Drenaż gotówki i prognozy przychodów poniżej oczekiwań Wall Street - wyniki Meta Platforms za II kwartał 2026 r. nie przypadły do gustu inwestorom, a akcje spółki-matki Facebooka i Instagrama traciły nawet 10% w handlu posesyjnym. Choć przychody ze sprzedaży reklam wciąż rosną w solidnym tempie, miliardowe nakłady na infrastrukturę pod sztuczną inteligencję obcięły wolne przepływy pieniężne o ponad 90%.


Meta powtórzyła scenariusz Alphabetu z ubiegłego tygodnia, gdzie skokowy wzrost wydatków na infrastrukturę AI po raz pierwszy w historii doprowadził do ujemnych przepływów pieniężnych, wzniecając obawy o opłacalność tak agresywnego CapExu. Notowania spółki w rozszerzonych godzinach handlu spadały nawet o 10%, a w momencie pisania tego tekstu o godz. 7:30 w czwartek, traciły względem zamknięcia 7,8%.
Wartością w raporcie Mety, która skupiła najmocniej uwagę analityków, okazał się wskaźnik wolnych przepływów pieniężnych. Zaledwie w rok spadł on z 8,55 mld dolarów do 784 mln dolarów, co oznacza spadek o 91%. To najniższy poziom wolnych przepływów pieniężnych Mety od końca 2022 roku, gdy rynek "ukarał" Marka Zuckerberga za nierentowne inwestycje w wirtualną rzeczywistość i metawers.
Gotówka na rachunkach spółki-matki Facebooka i Instagrama topnieje przez wyścig zbrojeń w obszarze AI. Big techy prześcigają się w wydatkach na infrastrukturę konieczną do rozwoju sztucznej inteligencji nie patrząc na koszty. Meta zaktualizowała prognozę tegorocznych nakładów inwestycyjnych, podnosząc dolną granicę widełek. Obecnie spodziewa się wydatków rzędu 130-145 mld dolarów wobec wcześniejszych 125-145 mld USD. Pieniądze płyną m.in. na budowę centrów danych w Teksasie (projekt o wartości 14 mld USD z BlackRock) oraz w Luizjanie (ponad 50 mld USD).
- Łatwiej było świętować wydatki Mety na AI, gdy marże się rozszerzały. Trudniej to robić, gdy koszty wreszcie zaczynają mocno ciążyć na wynikach - podsumował na łamach Financial Times Mike Proulx, dyrektor ds. badań w firmie Forrester.

"Agenci AI" i "Watermelon", czyli nowe wizje Zuckerberga
Podczas rozmowy z analitykami po publikacji wyników Mark Zuckerberg zdecydowanie bronił strategii pompowania dziesiątek miliardów dolarów w infrastrukturę AI. Szef Mety przekonywał, że budowane centra danych pozwolą wykreować całkowicie nowe źródła przychodów, na czele ze spersonalizowanymi botami - "agentami AI", mającym pomagać użytkownikom w pracy, zarządzaniu finansami czy w codziennych obowiązkach.
W przeciwieństwie do Microsoftu czy Google, Meta nie posiadała dotąd klasycznego biznesu chmurowego. To może się jednak zmienić. Zuckerberg ujawnił, że firma otrzymuje od innych podmiotów oferty wynajmu nadwyżek mocy obliczeniowej po cenach ze "znaczną premią". Z informacji "Financial Times" wynika, że Meta prowadzi wstępne rozmowy w sprawie wynajęcia mocy obliczeniowych dla laboratorium AI Anthropic, a transakcja ta może być warta nawet 10 mld dolarów.
Oprócz tego Meta inwestuje w talenty w dziedzinie sztucznej inteligencji pod kierownictwem Alexandra Wanga, założyciela Scale AI, w które Meta włożyła 14,3 mld USD. Spółka prowadzi też prace nad nowymi autorskimi modelami AI, jeden z nich jest rozwijany pod kryptonimem "Watermelon".
Zyski Mety spadają przez groźbę pozwów o uzależnianie młodzieży
Choć kwartalne przychody Mety skoczyły o 28% do 60,8 mld USD, to zysk na akcję w wysokości 6,18 USD wyraźnie rozminął się z oczekiwaniami analityków, którzy spodziewali się wyniku na poziomie 7,22 USD. Na spadek zysku netto z 18,34 mld USD przed rokiem do 15,85 mld USD w II kwartale w dużej mierze wpłynęły jednak odpisy.
Jak wyjaśniła dyrektor finansowa Mety, Susan Li, koncern zaksięgował 2,4 mld USD opłat sądowych związanych z pozwami o celowe uzależnianie młodzieży od Facebooka i Instagrama. Spółce grozi w tej sprawie proces wytoczony przez cztery amerykańskie stany, które żądają łącznie aż 1,4 bln USD kar.
Dodatkowo Meta dokonała 1,18 mld USD odpisu z tytułu kosztów odpraw związanych z majowym cięciem etatów o 10%, kiedy pracę straciło ok. 8000 osób. Bez tych obciążeń zysk operacyjny wzrósłby o 9% rok do roku.
Stanowisko Meta Platforms
W komentarzu dla Bankier.pl rzeczniczka prasowa Meta Platforms zwraca uwagę na kluczowy wpływ zdarzeń jednorazowych na końcowy wynik.
"Wyłączając opłaty prawne z II kwartału oraz koszty odpraw, nasz zysk operacyjny za II kwartał wzrósłby o 9% rok do roku” - wskazuje dyrektor finansowa spółki, Susan Li. Przedstawiciele koncernu dodają, że gdyby nie rezerwy na spory prawne i koszty restrukturyzacji, zysk na akcję pobiłby oczekiwania analityków z Wall Street.
Koszty w górę, ale reklama ma się dobrze
Rozczarowanie w wynikach przyniosły koszty operacyjne Mety, które wzrosły o 55% w skali roku, przekraczając 42 mld USD. Niewystarczająca zdaniem rynku okazała się również prognoza przychodów na III kwartał (61–64 mld USD wobec prognozowanych 63,15 mld USD).
Ciągłym ciężarem dla spółki pozostaje dział Reality Labs, rozwijający gogle VR i smart-okulary z AI, który w samym II kwartale przyniósł 4,6 mld USD straty operacyjnej przy skromnych przychodach rzędu 431 mln USD.
Podstawowy biznes Mety oparty na reklamach wciąż dostarcza kapitał na eksperymenty Zuckerberga, odpowiadając za 97% przychodów spółki. Liczba aktywnych użytkowników aplikacji koncernu sięgnęła 3,6 mld osób dziennie. Przychody z reklam wyniosły 59,36 mld USD, co oznacza skok o 27% rok do roku. Wzrost oparł się na dwóch filarach - wyższej liczbie wyświetleń i wyższej średniej cenie za reklamę.































































