REKLAMA

Unieważniony kredyt w złotych. Bank przegrał w drugiej instancji

Michał Kisiel2026-08-31 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2026-08-31 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Nie sankcja kredytu darmowego, a całkowita nieważność umowy kredytowej – takie rozstrzygnięcie zapadło w ciekawej sprawie dotyczącej pożyczki hipotecznej z 2008 r. Sąd Okręgowy w Rybniku wydał właśnie wyrok finalizujący spór.

Unieważniony kredyt w złotych. Bank przegrał w drugiej instancji
Unieważniony kredyt w złotych. Bank przegrał w drugiej instancji
fot. Łukasz Dejnarowicz / / Forum

W maju tego roku opisywaliśmy na łamach Bankier.pl niecodzienną sprawę analizowaną przez Sąd Rejonowy w Wodzisławiu Śląskim. Pozywającym bank był pożyczkobiorca, który zaciągnął w 2008 r. zobowiązanie zabezpieczone hipoteką i w części przeznaczone na konsolidację kredytów, a w części wypłacone na dowolny cel. Finansującym była kasa oszczędnościowo-kredytowa SKOK im. Mikołaja Kopernika w Ornontowicach, która w 2014 r. została przejęta przez Bank Pekao SA.

W maju 2025 r. klient złożył bankowi oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego, powołując się na niedopełnienie obowiązków informacyjnych, w tym m.in. nieokreślenie warunków zmiany oprocentowania kredytu. Zostało ono odrzucone przez kredytodawcę ze wskazaniem, że przepisów tych nie stosuje się w przypadku kredytów hipotecznych. Sprawa trafiła do sądu w postaci pozwu z dwoma żądaniami: ustalenia nieważności umowy ze względu na występowanie w niej klauzul niedozwolonych, oraz ewentualnie zastosowania sankcji kredytu darmowego.

Kluczowe okazały się warunki zmiany oprocentowania

W momencie przyznania pożyczki była ona oprocentowana na 10,9 proc. w skali roku. Konstrukcja zawarta w umowie przewidywała oprocentowanie zmienne. Warunki zmiany stawki określono jednak w zdecydowanie niedbały sposób.

SKOK zastrzegał, że może skorygować oprocentowanie, gdy dojdzie do zmiany „stóp procentowych ogłaszanych przez NBP, stóp procentowych pożyczek i kredytów udzielanych przez Krajową Kasę Oszczędnościowo- Kredytową, stóp procentowych ustalanych przez Banki, rentowności obligacji i innych papierów wartościowych emitowanych lub gwarantowanych przez Skarb Państwa, lub NBP, wskaźnika wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych ogłaszanych przez Prezesa GUS”. Zastosowano dodatkowo „bezpiecznik” wynikający z ówczesnych regulacji antylichwiarskich – oprocentowanie nie mogło przekroczyć czterokrotności stopy lombardowej NBP.

Wakacje na giełdzie

Sąd pierwszej instancji zwrócił uwagę, że nie ma w tym fragmencie mowy ani o kierunku, ani skali, ani proporcji zmiany oprocentowania w powiązaniu z zewnętrznymi wskaźnikami. Kredytodawca miał możliwość jednostronnego kształtowania oprocentowania.

Uznanie fragmentu umowy za abuzywny miało istotne konsekwencje. „Wyeliminowanie z umowy postanowień określających zasady oprocentowania, prowadzi do wniosku, że nie doszło do skutecznego zawarcia umowy (podkr. red.), wobec nieustalenia oprocentowania zmiennego i warunków jego zmiany” – wskazał sąd. Ponieważ w pozwie kredytobiorca żądał zwrotu zapłaconych odsetek i prowizji (a nie wszystkich spełnionych świadczeń), zasądzono na rzecz powoda wskazaną w pozwie kwotę.

Bank zaskarżył wyrok w całości.

Dlaczego nie uwzględniono apelacji?

Bank sformułował kilka zarzutów, zarówno dotyczących procedury, jak i wykładni prawa przyjętej przez sąd pierwszej instancji. Wskazał m.in., że nie przesłuchano powoda i nie ustalono „jaką wiedzę posiadał o oprocentowaniu pożyczki” i czy przeprowadzono negocjacje przed zawarciem umowy. Bank twierdził także, iż niewłaściwie zinterpretowano kluczowy dla sprawy art. 3851 § 1 i 2 kodeksu cywilnego, określające warunki, w których postanowienia umowne nie wiążą konsumenta (klauzule niedozwolone).

Sąd Okręgowy w Rybniku uznał, że „Sąd Rejonowy trafnie ocenił, że samo wymienienie w umowie pięciu kategorii parametrów ekonomicznych nie czyniło mechanizmu zmiany oprocentowania przejrzystym (podkr. red.). Umowa nie określała, czy podstawą zmiany miało być wystąpienie jednego, kilku czy wszystkich wymienionych czynników. Nie wskazywała, jak znaczna powinna być zmiana danego parametru, aby uzasadniała zmianę oprocentowania, ani w jakiej skali i proporcji zmiana ta miała wpływać na wysokość stopy procentowej. Nie regulowała również sposobu postępowania w sytuacji, gdy kilka parametrów zmieniało się jednocześnie w różnych kierunkach. Istotne znaczenie miało ponadto użycie sformułowania, zgodnie z którym zmiana oprocentowania ‘może nastąpić’. Postanowienie pozostawiało zatem Zarządowi SKOK nie tylko ocenę rozmiaru zmiany, lecz także decyzję, czy mimo wystąpienia wskazanych w umowie okoliczności w ogóle z uprawnienia skorzystać (podkr. red.)”.

Sąd Okręgowy podzielił również końcowy wniosek Sądu Rejonowego, że po wyeliminowaniu niedozwolonego postanowienia umowa nie mogła nadal obowiązywać, chociaż argumentacja została w tym zakresie nieco skorygowana. Wskazano, że usunięcie fragmentu abuzywnego mogło przekształcić umowę w kontrakt ze stałą stopą procentową. Zgodnie z wyrokiem II CSKP 617/22 Sądu Najwyższego taka opcja jest jednak niedopuszczalna, jeśli wolą strony było zawarcie kontraktu ze stopą zmienną.

„Mimo częściowego uzupełnienia i zmodyfikowania argumentacji przedstawionej przez Sąd I instancji, zaskarżony wyrok odpowiadał prawu, a apelacja podlegała oddaleniu” – wskazano w uzasadnieniu wyroku wydanego 5 sierpnia 2026 r. (sygn. akt II Ca 623/26).

Sąd wykorzystał argumenty ze spraw frankowych

„Stwierdzenie nieważności umowy kredytu złotówkowego przez rybnicki Sąd jest następstwem zastosowania argumentacji opartej na orzecznictwie wypracowanym w sprawach dotyczących kredytów frankowych. Odpowiednie przygotowanie sprawy zaowocowało także wyjątkowo krótkim czasem postępowania – od wytoczenia powództwa do wydania wyroku przez Sąd II  instancji minął niecały rok” – komentuje Wojciech Kaczmarczyk, prowadzący indywidualną  kancelarię wyspecjalizowaną w sprawach consumer finance i reprezentujący w sprawie powoda.

„Niegdyś w przypadku abuzywnych postanowień regulujących oprocentowanie kredytu Sądy raczej zmierzały do utrzymania takiej umowy w mocy – poprzez ustalenie stałego oprocentowania albo też określenie zasad jego zmiany. Dodatkowo masowe kancelarie, skalując swój biznes bez różnicowania wadliwości poszczególnych umów, wykreowały modę na korzystanie wyłącznie z tzw. sankcji kredytu darmowego, czyli rozwiązania mniej korzystnego dla kredytobiorcy, ale znacznie prostszego od strony argumentacji prawniczej” – dodaje adwokat.

„Z tych powodów panuje przekonanie, że nieważność umowy to rozwiązanie typowe dla kredytów frankowych, natomiast w przypadku kredytów złotówkowych roszczenia należy wywodzić wyłącznie z sankcji kredytu darmowego. Tak nie jest. W przypadku kredytów złotówkowych nie występuje wprawdzie taki automatyzm jak przy kredytach frankowych,  jednak spotykamy się z różnymi wadami umów, które mogą skutkować nieważnością. Jedną z nich jest właśnie brak rzetelnego mechanizmu zmiany oprocentowania kredytu. Co istotne, stwierdzenie nieważności niesie zazwyczaj dla kredytobiorcy więcej korzyści” – wskazuje Wojciech Kaczmarczyk.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Prawa konsumenta

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki