Po odnalezieniu w archiwum CBŚ anonimowego raportu zaczęto szukać odpowiedzi na pytanie: kto raport widział i dlaczego o jego istnieniu nie wiedziała prokuratura badająca aferę PZU? By wyjaśnić sprawę Ryszard Kalisz, minister spraw wewnętrznych i administracji, zarządził kontrolę w CBŚ. „Życie Warszawy” poinformowało, że podczas kontroli ustalono, że o istnieniu raportu wiedzieli ówczesny szef Centralnego Biura Śledczego Kazimierz Szwajcowski i jego zastępca Wiesław Mądrzejowski, nadzorujący sprawy ekonomiczne. Informacje o raporcie posiadał również komendant główny policji Antoni Kowalczyk. O raporcie, nie wiedział natomiast zastępca komendanta głównego Adam Rapacki nadzorujący CBŚ.
Według informacji „Życia Warszawy” część materiałów posłużyła do sporządzenia Raportu Otwarcia premiera Leszka Millera, ogłoszonego 7 maja 2002 r. Raport Otwarcia powstał, by pokazać nieprawidłowości jakie miały miejsce podczas rządów Jerzego Buzka. Wykorzystano w nim między innymi sprawę kontraktu pomiędzy PZU a firmą McKinsey opisana w raporcie CBŚ.
W raporcie Millera możemy przeczytać: "Główne umowy dotyczące wszystkich usług doradczych przede wszystkim ustalały kwoty i terminy płatności, zaś znacznie mniej precyzyjnie definiowały terminy i zakres zadań do wykonania." W raporcie CBŚ jest dokładnie takie samo zdanie.
W raporcie Millera: "(...) Jedynie koszty usług doradczych firmy McKinsey wynosiły 50 mln zł". W raporcie CBŚ: "Usługi firmy McKinsey wynosiły 50 mln" .
W raporcie Millera: "Wyniki głównych prac doradczych miały najczęściej charakter prezentacji." W raporcie CBŚ także jest identyczne zdanie.
Nadal więc pozostaje pytanie dlaczego raport od czasu wykorzystania go przez Millera nie trafił w ręce prokuratury, zajmującej się sprawą PZU.
A.O.





























































