- Dziwiło mnie wczoraj, że polski rynek nie zareagował na informacje o planie podnoszenia nominalnej wartości akcji spółek SP. Trochę tak, jakby inwestorzy nie uwierzyli, że to możliwe. A wszystko wskazuje na to, że możliwe - mówi Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion.


- Mówimy o podniesieniu nominalnej wartości akcji, co owocuje 19-proc. podatkiem idącym do budżetu i tym, że będzie mniej dywidendy dla całej reszty. Powinien się podnieść straszliwy krzyk - nic takiego się nie stało. Jeżeli podniesienie wartości nominalnej akcji w PGE było testem, to zachęcił rząd do dalszego działania w tym kierunku - mówi Kuczyński.
- Draghi w ogóle mnie nie rozczarował. Powiedział to, co powinien powiedzieć. A to, że giełdy europejskie zareagowały lekką paniką na to, że nie było mowy o przedłużeniu programu skupu aktywów, to był raczej pretekst do jakiejś korekty. Jest oczywiste, że w marcu 2017 r. EBC nie skończy tego skupu i sytuacja będzie trudna. Na razie tego nie mówią i zostawiają sobie tę broń na później - dodaje analityk.
ReklamaZobacz także
- Dziwi mnie to, co się dzieje na Wall Street. Mamy już dwa miesiące trendu bocznego, S&P 500 oscyluje wokół linii poziomej. Nie ma reakcji na to, co się szykuje podczas wyborów prezydenckich 8 listopada. Sytuacja wygląda coraz gorzej dla Hillary Clinton i według mnie to Trump wygra. Zaczyna robić się dziwacznie, a Wall Street nie reaguje. Pytanie, kiedy zareaguje - ocenia Piotr Kuczyński.

Rozmawiał Michał Kryński





















