REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Lawina skarg na śmieciówki i „ukryte etaty”. Szef PIP ostrzega przed ubóstwem emerytalnym na kontraktach

2026-07-02 07:00
publikacja
2026-07-02 07:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie np. niższe daniny publiczne, w praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach - powiedział w wywiadzie dla PAP szef Państwowej Inspekcji Pracy Marcin Stanecki.

Lawina skarg na śmieciówki i „ukryte etaty”. Szef PIP ostrzega przed ubóstwem emerytalnym na kontraktach
Lawina skarg na śmieciówki i „ukryte etaty”. Szef PIP ostrzega przed ubóstwem emerytalnym na kontraktach
fot. Adam Chelstowski / / FORUM

8 lipca wejdzie w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, a wraz z nią przepisy m.in. nadające inspekcji uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę. Nadanie PIP tych uprawnień to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Szef PIP w wywiadzie dla PAP zwrócił uwagę, że zjawisko „ukrytych etatów” jest znane od wielu lat. Jak wskazał, wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie - niższe daniny publiczne, chwaląc też sobie swobodę.

- W praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach. Myślę tu o symbolicznych zasiłkach w czasie choroby, czy niewielkich rentach w razie poważnego wypadku, który może przecież ograniczyć im możliwość utrzymania siebie i swojej rodziny - podkreślił Stanecki.

Jak zaznaczył, nie oznacza to jednak, że po wejściu w życie nowych przepisów Inspekcja skupi się na przekształcaniu „ukrytych etatów” w prawdziwe umowy o pracę. - Napływ skarg na nieprawidłowo zawarte kontrakty cywilnoprawne, od osób, które zwracają się do Inspekcji o interwencję powoduje, że w pierwszej kolejności będziemy musieli się skupić na kontrolach tam, gdzie jesteśmy naprawdę potrzebni - zapowiedział szef PIP.

Wakacje na giełdzie

Zaznaczył, że rozpatrywanie skarg to ustawowy obowiązek Państwowej Inspekcji Pracy.

Stanecki poinformował, że lawina skarg już schodzi do każdego z okręgów inspekcji, do maja wpłynęło ich już prawie 2 tysiące.

- Dane za pierwsze miesiące tego roku wskazują na 100 proc. wzrost liczby skarg, w ujęciu rok do roku, na nieprawidłowo stosowane kontrakty cywilnoprawne. Po wejściu w życie reformy można się spodziewać, że będzie ich więcej. Każda kontrola w tym zakresie będzie zapowiadana przedsiębiorcom z wyprzedzeniem - podkreślił główny inspektor pracy.

Zwrócił uwagę, że w większości mniejszych województw rozpatrzenie skargi zajmuje 3 miesiące. - Im większe województwo tym większa liczba skarg i możliwie dłuższe oczekiwanie na ich rozpatrzenie. No i jest też okręg mazowiecki, siedzibą w Warszawie, w którym notujemy rekordowy napływ skarg. Co piąta skarga napływająca do Inspekcji trafia do Okręgu z siedzibą w Warszawie, albo jednego z oddziałów Inspekcji w województwie mazowieckim - poinformował Stanecki.

Zauważył jednocześnie, że od początku roku napływ skarg ze wszystkich obszarów prawa pracy jest wyraźnie większy.

Nowością w ramach reformy będą też kontrole zdalne. Szef PIP wskazał, że pracodawcy nie muszą się przygotowywać do elektronicznej wymiany danych z Inspekcją Pracy.

- Nowością będzie to, że te połączenia będą szyfrowane, by jeszcze lepiej chronić dane przedsiębiorców. Taka wymiana danych drogą elektroniczną odbywa się już teraz. Po zmianach będzie to uregulowane w przepisach i odbywało się na szerszą niż dotychczas skalę - zapowiedział Stanecki.

Szef PIP ma też wkrótce pożegnać się ze swoim stanowiskiem. PIP podlega Sejmowi, a odwołania Staneckiego chce marszałek Włodzimierz Czarzasty. Kandydatem na funkcję Głównego Inspektora Pracy jest Janusz Krasoń, który obecnie pełni obowiązki Dyrektora Ośrodka Szkolenia PIP we Wrocławiu.

Stanecki podkreślił, że zostawia Państwową Inspekcję Pracy w dobrej formie. - Zostawiam też drogowskaz, co należy uczynić, żeby była ona super nowoczesnym urzędem i z tego jestem bardzo dumny - powiedział Stanecki.

Polska Agencja Prasowa: W jakiej formie zostawia pan Państwową Inspekcję Pracy swojemu następcy?

Marcin Stanecki: Moim zdaniem w dobrej. Jak zostałem Głównym Inspektorem Pracy dwa lata temu, liczba wakatów w inspekcji sięgała blisko 200. Nie dość, że udało się te wakaty zlikwidować, to w tym roku zatrudniamy 180 osób. Skala jest więc nieprawdopodobna.

Ponadto zostawiam strategię budowania zdolności Państwowej Inspekcji Pracy. Jest ona rozpisana w zakresie informatyzacji do 2030 roku i ma spowodować, że Państwowa Inspekcja Pracy będzie najnowocześniejszym urzędem w Polsce, jeżeli chodzi o informatyzację. W strategii po raz pierwszy zwracamy uwagę na pracowników PIP, żeby zapewnić im work-life balance i pozytywną atmosferę. Przygotujemy akademię lidera, będziemy wyszukiwać osoby na stanowiska kierownicze, które mają predyspozycje do zarządzania ludzi i będziemy ich kształcić.

Po raz pierwszy w historii wypracowaliśmy metodykę kontroli przygotowaną w formie zarządzenia, mieliśmy audyt bezpieczeństwa, który wyszedł pozytywnie i mamy też porozumienie z ZUS-em i KAS-em dotyczące wymiany danych. Wydaje mi się, że przywróciłem też dobre imię Państwowej Inspekcji Pracy. Kojarzymy się powszechnie bardzo dobrze i uważam też, że odejście od instytucji tylko represyjnej, na rzecz instytucji, która jest partnerem, który pomaga, a nie tylko karze, było bardzo dobrym rozwiązaniem. Odbiór społeczny tej zmiany jest bardzo dobry.

Zostawiam Państwową Inspekcję Pracy w dobrej formie i zostawiam drogowskaz, co należy uczynić, żeby była ona super nowoczesnym urzędem i z tego jestem bardzo dumny.

PAP: 8 lipca wchodzi w życie długo oczekiwana, ale też szeroko komentowana reforma Państwowej Inspekcji Pracy. Niektórzy mówią o rewolucji, inni oceniają, że nowe przepisy niewiele zmienią. Jakich efektów reformy Pan się spodziewa?

M.S.: Niektóre już widać. Z sygnałów, które docierają do Inspekcji wynika, że wielu przedsiębiorców przeprowadziło u siebie audyty stosowanych kontraktów cywilnoprawnych ze względu na ich zgodność z obowiązującym prawem pracy. Wskazuje to na to, że już samo pojawienie się reformy Państwowej Inspekcji Pracy na horyzoncie spowodowało refleksję, że swoboda zawierania umów w Polsce nie jest nieograniczona. Efektem jest to, że wiele osób już zyskało należną im ochronę wynikającą z zatrudnienia na etacie. Na kolejne efekty musimy poczekać. Jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym jest to, że w wyniku działań inspektorek i inspektorów pracy wiele osób otrzyma prawdziwe wsparcie ze strony administracji publicznej.

Do tego zresztą przeszło sto lat temu została powołana Państwowa Inspekcja Pracy. Po 8 lipca zyska prawdziwe narzędzie do przeciwdziałania nieprawidłowościom na naszym rynku pracy. Dzięki wsparciu zatrudnionych, którzy nie mieli wpływ na rodzaj umowy na podstawie której świadczą pracę rozpocznie się także proces uzdrawiania naszej gospodarki, w której ciągle jest wiele podmiotów, które czerpią zyski kosztem swoich pracowników. Większość uczciwych przedsiębiorców nie jest z nimi w stanie konkurować, więc aby przetrwać na rynku też muszą szukać oszczędności. A te najłatwiej osiągnąć obchodząc obowiązki i koszty związane z zatrudnieniem na etacie.

PAP: Reforma ma ograniczyć „śmieciowe zatrudnienie” i nieprawidłowo zawarte umowy B2B. To się uda?

M.S.: Taki jest cel tej reformy. Proszę jednak zwrócić uwagę, że kluczowe w tym zakresie będzie podejście sądów pracy, do których, można się spodziewać, że trafią odwołania od pierwszych decyzji Inspekcji Pracy o przekształceniu nieprawidłowo zawartych kontraktów. Inspektorki i inspektorzy pracy, decydując jakie umowy powinny zostać przekształcone, będą opierali się na dotychczasowym orzecznictwie sądów powszechnych, z Sądem Najwyższym na czele. Ale sądy mogą brać pod uwagę więcej okoliczności takich spraw, niż Inspekcja związana przepisami procedury administracyjnej. Przede wszystkim w znacznie szerszym zakresie wolę stron co do podstawy świadczenia pracy, czy okoliczności złożenia sprawy o przekształcenie do sądu, gdy dopiero po wielu latach takiej pracy zleceniobiorca uznał, że takie zatrudnienie jest jednak dla niego niekorzystne.

Poza tym sąd zawsze bada, ile cech umowy o pracę jest w sposobie wykonywania danego kontraktu cywilnoprawnego i tylko wtedy, gdy jest ich więcej, decyduje o przekształceniu. Z pewnością w kolejnych miesiącach, wraz z napływem takich spraw do sądów pracy ukształtuje się linia orzecznicza, która wyznaczy granice swobody przedsiębiorców i ochrony osób, które przy wykonywaniu danej pracy powinny korzystać z przywilejów zapisanych w kodeksie pracy.

PAP: Jak inspektorzy będą sprawdzać, czy współpraca w modelu B2B nie przybiera w rzeczywistości formy „ukrytego etatu”?

M.S.: Zjawisko ukrytych etatów jest znane od wielu lat. W skrócie wygląda to tak, że w jednej firmie ramię w ramię pracują osoby na etatach i samozatrudnieni. Obie grupy mają te same obowiązki, godziny pracy, uprawnienia urlopowe i benefity. Pierwsi w zamian za pełne składki do ZUS i podatek PIT potrącone z ich przychodów mają prawo do wszystkich przywilejów zapisanych w kodeksie pracy. Drudzy mogą zostać z dnia na dzień zwolnieni, bez uzasadnienia i nie mają pełnej ochrony ubezpieczeniowej. Wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie, niższe daniny publiczne, chwalą sobie swobodę. W praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach. Myślę tu o symbolicznych zasiłkach w czasie choroby, czy niewielkich rentach w razie poważnego wypadku, który może przecież ograniczyć im możliwość utrzymania siebie i swojej rodziny.

Nie oznacza to jednak, że po wejściu w życie nowych przepisów Inspekcja skupi się na przekształcaniu „ukrytych etatów” w prawdziwe umowy o pracę. Napływ skarg na nieprawidłowo zawarte kontrakty cywilnoprawne, od osób, które zwracają się do Inspekcji o interwencję powoduje, że w pierwszej kolejności będziemy musieli się skupić na kontrolach tam, gdzie jesteśmy naprawdę potrzebni. Rozpatrywanie skarg to ustawowy obowiązek Państwowej Inspekcji Pracy.

PAP: Czy inspektor będzie mógł zmusić strony do zmiany umowy?

M.S.: Tak, ale pierwszym etapem postepowania będzie wydanie polecenia przekształcenia niezgodnego z prawem pracy kontraktu cywilnoprawnego. Liczę, że w sytuacji, gdy inspektorka czy inspektor wyda takie polecenie, obie strony kontraktu usiądą do negocjacji i ustalą nowe zasady współpracy na etacie. To najprostsze rozwiązanie i po wykonaniu polecenia, pracodawca skorzysta z abolicji, czyli uniknie kary za nieprawidłowe stosowanie kontraktów. Decyzja administracyjna, wydawana w myśl nowych przepisów przez okręgowego inspektora pracy, a jest ich w Polsce 16, po jednym na każde województwo, będzie zarezerwowana dla opornych pracodawców.

Nie oznacza to, że każdy taki przypadek zakończy się wydaniem decyzji przymuszającej do zawarcia umowy o pracę. Okręgowy Inspektor Pracy będzie ponownie oceniał ustalenia kontroli i jeśli potwierdzi wątpliwości inspektorki czy inspektora pracy wówczas wyda taką decyzję. Zapewniam jednak, że Inspekcji zależy na wysokiej jakości tych rozstrzygnięć. Będą wydawane z poczuciem odpowiedzialności i rozwagą. Nie powinno tu być żadnego automatu.

PAP: Jak będą wyglądały dla inspektorów najbliższe tygodnie po 8 lipca? Spodziewa się Pan lawiny skarg w związku nieprawidłowym zatrudnieniem? Czy będą niezapowiedziane kontrole?

M.S.: Lawina już schodzi do każdego z okręgów. Dane za pierwsze miesiące tego roku wskazują na 100 proc. wzrost liczby skarg, w ujęciu rok do roku, na nieprawidłowo stosowane kontrakty cywilnoprawne. Po wejściu w życie reformy można się spodziewać, że będzie ich więcej. Każda kontrola w tym zakresie będzie zapowiadana przedsiębiorcom z wyprzedzeniem.

PAP: Ile do tej pory wpłynęło skarg w tym zakresie?

M.S.: Do maja wpłynęło ich już prawie 2 tysiące.

PAP: Ile teraz średnio czeka się na rozpatrzenie skargi przez PIP?

M.S.: To zależy od okręgu. W większości mniejszych województw rozpatrzenie skargi zajmuje nam 3 miesiące. Im większe województwo tym większa liczba skarg i możliwie dłuższe oczekiwanie na ich rozpatrzenie. No i jest też okręg mazowiecki, z siedzibą w Warszawie, w którym notujemy rekordowy napływ skarg. Co piąta z nich napływająca do Inspekcji trafia do Okręgu z siedzibą w Warszawie, albo jednego z oddziałów Inspekcji w województwie mazowieckim, które mieszczą się w Ciechanowie, Ostrołęce, Płocku, Radomiu i Siedlcach. W ostatnich miesiącach znacząco wzrosło zatrudnienie w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Warszawie, ale może się to okazać niewystarczające, jeśli skarg będzie jeszcze więcej niż dotychczas. A od początku roku napływ skarg ze wszystkich obszarów prawa pracy jest wyrazie większy.

PAP: Czy zaplanowano już kontrole zdalne, które będą nowością w funkcjonowaniu PIP? Jak pracodawca ma się do nich przygotować?

M.S.: Pracodawcy nie muszą się przygotowywać do elektronicznej wymiany danych z Inspekcją Pracy. Nowością będzie to, że te połączenia będą szyfrowane, by jeszcze lepiej chronić dane przedsiębiorców. Taka wymiana danych drogą elektroniczną odbywa się już teraz. Po zmianach będzie to uregulowane w przepisach i odbywało się na szerszą niż dotychczas skalę.

PAP: W wyniku reformy, grzywny nakładane przez PIP będą wyższe. Jakie działania będą najdotkliwiej karane?

M.S.: Faktycznie wzrosną grzywny za naruszenia prawa pracy. Dotychczas inspektorka czy inspektor pracy mogli po kontroli podczas której wykryli poważne nieprawidłowości nałożyć mandat od 1 tys. zł do 2 tys. zł. W sytuacji, gdy była to kolejna kontrola w danym podmiocie, a pracodawca konsekwentnie łamał te same przepisy mandat mógł wzrosnąć do 5 tys. zł. Inspektorka czy inspektor mogą też skierować wniosek o ukaranie do sądu, który dotychczas mógł nałożyć grzywnę w maksymalnej wysokości 30 tys. zł.

Po zmianach te kwoty znacząco wzrosną. Przy pierwszej kontroli mandat będzie mógł wynieść od 2 do 5 tys zł. Przy kolejnej kontroli, która wykryje te same naruszenia, mandat może wynieść nawet 10 tys. zł. Wyższa będzie też maksymalna kara, którą będzie mógł nałożyć sąd, bo aż 60 tys zł. Takie najwyższe kary są jednak zarezerwowane do przedsiębiorców, którzy świadomie i z premedytacja naruszają przepisy - nie wypłacają wynagrodzeń na czas albo nie zapewniają zatrudnionym bezpiecznych warunków pracy, przez co narażają ich na realne ryzyko utraty zdrowia, a nawet życia.

PAP: Często zdarzają się skargi na inspektorów lub też zaskarżanie ich decyzji?

M.S.: Chyba każdy urzędnik administracji publicznej, szczególnie taki, który zajmuje się kontrolowaniem i karaniem przedsiębiorców naruszających przepisy, musiał zmierzyć się ze skargą. Każde takie zgłoszenie jest badane przez nasz wydział kontroli wewnętrznej, który bardzo poważnie i skrupulatnie podchodzi do takich zgłoszeń. Jako instytucja państwowa, Inspekcja Pracy nie może sobie pozwolić na tolerowanie nieprawidłowości i wszyscy zatrudnieni w urzędzie dobrze zdają sobie z tego sprawę.

PAP: Czy na przestrzeni lat kultura pracy w Polsce zmieniła się na lepsze? Czy świadomość społeczna w zakresie prawa praca jest większa?

M.S.: Zdecydowanie tak. Chciałbym powiedzieć, że jest to wyłączna zasługa Inspekcji Pracy, która co roku udziela kilkuset tysięcy porad, zarówno zatrudnionym, jak i pracodawcom, całkowicie bezpłatnie rozdaje kilkaset tysięcy broszur informacyjnych, organizuje wydarzenia dla pracodawców, pracowników, ale także dzieci i młodzieży, a ostatnio także nieźle radzi sobie w mediach społecznościowych z popularyzowaniem wiedzy na temat prawa pracy.

Muszę jednak przyznać, że duża zasługa w tym zakresie jest po stronie rosnącej grupy pracodawców, którzy coraz lepiej dbają o swoich zatrudnionych. Zapewniają im jasne procedury, od rekrutacji, do rozstania. Chronią ich przed mobbingiem, nierównym traktowaniem i wypaleniem zawodowym. Przyznają benefity od dodatkowej opieki medycznej, po możliwość preferencyjnego oszczędzania na emeryturę. Na tym tle wyróżnia się coraz większa grupa przedsiębiorców, która inwestuje nierzadko miliony złotych w supernowoczesne technologie, których jedynym celem jest podniesienie bezpieczeństwa pracowników i ochrona ich zdrowia. Wszystko po to by zapewnić sobie stabilną załogę pracującą na sukces danego przedsiębiorstwa.

Rozmawiała Karolina Kropiwiec (PAP)

kkr/ mark/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rodzinne urodziny Zygmunta Solorza we Florencji. Czy to zwiastun końca sporu o sukcesję?
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
barysza51
Już dawno powinny być wszystkie zlecenia, umowy o dzieło, itp ozusowane. Zdaje się, że funkcjonuje coś takiego 30-krotność w ZUS. To ona powinna być barierą ozusowania.
Nie będzie wtedy płaczu na starość.
samsza
gdy brak dzieci to armia emerytów musi być uboga, z pustego nikt nie naleje
barysza51
Nie rozumiesz systemu emerytalnego. Emerytura nie zależy od dzieci.
rejent
Zwolennicy B2B są jak typowi kredytobiorcy.
Kredytobiorcy nie zwracają uwagi na to ile faktycznie kosztować będzie ich kredyt leczy tylko tyle ile wynosi rata miesięczna.
Zwolennik B2B patrzy tylko ile dostanie na rękę z faktury za dany miesiąc, to że będzie miał niską emeryturę z powodu niskich składek, braku chorobowego,
Zwolennicy B2B są jak typowi kredytobiorcy.
Kredytobiorcy nie zwracają uwagi na to ile faktycznie kosztować będzie ich kredyt leczy tylko tyle ile wynosi rata miesięczna.
Zwolennik B2B patrzy tylko ile dostanie na rękę z faktury za dany miesiąc, to że będzie miał niską emeryturę z powodu niskich składek, braku chorobowego, PEŁNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA NALEŻYTE WYKONANIE ZOBOWIĄZANIA CAŁYM SWOIM MAJĄTKIEM, ŁATWOŚĆ Z JAKĄ MOŻE BYĆ MU ROZWIĄZANY KONTAKT B2B często bez żadnego okresu wypowiedzenia i najważniejsze, kontrakty B2B są świetnym sposobem na przerzucanie ryzyka gospodarczego właśnie na takiego zwolennika B2B
o powyższych okolicznościach zwolennicy B2B wolą nie myśleć i nie mówić

Nigdy więcej JDG!
marianpazdzioch
Wymyśla do tego czasu jakieś 23. czy 24. emerytury i będą im płacić pieniędzmi reszty. Polska to katokomuna, gdzie sprawiedliwość jest jedynie społeczna.
carlito1
Mam dość już tego państwa które wie lepiej czego potrzebuję. A płacenie na zus w przypadku zwykłych ludzi to wywalanie pienięzy do śmietnika.
tomitomi
Renty i emerytury powinny być wypłacane ze wzrostu dochodu PKB !
płacąc składki wzmacniamy patologię społeczną , opartą na państwowym wyzysku siły roboczej !
Kraj , który pozyskuje dochód ma także zobowiązania wobec swoich mieszkańców !
....ehhhh , szkoda słów ,
tomitomi
.... nie płacąc ''należnych składek zus'' i innych ''danin'' narażasz się na wzmożone doczesne bogactwo ! Opieka Społeczna może nie sprostać Twoim wymaganiom . Będąc pasywnym płatnikiem - demolujesz obecny socjalizm - pamiętaj o tym .
Armia darmozjadów i pasożytów na rządowych p-o sadach , czeka
.... nie płacąc ''należnych składek zus'' i innych ''danin'' narażasz się na wzmożone doczesne bogactwo ! Opieka Społeczna może nie sprostać Twoim wymaganiom . Będąc pasywnym płatnikiem - demolujesz obecny socjalizm - pamiętaj o tym .
Armia darmozjadów i pasożytów na rządowych p-o sadach , czeka na Twoje dobrowolne opłaty co miesięczne !!!

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki