Liderka francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen, zamierzająca kandydować w wyborach prezydenckich w 2027 roku, przedstawiła we wtorek założenia budżetu, które znajdą się w jej programie wyborczym. Projekt ten przewiduje m.in. 140 mld euro cięć budżetowych do 2032 r.


Le Pen mówiła o sposobach, w jaki zamierza walczyć z wysokim deficytem budżetowym i długiem publicznym, z którym boryka się Francja. Zadeklarowała, że deficyt budżetowy, który wyniesie w bieżącym roku 5,4 proc. PKB, spadnie poniżej 3 proc. PKB do roku 2030. Natomiast do roku 2032, czyli do końca pięcioletniej kadencji prezydenckiej, ma być to 2,5 proc. W tym pięcioletnim okresie dług publiczny miałby spaść do 112 proc. PKB wobec prognozy 119 proc. w br.
Le Pen przekonywała, że 15 mld euro oszczędności w pierwszym roku zapewni zaostrzenie kontroli imigracji i polityka „preferencji narodowej”, czyli dostępu m.in. do świadczeń i zasiłków tylko dla obywateli, a dla obcokrajowców dopiero po przepracowaniu we Francji kilku lat.
Jej postulatem jest także zmniejszenie składki Francji do budżetu Unii Europejskiej, co miałoby przynieść w poszczególnych latach od 9 mld do 14 mld euro. Jednocześnie Le Pen opowiedziała się za ogólnoeuropejskim podatkiem od alkoholu i tytoniu jako źródłem części dochodów do budżetu UE.
Le Pen obiecała znalezienie oszczędności rzędu 15-20 mld euro w systemie emerytalnym poprzez zmiany w obecnym systemie, zawierającym – jej zdaniem – „niesprawiedliwe i nieskuteczne” rozwiązania. Te zmiany Le Pen zamierza jednak przedstawić dopiero w następnych tygodniach.

Zapowiedziała także, jeśli chodzi o emerytury, przedstawienie „wielkiej reformy kapitalizacji indywidualnej i zbiorowej”. Le Pen opowiada się za niskim wiekiem emerytalnym (60-62 lata) i szacuje, że koszt obniżenia go do tego progu to koszt około 1,9 mld euro dla finansów publicznych. Dziennik „Le Figaro” przytoczył natomiast opinię ekonomisty Sylvaina Bersingera, który uważa, iż koszt będzie 10-krotnie wyższy.
Liderka skrajnej prawicy zaproponowała m.in. rozmowy z Europejskim Bankiem Centralnym w chwili, gdy Francja odzyska kontrolę nad finansami publicznymi, na temat złagodzenia kosztów zaciągania pożyczek przez Paryż.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ ap/































































