecznościowych Żurek.
I dodał: „Daniel Obajtek nazywa to »sukcesem«. Kodeks karny nazywa to wyrządzeniem szkody majątkowej wielkich rozmiarów”.
Obajtek odpowiada
Na wpis ministra sprawiedliwości zareagował, także na platformie X, były prezes Orlenu Daniel Obajtek, który pełnił to stanowisko od lutego 2018 r. do lutego 2024 r.
„Przypominam, że to Donald Tusk w 2023 r. utrzymywał, że paliwo może być po 5,19, gdy kosztowało około 6 zł. Mówił także, że »nie chodzi o maksymalizację zysków, ale o maksymalizację dobrostanu Polaków«. To jaka jest w końcu ostateczna wersja uśmiechniętej Koalicji?” – stwierdził Obajtek we wtorkowym wpisie w mediach społecznościowych.
I jednocześnie oświadczył: „A jeśli mam odpowiadać za to, że Polacy - nie tylko w 2023 r., ale także w latach wcześniejszych - płacili mało za paliwo - to będę zaszczycony. To chyba zresztą pierwszy przypadek w historii, gdy władza rozlicza za to, że Polacy tankowali tanio”.
Awarie dystrybutorów
W maju 2024 r. prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Płocku dwa śledztwa dotyczące Orlenu – w sprawie fuzji z Lotosem i właśnie podejrzenia zaniżania cen paliw - zostały przejęte przez Prokuraturę Krajową w Łodzi. Powodem – jak wtedy wyjaśniano - były duża waga obu postępowań i duży zakres zgromadzonego materiału dowodowego.
Prokuratura Okręgowa w Płocku śledztwo w sprawie podejrzenia zaniżania przez Orlen cen paliw wszczęła 17 stycznia 2024. Obejmowało ono okres od 1 sierpnia do 31 października 2023 r.
Celem postępowanie było ustalenie, czy poprzez nadużycie uprawnień bądź niedopełnienie obowiązków przez osoby zarządzające spółką Orlen mogło dojść do niezasadnego zaniżenia cen paliw płynnych względem cen rynkowych, a w związku z tym do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w spółce Orlen w nieustalonej dotychczas kwocie.
Postępowanie to płocka Prokuratura Okręgowa wszczęła po złożonych tam zawiadomieniu. Przed wszczęciem przeprowadzono czynności sprawdzające, których przedmiotem były okoliczności podane w zawiadomieniu.
W ramach obu śledztw, w tym także dotyczącego fuzji z Lotosem, w marcu 2024 r. przeszukano z udziałem ABW biura koncernu w Płocku, gdzie znajduje się siedziba koncernu i jego główny zakład produkcyjny, a także w Warszawie oraz w Gdańsku. Podczas przeszukań zabezpieczono w sumie 73 gigabajty dokumentów w wersji elektronicznej i 2 terabajty korespondencji z poczty elektronicznej. (PAP)
mb/ pad/
































































