Reprezentacja Polski zaczyna nowy sezon w wyjątkowo trudnej sytuacji. Choć piłkarze przygotowują się do wyjścia na boisko, z listy partnerów związku znikają najważniejsze firmy. Polscy kibice przyzwyczaili się do logotypów wielkich marek, ale te czasy właśnie się kończą.


Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN) zapewnia, że rozmowy z firmami trwają. Fakty są jednak bezlitosne: kluczowe umowy z Orlenem i Biedronką formalnie wygasły. To sytuacja bez precedensu, która uderza wizerunkowo i finansowo w polską piłkę.
Wielka strata - Orlen i Biedronka odchodzą
Jak wynika z ustaleń "Gazety Wyborczej", PZPN traci dwóch najpotężniejszych sponsorów, którzy przez lata budowali budżet polskiego futbolu.
- Orlen - mowa z paliwowym gigantem wygasła z końcem sierpnia. Kontrakt był wart od 134 do nawet 170 milionów złotych. Dodatkowe 36 milionów złotych z tej puli zależało od sukcesów sportowych, których jednak nie było. Nowy zarząd firmy nie zgodził się na przedłużenie współpracy na dotychczasowych, bardzo wysokich warunkach finansowych.
- Biedronka - współpraca z siecią handlową trwała 16 lat, ale właśnie dobiegła końca. Choć formalnie umowa miała obowiązywać do lipca 2026 roku, to de facto już wygasła. Osoby znające kulisy negocjacji twierdzą, że szanse na nowe porozumienie wynoszą zaledwie „1 procent”.
Kolejne firmy rezygnują z partnerstwa
Lista firm, które nie chcą już finansować PZPN, jest znacznie dłuższa. Związek opuszczają kolejni partnerzy:
- InPost - firma zrezygnowała ze współpracy po nieoficjalnym konflikcie właściciela z władzami związku, co oznacza ubytek około 10 milionów złotych rocznie.
- Staropolanka - producent wody mineralnej nie doszedł do porozumienia z PZPN i zakończył umowę z końcem lipca.
- TCL - producent sprzętu elektronicznego miał opcję przedłużenia kontraktu, ale zdecydował, że z niej nie skorzysta.
Dlaczego sponsorzy nie chcą już płacić?
Wielki biznes ucieka od polskiej piłki z dwóch głównych powodów: fatalnych wyników oraz licznych skandali.

Pod względem sportowym PZPN nie ma się czym pochwalić. Reprezentacja nie awansowała na tegoroczny mundial po przegranym meczu ze Szwecją, a z Euro 2024 odpadła bardzo szybko. To właśnie przez brak awansu na mundial związek stracił 36 milionów złotych premii od Orlenu.
Jeszcze gorszy jest wizerunek związku. Firmy nie chcą być kojarzone z „aferami alkoholowymi” czy skandalem z zaproszeniem na mecz działacza z korupcyjną przeszłością. Związek w odpowiedzi na te medialne zarzuty pisał, że to "jeden ze sponsorów" zaprosił go na mecz. Ale PZNP nie ujawnił, który był to sponosor. To wprawiło w osłupienie część z mecenasów polskiej piłki. Wyjaśnień żądały Orlen, Tarczyński i InPost.
Nowa twarz - Phinance
Luki po odchodzących gigantach nie udaje się łatwo zapełnić. Jedynym nowym sponsorem pozyskanym w ostatnim czasie jest firma doradztwa finansowego Phinance z Poznania.
Już 25 września reprezentacja Polski zagra w Warszawie z Bośnią i Hercegowiną w ramach Ligi Narodów. Następnie drużynę czeka wyjazdowy mecz ze Szwecją oraz kolejne spotkanie w stolicy z Rumunią. Kibice będą patrzeć na wynik, ale szefowie związku muszą martwić się o pieniądze. Bez gigantów i ich milionów polska piłka wchodzi w fazę bolesnego zaciskania pasa. Czy PZPN zdoła odzyskać zaufanie biznesu przed kolejnymi wielkimi turniejami? Na ten moment przyszłość finansowa związku wygląda bardzo niepewnie.
Oprac. JM




























































