REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rosyjski pocisk balistyczny spadł na Lubelszczyźnie. Premier: Wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku

2026-07-30 07:20, akt.2026-07-30 11:39
publikacja
2026-07-30 07:20
aktualizacja
2026-07-30 11:39
Dodaj Bankier.pl w Google

W nocy ze środy na czwartek Rosja przeprowadziła potężny, połączony atak na Ukrainę, podczas którego doszło także do naruszenia przestrzeni powietrznej nad Polską. 

Rosyjski pocisk balistyczny spadł na Lubelszczyźnie. Premier: Wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku
Rosyjski pocisk balistyczny spadł na Lubelszczyźnie. Premier: Wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku
fot. Kuba Stezycki / /  Reuters / Forum

Policjanci znaleźli między miejscowościami Tarnawa Kolonia i Tokary lej i porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu - podała w czwartek lubelska policja. Na miejsce skierowano kontrterrorystów. Wcześniej służby otrzymały zgłoszenie o wybuchu.

Premier: Wszystko wskazuje, że obiektem, który wleciał w Polską przestrzeń był rosyjski pocisk balistyczny

Premier Donald Tusk powiedział, że jak na razie wszystko wskazuje na to, że w czwartek rano polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk balistyczny CH101. Wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku gdyby kontynuował on lot - podkreślił szef rządu.

- Jak na razie wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym CH-101, rosyjskim, ale też nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania - powiedział Tusk w Lublinie na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego.

Pocisk manewrujący dalekiego zasięgu Ch-101

Produkowany w Rosji pocisk manewrujący dalekiego zasięgu Ch-101 jest jedną z rakiet często wykorzystywanych w atakach tego kraju na Ukrainę. Służy do niszczenia obiektów lądowych na długich dystansach, jego zasięg wynosi około 2,5 tys. km, co pozwala Rosji na odpalanie tych rakiety przeciwko Ukrainie z regionu Morza Kaspijskiego, zamiast z terenów położonych bliżej frontu.

Pocisk jest odpalany z powietrza z bombowców strategicznych Tu-95MS i Tu-160. Ch-101 jest skonstruowany do przenoszenia konwencjonalnych głowic bojowych, istnieje także jego bliźniacza wersja Ch-102, zaprojektowana do głowic nuklearnych. Masa konwencjonalnej głowicy tej rakiety - to około 0,5 tony.

Według szacunków „Forbes”, koszt jednego takiego pocisku wynosi około 10–13 mln dolarów. W ciągu trwającej pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie Kreml systematycznie inwestuje w jego modyfikacje. O jednej z takich zmian informowało w maju ukraińskie ministerstwo obrony, zaznaczając, że od 2022 roku przeprowadzono co najmniej cztery znaczące modernizacje pocisku. Ich celem było zwiększenie zdolności rakiety do pokonywania ukraińskiej obrony powietrznej.

- Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot – zaznaczył szef rządu.

Wakacje na giełdzie

Dodał, że pocisk spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim i - jak podkreślił - „nie ma żadnych informacji na szczęście o ofiarach ani o stratach”.

Szef rządu powiedział, iż „nie było bezpośredniego zagrożenia, w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym”.

Tusk dodał, że wedle pierwszych informacji, odpowiednie służby zadziałały „bardzo szybko”.

Premier zapewnił, że nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych.

- Chcę zapewnić państwa, że od momentu, kiedy pojawiły się te zagrożenia, wszystkie służby starały się pracować jak najintensywniej. Jesteśmy z panem premierem Kosiniakiem-Kamyszem w stałym kontakcie - powiedział premier. Zaznaczył, że Kosiniak-Kamysz i on rozmawiali o sytuacji także z prezydentem Karolem Nawrockim.

- Jak wiecie, w takich momentach najważniejsza jest pełna koordynacja, współpraca i nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę wszystkich instytucji państwowych - dodał szef rządu. 

Myśliwce ukraińskie do granicy Polski starały się przechwycić pociski, które zmierzały w stronę naszego kraju. To pokazuje jak ważna jest współpraca z naszymi sojusznikami - podkreślił w czwartek premier Donald Tusk.

- Gen. Ireneusz Nowak (Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych - PAP) poinformował mnie, że myśliwce ukraińskie do samej polskiej granicy starały się przechwycić i zatrzymać pociski, które zmierzały w polską stronę. To pokazuje jak ważna jest współpraca z naszymi sojusznikami - powiedział Tusk w Lublinie podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego zwołanego w związku z naruszeniem rano polskiej przestrzeni powietrznej.

Podkreślił też, że wszyscy dobrze wiedzą, jak wielkie znaczenie ma pomoc Ukrainie w tym, żeby zwalczała pociski, rakiety i drony rosyjskie jeszcze na swym terytorium.

Premier zaznaczył, że pomoc Ukrainie ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo Polski. - To zdarzenie z cieńszej nocy, po raz kolejny to potwierdza - dodał.

Premier Donald Tusk po odprawie ze służbami udaje się na miejsce, gdzie spadł pocisk, który naruszył polską przestrzeń powietrzną. Tusk poinformował, że jest w kontakcie z liderami państw europejskich. Wszyscy deklarują pełną solidarność i gotowość wszelkiej pomocy - dodał.

Gen. Nowak: gdyby rakieta kontynuowała lot, zostałaby zestrzelona

Jeden z samolotów F-16 otrzymał polecenie przechwycenia obiektu, który naruszył polską przestrzeń powietrzną; znalazł się tam dokładnie kiedy pocisk uderzył w ziemię; gdyby rakieta kontynuowała lot, podjąłbym decyzję, by ją zestrzelić - przekazał Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak.

Na czwartkowym posiedzeniu zespołu koordynacyjnego w Lublinie gen. Nowak przekazał, że o możliwym dużym ataku na Ukrainę dowództwo wiedziało już przed północą. - Przygotowując się do odparcia tego ataku, podjęliśmy kroki zmierzając do podniesienia gotowości środków, które są w systemie obrony powierzchni naszego państwa - zapewnił dowódca.

Jak mówił, to m.in. myśliwce F-16 z 302 bazy lotnictwa taktycznego w Łasku, która znajdowała się w 15 minutowej gotowości do startu, w takiej samej gotowości były samoloty z bazy w Malborku. Podkreślił, że do 30 minut podniesiono gotowość startu samolotu wczesnego wykrywania Saab 340. Dodał, że w gotowości były również śmigłowce Mi-24 i wszystkie zestawów obrony powietrznej na ziemi.

Dowódca przekazał, że jeden z samolotów F-16 otrzymał polecenie, zadanie wykonania lotu w kierunku tego obiektu, przechwycenia go i dokonania identyfikacji. - Ja byłem cały czas w gotowości do wydania polecenia zestrzelenia tego obiektu - zapewnił.

- Złożyło się tak, że nasz myśliwiec F-16 znalazł się dokładnie w momencie miejscu upadku, kiedy ten pocisk uderzył w ziemię. Gdyby ta rakieta kontynuowała lot, podjęta byłaby decyzja na zestrzelenie tej rakiety. Natomiast rakieta upadła w terenie niezamieszkałym, niezabudowanym, nie stwarzając ryzyka - zaznaczył. 

Dowódca Operacyjny: z mojego punktu widzenia procedury zostały wykonane

W sytuacji jaka miała miejsce w nocy, Dowództwo Operacyjne ma obowiązek powiadamiać Rządowe Centrum Bezpieczeństwa; zgodnie z procedurą w woj. lubelskim włączono syreny alarmowe, a w woj. podkarpackim służby były w gotowości - powiedział gen. Ireneusz Nowak. Dodał, że z jego punktu widzenia procedury wykonano.

- W przypadku sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w nocy, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych ma obowiązek powiadamiać o niej Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które podaje informacje w celu powszechnego ostrzegania obywateli w regionach zagrożonych - powiedział gen. Nowak, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych w Lublinie podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego z udziałem premiera i szefa MON.

Gen. Nowak wskazał, że zgodnie z procedurą w woj. lubelskim włączone zostały syreny alarmowe, a służby w woj. podkarpackim pozostawały w gotowości.

- Bezpieczeństwo obywateli jest priorytetem i kiedy widzimy, że sytuacja jest groźna i rozwija się w niekorzystnym kierunku, takie ostrzeżenia będą wydawane. Z mojego punktu widzenia procedury zostały wykonane. Samoloty pozostawały w gotowości do zestrzelenia obiektu. Sytuacja zakończyła się szczęśliwie - powiedział Dowódca Operacyjny. 

Szef MON: W nocy postawiono w stan najwyższej gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej państwa

W nocy ze środy na czwartek Dowódca Operacyjny RSZ gen. Ireneusz Nowak postawił w stan najwyższej gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej państwa – powiedział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że ponad 20 obiektów znalazło się blisko polskiej przestrzeni powietrznej.

Jak powiedział szef MON na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego w Lublinie, już w godzinach późnowieczornych uruchomiono „zarówno krajowe, jak i sojusznicze służby związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej” - w związku ze zmasowanym rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę.

Powiedział, że chodzi m.in. o polskie pary dyżurne F-16, które już od ok. godz. 2 w nocy operowały w okolicy granicy polsko-ukraińskiej oczekując na rozkazy, a w przypadku pojawienia się obiektów polskiej przestrzeni powietrznej były gotowe do ich zestrzelenia.

– Do tego uruchomiono samoloty rozpoznawcze, które operowały nad polską przestrzenią powietrzną i samoloty sojusznicze do tankowania w powietrzu, które z Republiki Federalnej Niemiec wystartowały na terytorium Polski – mówił Kosiniak-Kamysz.

Szef MON poinformował, że ponad 20 obiektów znalazło się blisko polskiej przestrzeni powietrznej.

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zauważył, że czwartkowa noc przypomina, iż sytuacja jest bardzo poważa. Jest to sytuacja, która stwarza zagrożenie, a służby i wojsko jest gotowe do podejmowania wszystkich decyzji, żeby zabezpieczyć RP i jej obywateli - zapewnił.

W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej, w czwartek po godz. 10 premier Donald Tusk, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i szef MSWiA Marcin Kierwiński udali się do Lublina, gdzie biorą udział w zespole koordynacyjnym z udziałem przedstawicieli służb.

Szef MON podał podczas tego spotkania, że premier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki otrzymują meldunki na bieżącego ze wszystkich służb państwa.

Podkreślił, że za granicą Polski trwa pełnoskalowa wojna. - Niektórzy chcą o tym zapomnieć, niektórzy nie chcą już tego widzieć - ocenił szef MON.

- To są metry, które nas dzielą od tej wojny i ta noc po raz kolejny uświadamia - nie tym, którzy siedzą przy tym stole, nie dowódcom, nie strażakom, nie policjantom - ale nam wszystkim jeszcze raz, że sytuacja jest bardzo poważna. Że sytuacja jest sytuacją, która stwarza zagrożenie, a służby i wojsko są gotowe do podejmowania wszystkich decyzji, żeby zabezpieczyć Rzeczypospolitą i jej obywateli – podkreślił Kosiniak-Kamysz. 

Analiza sytuacji, przekazywanie informacji, podejmowanie decyzji, to schemat działania, który został przyjęty i sprawdził się dzisiejszej nocy po raz kolejny - powiedział w czwartek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Zapewnił, że wszystkie służby są zintegrowane: siły zbrojne, policja, straż pożarna.

W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej, premier Donald Tusk, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i szef MSWiA Marcin Kierwiński udali się do Lublina, gdzie biorą udział w zespole koordynacyjnym z udziałem przedstawicieli służb.

Kosiniak-Kamysz zapewnił podczas posiedzenia o koordynacji ze stroną ukraińską dotyczącą działań oraz przekazywania informacji. – To jeden z największych ataków na zachodnią część Ukrainy. Ostatnie miesiące to były ataki raczej skierowane na Kijów, okolice i na wschodnią część Ukrainy. Ten był przypuszczony również na zachodnią część Ukrainy – podkreślił.

- To dla nas jest absolutny priorytet. Analiza sytuacji, przekazywanie informacji, podejmowanie decyzji. To jest schemat działania, który został przyjęty i sprawdził się dzisiejszej nocy po raz kolejny – powiedział, wskazując także, że wszystkie służby są zintegrowane – zarówno siły zbrojne, jak i policja, straż pożarna oraz służby wywiadowcze.

Szef MON przekazał, że w tym momencie trwają czynności operacyjne, identyfikacja obiektu na miejscu zdarzenia. – Trwają analizy zarówno pirotechniczne związane z lokalizacją wszystkich elementów obiektu, jak również związane z określeniem, jaki precyzyjnie jest to rodzaj obiektu. (...) Największe prawdopodobieństwo jest takie, że to jest pocisk CH-101, których kilkadziesiąt wystrzelono dzisiejszej nocy nad terytorium Ukrainy – powiedział. Jak jednak zastrzegł, ta hipoteza musi zostać potwierdzona.

- Wszystkie elementy związane z operowaniem naszych sojuszniczych statków powietrznych są koordynowane również z dowództwem sił połączonych Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dowódcy NATO są na bieżąco informowani, będziemy przekazywać całościowy raport – podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Prokuratura już działa

W związku z ujawnieniem niezidentyfikowanego obiektu, który spadł w pobliżu wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzi na miejscu czynności w ramach śledztwa w niezbędnym zakresie – poinformowała na portalu X Prokuratura Okręgowa w Lublinie.

Na miejsce zdarzenia udał się prokurator okręgowy w Lublinie, który będzie osobiście koordynował czynności śledcze.

Co się działo nad ranem

Lubelska policja poinformowała w serwisie X, że w czwartek rano otrzymała zgłoszenie o potężnym huku, który słychać było w powiecie biłgorajskim między miejscowościami Tarnawa Kolonia a Biskupice.

„Po godz.5.00 policjanci pomiędzy m. Tarnawa Kolonia a m. Tokary na polu w odległości okolo 2 km od zabudowań ujawnili lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu" - zakomunikowała policja.

Jak przekazano, miejsce zdarzenia zostało zabezpieczone przez policjantów, trwają czynności. O zdarzeniu powiadomiono służby, w tym ŻW, ABW, SKW i Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Na miejsce skierowano policyjnych kontrterrorystów.

Rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP kpt. Tomasz Stachyra informował wcześniej, że strażacy zabezpieczają w Tarnawie Kolonii krater, który ma średnicę ok. 10 m. Wcześniej w czwartek strażacy otrzymali zgłoszenie, że w okolicy Turobina i Tarnawy doszło do wybuchu.

Rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski, odpowiadając później na pytanie TVN24, potwierdził, że wojskowi byli gotowi do zestrzelenia obiektu, który wleciał nad polskie terytorium. Ale - jak podkreślił - „taki obiekt przed neutralizacją musi zostać zidentyfikowany, czy nie jest to jakiś obiekt cywilny, który pojawił się w naszych systemach, więc musi dojść do identyfikacji tego obiektu przez chociażby myśliwiec i wtedy Dowódca Operacyjny może podjąć decyzję i wydać rozkaz o ewentualnej neutralizacji takiego obiektu, który mógłby zagrażać”.

Dodał, że w czwartek rano „dosłownie tuż przed tym jak obiekt został przechwycony przez myśliwiec, zniknął z radarów i to miejsce zniknięcia zostało zidentyfikowane jako miejsce upadku”.

- Niezwłocznie został tam wysłany śmigłowiec, który rozpoznał i zauważył miejsce upadku, następnie skierowaliśmy tam żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy zabezpieczyli miejsce zdarzenia, skierowaliśmy też tam służby odpowiedzialne za ewentualne badanie teraz szczątków - podkreślił ppłk. Goryszewski.

Rzecznik DORSZ zaznaczył, że „pilot nie zdążył zobaczyć obiektu, zabrakło minut i sekund”, ale „z zapisów wynika, że był to jeden obiekt i nie ma sygnałów, aby było ich więcej”.

Podkreślił także, że trwają prace nad tym, by dokładnie zbadać zapisy „aktywności tych obiektów, które były bardzo blisko naszej granicy, jak i tego, który się znalazł w naszej przestrzeni powietrznej”, a „na miejscu pracują służby, których wyniki prac zostaną połączone”.

Operowało wojsko

W nocy ze środy na czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) poinformowało, że w związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.

DORSZ podało w czwartek rano, że środki radiolokacyjne systemu obrony powietrznej kraju obserwowały aktywność co najmniej kilkunastu pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą, które ze względu na kierunek lotu mogły stanowić potencjalne zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej. Najbliżej granicy RP znalazł się jeden z obiektów, który o godz. 3.29 zbliżył się na odległość około 5 km, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód.

Dowództwo poinformowało, że o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. W celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano dyżurny myśliwiec F-16. O godz. 3.46, przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. W celu weryfikacji i ostatecznego potwierdzenia wskazań technicznych systemów radarowych w rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24. Załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Na miejsce skierowano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy oraz właściwe służby. W miejscu zdarzenia trwają działania operacyjne i zabezpieczające.

Z powodu rosyjskich ataków lotniczych na Ukrainę w Lublinie oraz w kilku innych rejonach województwa lubelskiego uruchomiony został system wczesnego ostrzegania.

"Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych na bieżąco przekazywało informacje o możliwym zagrożeniu właściwym służbom oraz odpowiednim ośrodkom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i zarządzanie kryzysowe. Utrzymywano stałą wymianę informacji, umożliwiającą skoordynowane reagowanie na rozwój sytuacji" - napisano.

"Środki radiolokacyjne systemu obrony powietrznej kraju obserwowały aktywność co najmniej kilkunastu pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą, które ze względu na kierunek lotu mogły stanowić potencjalne zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej" - dodano.

Szef MSWiA: w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej  wdrożono procedurę SPO13

W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w czwartek rano natychmiast wdrożono procedurę SPO13 i uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób informowania o zagrożeniu. Trwało ono około 13 minut – przekazał w czwartek szef MSWiA Marcin Kierwiński.

Procedura SPO-13 zawarta jest w Krajowym Planie Zarządzania Kryzysowego. Dotyczy ostrzegania i alarmowania wojsk oraz ludności cywilnej o zagrożeniu uderzeniami z powietrza.

O godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. W celu jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zanikł. Prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu Tarnawy-Kolonii – poinformowało w czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych

„W nocy naruszona została polska przestrzeń powietrzna. Natychmiast wdrożono procedurę SPO13 i uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób informowania o zagrożeniu. Trwało ono około 13 minut. Służby MSWiA od wczesnych godzin pracują na miejscu” – przekazał na platformie X minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała na platformie X, że minister Kierwiński jest w drodze na Lubelszczyznę w związku z nocnym naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej.

„Weźmie udział w zwołanym przez premiera Donalda Tuska posiedzeniu zespołu” – poinformowała.

Premier Donald Tusk napisał w czwartek na platformie X, że w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę zwołał zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON i odpowiednich służb, które „od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mu systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach”. (PAP)

aop/joz/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (63)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
trpaslik
Miłośnik wolności słowa z UA?
trpaslik
Ukraina obiecała, że może nam pomóc zrobić dochodzenie ... do prawdy. Bo prawda nas wyzwoli!
No to przynajmniej dowiedzieliśmy się jak działa ARTYKUŁ 5 NATO.
ameba1
Kurde, to przerąbane mieszkać blisko granicy, bo wg. wojska, Polska zaczyna sie tam, gdzie pocisk "kontynuowałby lot". A nie da się monitorować przestrzeni poza granicą i zestrzelić jak przeleci chociaż 1cm za granicę? Słaba ta obrona granic.
trpaslik
Jak trwa odprawa służb, to jestem spokojny. Pewnie sołtys przewodniczy. No i co z tego poszczekiwania ratlerka zostało? A jak pier...ną 100 takich rakiet, to 100 odpraw służb zrobicie? Czy też jak w 1939 roku nasza klasa polityczna ma już spakowane "plecaki" i opowieści o guzikach zostawią społeczeństwu a sami czmychną?
harrytracz
Dlatego żadni politycy nie powinni się wypowiadać bez obecności ekspertów.
Pocisk BALISTYCZNY: po wystrzeleniu leci z trajektorią paraboliczną i spada grawitacyjnie, naprowadzany w końcowej fazie lotu.
Pocisk MANEWRUJĄCY: napędzany i sterowany w całej fazie lotu z własnym napędem.
A teraz sobie odkopcie na wiki co to
Dlatego żadni politycy nie powinni się wypowiadać bez obecności ekspertów.
Pocisk BALISTYCZNY: po wystrzeleniu leci z trajektorią paraboliczną i spada grawitacyjnie, naprowadzany w końcowej fazie lotu.
Pocisk MANEWRUJĄCY: napędzany i sterowany w całej fazie lotu z własnym napędem.
A teraz sobie odkopcie na wiki co to jest Ch-101 ?
trollmaster2
piszesz z Kijowa? Prosto z okopu? :DDD
tomitomi
... z ostatnie chwili ; zachód potwierdził , że mocno trzyma kciuki , za p-o lską obronę Tarczy Wschód - jak ręce zwiędną , od trzymania - złożą oburzenie i niezadowolenia na zaistniałą sytuację - czyli jak zwykle nic !
Wojsko Polskie p-o twierdziło monitoring latającego obiektu i ze względu na obserwację - nic nie mogli zrobić
... z ostatnie chwili ; zachód potwierdził , że mocno trzyma kciuki , za p-o lską obronę Tarczy Wschód - jak ręce zwiędną , od trzymania - złożą oburzenie i niezadowolenia na zaistniałą sytuację - czyli jak zwykle nic !
Wojsko Polskie p-o twierdziło monitoring latającego obiektu i ze względu na obserwację - nic nie mogli zrobić , tylko czekać na rozwój i działanie obiektu .
Władek mówi ,że wszystko jest ok . - czytać książeczkę wojenną - słuchać syren i spokojnie czekać na alerty RCB . Na razie siły natury mają nad nami litość !!
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane: Ataki hybrydowe i prowokacje Rosji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki