Core-satellite polega na podziale aktywów inwestycyjnych na te, które mają w długim horyzoncie pracować pasywnie i na te, którymi w zależności od otoczenia rynkowego inwestor będzie żonglował pomiędzy instrumentami finansowymi. Cała rzecz rozbija się o proporcje w projektowanym portfelu.


W ubiegłym roku aż 79% amerykańskich aktywnych funduszy dużych spółek przegrało z S&P 500. Jeszcze bardziej problematyczna jest trwałość wyników: tylko 4,5% funduszy, które w 2021 roku znajdowały się w lepszej połowie stawki, pozostało w niej przez kolejne cztery lata.
W Europie, wg badań Morningstar, jedynie 31,2% aktywnych strategii akcyjnych pokonało porównywalne rozwiązania pasywne. Dla strategii obligacyjnych odsetek wyniósł 55,8%, czyli aktywne zarządzanie wypadało wyraźnie lepiej w strategiach dłużnych niż w akcyjnych.
Te dane nie dowodzą, że aktywne fundusze nie mogą być podstawą portfela inwestycyjnego. Przykład: w 2025 roku wszystkie analizowane przez SPIVA aktywne fundusze akcji duńskich pokonały lokalny indeks. Było to związane między innymi z bardzo dużą wagą Novo Nordisk w benchmarku oraz słabym wynikiem spółki. Przypadek ten pokazuje, że aktywne zarządzanie może zyskiwać, kiedy indeks jest wyjątkowo skoncentrowany, a jego największa pozycja traci. W dziesięcioletnim horyzoncie nadal 60,61% duńskich funduszy przegrywało z benchmarkiem.
Inwestycje bez granic - cykl redakcyjny
Zapraszamy do lektury artykułów na temat inwestowania przygotowanych w edukacyjnej serii Inwestycje bez granic, której partnerem jest UniCredit. Znajdziecie je pod tym linkiem, wraz z innymi naszymi materiałami o inwestowaniu na rynkach globalnych.
Z drugiej strony pojawiły się jednocześnie tzw. novel ETFs, które w ostatnim czasie zdominowały nowe emisje, wystawiają inwestora na większe ryzyko zmienności wycen, ze względu na lewarowanie pozycji i zawężając spektrum inwestycji do jednej lub kilku spółek. W takim wydaniu, popularne ETF-y przestają być bezpieczną przystanią, a potęgują ryzyko zmienności.
I to stało się wskazówką dla rzeszy inwestorów, którzy zdecydowali się podzielić swój portfel na część pasywną i aktywną, czyli skorzystać z jednego z wariantów strategii core-satellite, która staje się coraz popularniejsza w ostatnich miesiącach.
- To rozwiązanie dla inwestorów, którzy chcą świadomie zarządzać ryzykiem. Współczesna wersja core-satellite nie polega na prostym podziale 80/20, lecz na rozdzieleniu budżetu według akceptowanego poziomu ryzyka. Rdzeń (core) ma być nudny i globalny oraz dostarczać oczekiwane premie rynkowe, a każdy satelita powinien mieć konkretną funkcję i z góry określony limit strat. To podejście elastyczne - inwestor sam dobiera indeksy i aktywne pozycje najlepiej dopasowane do swoich celów - mówi Piotr Zygmunt, zarządzający portfelami w UniCredit.
Portfele inwestycyjne + rachunek maklerski = core-satellite
Klasyczna koncepcja zakłada, że większość portfela stanowi tani, przeważnie pasywny rdzeń, a mniejsza część jest powierzana aktywnym strategiom mającym wygenerować dodatkową stopę zwrotu. Tak definiowali ją już Noël Amenc, Philippe Malaise i Lionel Martellini w pracy „Revisiting Core-Satellite Investing” opublikowanej w 2004 roku w „The Journal of Portfolio Management”. Autorzy zwracali jednak uwagę nie tylko na koszty, lecz także na kontrolę relatywnego ryzyka oraz asymetrię między „dobrym” odchyleniem od benchmarku, czyli ponadprzeciętnym wynikiem, a „złym” odchyleniem, czyli stratą względem benchmarku. W praktyce taki podział stosunkowo łatwo odwzorować, łącząc gotowe zarządzane portfele z samodzielnym rachunkiem maklerskim.
Strategia core-satelite to podejście uniwersalne, pozwalające zachować równowage między szeroką ofertą rynkową a poszukiwaniem ponadprzeciętnych stóp zwrotu. Można ją skonstruować w oparciu o ofertę UniCredit: rolę rdzenia pełni wtedy zarządzany portfel dający szeroką, zdyscyplinowaną i globalnie zdywersyfikowaną ekspozycję a satelitą są samodzielne aktywne decyzje na rachunku maklerskim, przykładowo w proporcji 80:20.
Mowa o tym, że klientom preferującym profesjonalne wsparcie UniCredit oferuje usługę zarządzania portfelami instrumentów finansowych świadczoną na rzecz klientów przez profesjonalnych zarządzających - w modelu, który był dotychczas dostępny przede wszystkim dla klientów bankowości prywatnej. Portfele budowane są w oparciu o fundusze ETF, dzięki czemu rdzeń zachowuje niskokosztowy, w przeważającej mierze pasywny charakter postulowany w modelu core-satellite.
Ta unikalna usługa jest dostępna już od kwoty inwestycji 100 EUR/USD. Opłaty są konkurencyjne i wynoszą od 0,35% rocznej opłaty stałej za zarządzanie dla portfeli konserwatywnych do 0,9% dla portfela ofensywnego (opłaty różnią się w zależności od profilu inwestycyjnego).
Klienci UniCredit mogą również w aplikacji budować portfel przy jednych z najniższych opłat na rynku maklerskim. Bank oferuje blisko 3000 instrumentów: akcji i funduszy ETF z 14 światowych rynków - od warszawskiej GPW po Wall Street.
Prowizja za inwestycje w polskie akcje wynosi zaledwie 0,15%, a w przypadku akcji i ETF-ów zagranicznych - tylko 0,03%. Transakcje są realizowane w walutach notowania, bez kosztów przewalutowania. Równocześnie, jeśli klient przewalutowuje środki na inwestycje, korzysta z kursów bez prowizji banku dla walut UE i topowych kursów dla innych walut. Każdy klient korzystający z oferty inwestycyjnej banku otrzymuje automatycznie aż 5 bezpłatnych rachunków inwestycyjnych: w PLN, EUR, USD, GBP oraz CHF.
Nie tylko proporcje portfela, ale ryzyko zmienności
- Jeżeli core dokładnie odwzorowuje benchmark, za niemal cały aktywny wynik odpowiadają satelity. Ich wkład nie zależy jednak od samej wagi, lecz od zmienności, korelacji z rdzeniem, płynności oraz zachowania w skrajnych warunkach. Łącznej wielkości satelitów nie powinno się ustalać według zasady „20%, bo tak wygląda model”. Lepszym punktem wyjścia jest pytanie, jaką część wyniku, obsunięcia i relatywnej straty portfela inwestor gotów jest przypisać decyzjom aktywnym - mówi Piotr Zygmunt.
Wyobraźmy sobie portfel, w którym 90% stanowi rdzeń o zmienności 10%, a 10% - satelita o zmienności aż 30%. Jeśli oba składniki poruszają się w znacznej mierze zgodnie (korelacja 0,8) zmienność całego portfela rośnie do 11,5%. Gdy jednak satelita żyje własnym rytmem (korelacja zero), zmienność spada do 9,5% - poniżej poziomu samego rdzenia. Ten sam dziesięcioprocentowy udział może albo podnosić ryzyko portfela albo je obniżać.
O wartości satelity decyduje przede wszystkim jego relacja z rdzeniem, a nie sama waga.
Dlatego konstrukcja „80% szerokiego ETF-u plus 20% technologii, AI, półprzewodników i Nasdaq” nie tworzy efektywnego portfela core-satellite. Jest to faktycznie portfel o silnej koncentracji na amerykańskich spółkach wzrostowych, wysokiej wrażliwości na realne stopy procentowe oraz dużym udziale tych samych megacapów w rdzeniu i satelitach.
Z najnowszych badań wynika, że core akcyjny powinien być głównie pasywny lub bardzo niskokosztowy, szczególnie w przypadku dużych spółek amerykańskich i globalnych. Z kolei budżet na aktywne zarządzanie można przeznaczać na obligacje, mniej efektywne segmenty rynku, strategie systematyczne, rynki lub instrumenty z ograniczeniami płynnościowymi, ekspozycje rzeczywiście nieobecne w indeksie.
Satelita nie musi podnosić stopy zwrotu, tylko może ograniczać ryzyko. Praca Immo Stadtmüllera, Benjamina Auera i Franka Schuhmachera „Core-satellite investing with commodity futures momentum”, opublikowana w 2024 roku w „Journal of Asset Management”, analizowała dodanie strategii momentum na kontraktach towarowych do pasywnego, wieloaktywowego core. Autorzy stwierdzili, że niewielkie, stałe alokacje poprawiały parametry portfela i zmniejszały jego wrażliwość na szoki związane ze wzrostem awersji do ryzyka. Korzyść wynikała przede wszystkim z obniżenia ryzyka portfela, a nie ze zwiększenia jego średniej stopy zwrotu.
Vanguard w badaniu z maja 2026 roku zaprojektował portfel core-satellite, który składał się z tradycyjnego core 60/40 oraz 15-procentowego satelity, w którym około 12,6% portfela stanowiły surowce, a resztę obligacje indeksowane inflacją. Satelita inflacyjny może więc spełniać swoją funkcję, a jednocześnie przegrywać z benchmarkiem w ponad połowie pojedynczych lat. Ocena wyłącznie na podstawie krótkoterminowej stopy zwrotu prowadziłaby do jego usunięcia dokładnie wtedy, gdy ochrona nie była akurat potrzebna.
Uwaga na dublowanie ekspozycji na Ai i nowe technologie
Najbardziej obroniona koncepcyjnie konstrukcja składa się więc z trzech warstw: rdzenia strategicznego, satelitów dywersyfikujących oraz satelitów poszukujących dodatkowej stopy zwrotu.
Rdzeń powinien obejmować podstawową, długoterminową alokację między globalne akcje, obligacje i ewentualnie gotówkę. Jego celem jest przechwycenie premii rynkowych przy niskim koszcie, wysokiej płynności i małym ryzyku błędu względem benchmarku. Rdzeń może stanowić 70–90% portfela, ale przedział ten nie wynika z jednego uniwersalnego badania. Jest syntetyczną regułą konstrukcyjną. Ostateczna proporcja zależy od tolerowanego tracking error, zdolności do oceny aktywnych strategii oraz gotowości do wieloletniego relatywnego niedoważenia rynku.
Satelity mogą pełnić rolę dywersyfikującą portfel, poprawiając jego odporność na zmienność. Z drugiej strony, satelity poszukujące dodatkowego zwrotu mogą obejmować ekspozycje faktorowe, wybranych aktywnych zarządzających, pojedyncze spółki albo tematy. Powinny być jednak finansowane z wyraźnie określonego budżetu ryzyka.
- Dane Morningstar studzą jednak entuzjazm. Choć fundusze AI, robotyki, cyberbezpieczeństwa, clean energy, starzenia się społeczeństw czy biotechnologii uchodzą za naturalne satelity, ich skuteczność jest niska. W okresie jednego roku zakończonym w połowie 2024 roku zaledwie 22% funduszy tematycznych jednocześnie przetrwało i pokonało globalny rynek akcji. W trzyletnim horyzoncie odsetek spadł do 9%. W dłuższych okresach wskaźnik sukcesu oscylował między 14% a 18%, a aż 55% funduszy nie dotrwało do końca piętnastoletniego okresu - mówi Piotr Zygmunt, zarządzający w UniCredit.
Ponadto, satelitę należy porównywać nie tylko z gotówką, ale z najtańszą ekspozycją, którą zastępuje. Aktywny fundusz globalnych akcji powinien być oceniany względem odpowiedniego indeksu po kosztach. Fundusz AI należy porównywać z szerokim indeksem technologicznym oraz globalnym rynkiem akcji, nie tylko z innymi funduszami AI.
Tekst przygotowany we współpracy z UniCredit.






















































