Do zamieszek doszło w poniedziałek późnym wieczorem w Barcelonie pod koniec wielotysięcznego protestu w sprawie kryzysu mieszkaniowego. Agencja EFE podała, że policja zatrzymała kilka agresywnych osób.


Protest odbył się w dniu ogłoszenia przez premiera Hiszpanii Pedra Sancheza przedterminowych wyborów parlamentarnych na 29 listopada. Decyzja ta zapadła po tym, jak w ubiegłym tygodniu Kongres Deputowanych nie poparł - głosami opozycyjnych Partii Ludowej (PP) i Vox, oraz niepodległościowej katalońskiej partii Junts, która często wspierała socjalistyczny mniejszościowy rząd - dwóch rządowych propozycji przepisów zwiększających ochronę najemców i ograniczających możliwości obrotu mieszkaniami przez fundusze inwestycyjne.
Pierwotnie protest w Barcelonie miał się odbyć w sobotę, podobnie jak w ponad 50 innych hiszpańskich miastach. Został przełożony na poniedziałek z uwagi na ostrzeżenie przed ulewnymi deszczami. Według organizatorów manifestacji – związków lokatorów – wzięło w nim udział ok. 120 tys. osób. Zdaniem władz Barcelony demonstrantów było ok. 20 tys.
Protest przebiegał w spokojnej atmosferze niemal do samego końca, kiedy to agresywni uczestnicy, którzy w większości mieli zasłonięte twarze, zaczęli podpalać kontenery na śmieci, doprowadzając do uszkodzenia zaparkowanego samochodu, oraz rzucać butelkami, kamieniami i petardami w funkcjonariuszy służb porządkowych. Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej, aby ugasić wywołane pożary.
Kilkadziesiąt metrów dalej od miejsca tych wydarzeń, w centralnej części placu Katalońskiego, nadal trwa protest w formie złożonego z kilkudziesięciu namiotów miasteczka. Liczące kilkaset namiotów miasteczko wyrosło też na centralnym placu Puerta del Sol w Madrycie; protestanci rozstawili też namioty w Walencji, Sewilli i Bilbao.

Hogueras en el Paseo de Gracia de Barcelona tras la manifestación de la vivienda. A pesar de las cargas policiales, muchos asistentes siguen en las calles protestando. 🎙️@_saraguti https://t.co/yVrqRUDJCU
— RTVE Noticias (@rtvenoticias) October 5, 2026
Kwestia mieszkalnictwa stała się centralnym punktem debaty w Hiszpanii 23 września, w dniu oglądanej przez wielu Hiszpanów eksmisji 87-letniej Maricarmen Abascal z jej mieszkania w Madrycie, które zajmowała od 70 lat. Eksmisji towarzyszyły gwałtowne protesty, które następnie rozlały się po całym kraju, a opinia publiczna przesunęła swoją uwagę z lipcowego kryzysu migracyjnego na kwestie mieszkalnictwa.
Organizator protestów – konfederacja związków lokatorów – nawołuje do strajku generalnego. W poniedziałek dwie największe centrale związków zawodowych, zrzeszających ponad 2 mln członków, zadecydowały o przeprowadzeniu w listopadzie 24-godzinnego strajku generalnego z żądaniem godnych płac i prawa do mieszkania.
Z Madrytu Justyna Wojteczek (PAP)
jw/ zm/


























































