W Parlamencie Europejskim w Brukseli otwarto we wtorek wystawę o dziełach sztuki i dobrach kultury, zrabowanych z Polski przez Niemcy w latach II wojny światowej.


Jeden z inicjatorów ekspozycji, europoseł Arkadiusz Mularczyk (PiS) powiedział podczas inauguracji, że dzisiaj Niemcy nie chcą tej sprawy uregulować w sposób systemowy.
Wystawa pod tytułem „Zrabowane przez Niemców w latach 1939-1945. Nigdy niezwrócone” prezentuje dzieła sztuki i dobra kultury, które zostały wywiezione przez Niemców z Polski w czasie II wojny światowej.
Centralną część zajmuje zdjęcie obrazu namalowanego na początku XVI wieku przez Rafaela Santiego „Portret młodzieńca”. To najcenniejsze dzieło z polskich muzeów, które zaginęło w czasie II wojny światowej.
Wystawa o skradzionym polskim dziedzictwie w PE
Mularczyk zaznaczył, że setki tysięcy polskich dzieł sztuki, dóbr kultury, rzeźb, obrazów, księgozbiorów zostało zrabowanych i nigdy nie odzyskanych.

- Niemieccy naziści zrabowali Polskę, na tym wzbogacili swoje rodziny, a na tym dzisiaj dalej bogacą się ich dzieci i wnuki. Przecież handlują tymi rzeczami, sprzedają je w czarnym obiegu. Wiele z nich jest gdzieś nieoficjalnie czy oficjalnie w muzeach niemieckich, gdzie niemieckie państwo czerpie po raz kolejny z tego dochód. (…) Dzisiaj to niezwykle bulwersujące dla Polaków, bo Niemcy nie chcą tej sprawy uregulować w sposób systemowy – powiedział. Dodał, że rocznie Polska odzyskuje kilkanaście zrabowanych dóbr kultury, a to kropla w morzu.
Europoseł Jacek Ozdoba (PiS), współautor wystawy, podkreślił, że dzieła, które znajdują się w muzeach i zbiorach prywatnych obywateli niemieckich i austriackich, nigdy tam nie powinny trafić.
- Jeżeli Niemcy chcą się rozliczyć z przeszłością, no to muszą to zwrócić. (…) Na środku tej wystawy widzimy obraz Rafaela Santiego „Portret młodzieńca”, który symbolizuje najdroższe dzieło, które zostało zagrabione. Nie wiemy, gdzie jest ten obraz. Wiemy, że jego rama znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie – zaznaczył.
Z kolei europoseł Adam Bielan (PiS) podkreślił, że 517 tys. artefaktów, dzieł sztuki do dzisiaj nie zostało zwróconych Polsce przez Niemcy.
- Mieszkańcy Płocka (...) przez wiele ostatnich lat żyli skandaliczną kwestią zrabowanego przez Niemców rękopisu „Gaude Mater Polonia”. Ten rękopis został odzyskany w czerwcu tego roku po wielu interwencjach naszych polityków. Tak naprawdę dopiero zawstydzenie Niemców na arenie międzynarodowej, na arenie europejskiej przyniosło skutek. Dlatego prowadzenie polityki historycznej, aktywnej polityki historycznej, również w takich miejscach jak Parlament Europejski (...) jest bardzo ważne – powiedział.
Pół miliona skradzionych artefaktów podczas II wojny światowej
Od samego początku okupacji Niemcy zakładali, że dzieła sztuki znajdujące się w kolekcjach publicznych i prywatnych na ziemiach polskich staną się ich łupem wojennym. Wkrótce po zajęciu Polski wprowadzili przepisy, zgodnie z którymi na ziemiach polskich włączonych do Rzeszy Niemieckiej praktycznie cały majątek należący do obywateli polskich podlegał kontroli władz niemieckich.
Konfiskata dzieł sztuki na okupowanych terytoriach naruszała postanowienia Konwencji Haskiej z 1907 roku o ochronie dóbr kultury i dzieł sztuki.
Niemcy nazywali te konfiskaty „zabezpieczeniem” mienia. Obejmowały one zarówno całe kolekcje, jak i pojedyncze dzieła sztuki, monety i inne numizmaty, rzadkie książki i starodruki, przedmioty kultu religijnego i wiele innych dóbr kultury z kolekcji publicznych i prywatnych.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ mal/ mhr/































































