Po przejęciu Puław, Grupa Azoty zabiera się za wielomiliardowe inwestycje. Trwają rozmowy z PGNiG oraz Lotosem w sprawie wspólnych projektów związanych z poszukiwaniami gazu i budową petrochemii. Decyzje dotyczące obu projektów mają zapaść do końca roku.
- Zamierzamy szukać więcej gazu, niekoniecznie zaazotowanego, ale również normalnego, który mógłby być puszczony do systemu. Ale gdybyśmy byli uczestnikami poszukiwań, to może byśmy mieli prawo do tego gazu - tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jerzy Marciniak, prezes Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach i Grupy Azoty.
Prezes informuje, że firma prowadzi zaawansowane rozmowy z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG) w sprawie wspólnych poszukiwań gazu.
Decyzja o tym, jaka pula pieniędzy zostanie przeznaczona na te inwestycje, zostanie podjęta po procesie konsolidacji. Komisja Europejska zgodziła się na przejęcie przez Zakłady Azotowe w Tarnowie swojego dotychczasowego konkurenta Zakłady Azotowe Puławy. Po połączeniu polska grupa będzie drugim największym producentem nawozów w Europie.

- Siądziemy do stołu z Puławami, otworzymy własne projekty inwestycyjne, przeanalizujemy je ponownie. Wtedy będziemy mogli mówić o inwestycjach. To jest ogromna skala i milionowe wydatki - mówi Jerzy Marciniak.
Dodaje, że spółka jest zainteresowana włączeniem się tylko w poszukiwania gazu konwencjonalnego.
- Nie zamierzamy wchodzić w wydobycie gazu łupkowego. Natomiast jeśli taki gaz będzie, to będziemy chcieli gwarantować jego odbiór - zapewnia Jerzy Marciniak.- Zachęcamy również do poszukiwania ropy, aby import z Rosji był zdecydowanie mniejszy, bo teraz jest dyktat ceny tak w gazie, jak i w ropie, i trudno jest zdobywać przewagę. -
Utrzymujące się wysokie ceny gazu w Polsce sprawiły, że zakłady paradoksalnie zyskały przewagę konkurencyjną.
- Na szczęście za sprawą drogiego historycznie gazu potrafiliśmy obniżyć koszty produkcji i tak poprawić parametry na instalacjach, że przy równej cenie tego surowca w otoczeniu, mamy przewagę cenową, przewagę w kosztach nad każdym innym producentem - tłumaczy prezes.
Grupa Azoty prowadzi też rozmowy z Lotosem dotyczące projektów petrochemicznych.
- 60 proc. naszych przychodów to jest efekt pracy z gazem, czyli z produkcji nawozów i sprzedaży nawozów, a pozostała część to jest chemia. A chemia jest oparta o produkty petrochemiczne, które są dla nas surowcem. Cieszymy z tego, że Lotos podjął z nami rozmowy, chce przekształcić rafinerię w petrochemię, tak aby były surowce dla nas i to gwarantowałoby nam później intensywny rozwój części chemicznej - informuje Jerzy Marciniak.
W tej chwili spółki wybierają podmiot, który przygotuje dokładną analizę na temat opłacalności potencjalnych projektów. Budowa petrochemii to koszt 5-7 miliardów złotych. Cześć funduszy na te oraz inne chemiczne projekty Grupa Azoty zamierza pozyskać z programu Inwestycje Polskie.
- Niektóre wnioski są prawie gotowe. Przed ich złożeniem musimy przeanalizować je z Puławami - tłumaczy prezes Grupy Azoty.
/ newseria.pl































































