Przyzwyczailiśmy się, że głosować można od 18. roku życia. W niektórych krajach wiek wyborczy jest jednak niższy. Czy warto, by Polska podążyła ich przykładem?
Nieprawdą jest, że w wyborach swoich przedstawicieli wybierają wszyscy obywatele Polski. Praw wyborczych nie ma bowiem ok. 7 milionów niepełnoletnich. Wprawdzie wicepremier Jarosław Gowin zaproponował wyborczą rewolucję w postaci przyznania rodzicom dodatkowych głosów odpowiadających liczbie dzieci, jednak w przededniu wyborów skupimy się pomyśle na mniej kontrowersyjnym, choć nadal budzącym spore emocje w różnych częściach świata. Mowa o obniżeniu wieku wyborczego do 16 lat.
W tym kontekście warto przypomnieć, że świat ma już za sobą podobne obniżenie limitu. Przed II wojną światową niemal we wszystkich demokracjach barierą było 21 lat (do tego dochodziła rzecz jasna kwestia płci, choć akurat nie w Polsce). Powojenna fala redukcji tego wieku rozpoczęła się od Czechosłowacji (1946 r.), następnie objęła m.in. Polskę (1952 r.), Wielką Brytanię i Niemcy (1970 r. ), USA (1971 r.), Hiszpanię (1978 r.), aż dotarła do Japonii (2016 r.) i Malezji (2019 r.)
Podstawowym argumentem w okresie powojennym był fakt, że skoro 18-latkowie mogą ginąć na frontach, to powinni mieć prawo wybierania władz. W dekadach późniejszych doszły do tego argumenty związane z wchodzeniem na rynek pracy czy odprowadzaniem podatków, które aktualne są do dziś (np. w Polsce legalne jest zatrudnianie młodocianych, którzy ukończyli 15 lat).
Obniżenie wieku, od którego można brać udział w wyborach, nie jest jedynie ideą. W praktyce rozwiązanie to stosowane jest m.in. w Argentynie, Brazylii, Ekwadorze, Austrii, Kubie, Malcie, Wyspach Man i Jersey czy Nikaragui. W niektórych krajach (Estonia, Niemcy) niższy wiek obowiązuje jedynie w wyborach lokalnych.

Zwolennicy dopuszczenia 16 - latków do udziału w wyborach argumentują, że w grupie tej są już osoby o poziomie „świadomości obywatelskiej” nie niższym od osób od nich starszych. Dodatkowo, decyzje podejmowane przez polityków w trakcie kadencji będą miały wpływ na życie 16-latków i to wcale nie mniejszy (a może nawet większy) niż na życie osób w wieku podeszłym. Przeciwnicy takiego rozwiązania przypominają, że pełnoletniość osiągana jest w wieku lat 18, zaś wcześniej młodzież ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Nie brak też opinii, że młodzi ludzie byliby zbyt podatni na manipulacje polityków (choć z drugiej strony rozpatrywanie tego argumentu dla grup starszych wyborców może przynieść nieoczekiwane wnioski).
Jeżeli nie widzisz ankiety poniżej, kliknij tutaj.
W poprzednich ankietach przedwyborczych pytaliśmy o:
Czy głosowanie powinno być obowiązkowe?
Czy Polonia powinna głosować w wyborach?
Czy należy dopuścić głosowanie przez internet?
Czy parytety na listach wyborczych to dobry pomysł?
MZ


























































