Chińczycy inwestują miliardy w UE, Polska poza radarem

redaktor Bankier.pl

Blisko 30 mld euro wydali Chińczycy na przejęcia europejskich firm w 2017 r. Polska od lat pozostaje poza radarem największych inwestorów zza Muru.

W grudniu tego roku wypada 40. rocznica początku reform Deng Xiaopinga, wyciągających Państwo Środka z otchłani, do której wpędziły je komunistyczne eksperymenty z ery Mao Zedonga. Od 1978 r. Chiny wykonały prawdziwy wielki skok naprzód, co znajduje odzwierciedlenie m.in. w rosnącej globalnej obecności chińskich przedsiębiorstw. Przez ponad dekadę, w latach 2003-16, firmy te wydawały z roku na rok coraz więcej na bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) - przejęcia znacznych udziałów lub całych firm oraz tworzenie nowych podmiotów za granicą. Początkowo koncentrowały się na działalności w krajach rozwijających się, gdzie starały się m.in. zabezpieczyć dostęp do surowców naturalnych, niezbędnych do zaspokojenia gigantycznego apetytu chińskiej gospodarki.

Jednak w ostatnich kilku latach ich wzrok coraz częściej padał na kraje rozwinięte, gdzie znajdują się inne cenne aktywa - technologie, know-how, znane marki, kompetentni pracownicy czy bogaci potencjalni klienci. Jak wynika z obliczeń Rhodium Group, wartość chińskich BIZ w Unii Europejskiej wzrosła w latach 2009-16 blisko 20-krotnie - z ok. 2 mld euro rocznie do 35,9 mld euro, a w USA blisko 50-krotnie - z niespełna 1 mld dolarów do 46 mld dolarów.

Za falą chińskich inwestycji stoją decyzje władz w Pekinie, ale i, co często umyka uwadze opinii publicznej, czynniki stricte gospodarcze. Z jednej strony ekspansja zagraniczna chińskich podmiotów gospodarczych prowadzi do zwiększenia wpływów politycznych Komunistycznej Partii Chin na świecie, z drugiej - rozszerzenie działalności za granicę jest naturalnym krokiem dla każdej chcącej się rozwijać firmy.

W ubiegłym roku politycy postanowili przypomnieć, kto tu rządzi. Pekin zaniepokojony rosnącą falą kapitału uciekającego z Państwa Środka, zagrażającą stabilności finansowej potężnie zakredytowanej chińskiej gospodarki, zaordynował wstrzymanie globalnej ekspansji. Równocześnie rządy kluczowych państw UE oraz USA również powiedziały "stop" inwestorom z Chin, wskazując w uzasadnieniu na zagrożenia dla bezpieczeństwa tworzone przez Chińczyków oraz utrzymujące się wysokie bariery dla firm zagranicznych chcących inwestować za Murem.

W efekcie w 2017 r. chińskie BIZ na świecie nie wzrosły w porównaniu do poprzedniego roku po raz pierwszy od ponad dekady, lecz zmniejszyły się o blisko jedną trzecią - z 177,2 mld dolarów do 119,7 mld dolarów - wynika z danych ministerstwa handlu. Z kolei Rhodium Group, który lepiej niż chińscy statystycy monitoruje chińskie inwestycje w konkretnych krajach, wskazuje, że BIZ w UE spadły o 17 proc., z 35,9 mld euro do 29,8 mld euro, natomiast w USA aż o 35 proc., z 46 mld dolarów do 29 mld dolarów. W obu przypadkach pozostały jednak znacząco wyższe niż kwoty płynące z tego samego tytułu za Mur - w 2017 r. Amerykanie ulokowali w Chinach w formie BIZ 14 mld dolarów, a firmy z UE - 8 mld euro.

Jak Rhodium Group mierzy aktywność chińskich inwestorów

Relatywnie swobodny przepływ kapitału między krajami znacząco utrudnia ustalenie kraju pochodzenia inwestora. Według danych chińskiego ministerstwa handlu ponad 60% BIZ z Państwa Środka trafia do Hongkongu i dopiero stamtąd „wędruje” dalej w świat. Rhodium Group zbiera dane dotyczące inwestycji, których wartość przekracza 500 tys. USD, publikowane m.in. przez wiarygodne instytucje komercyjne i państwowe oraz media, dzięki czemu pokazuje, gdzie naprawdę lokowane są środki z Chin.

Chińczycy stawiają na "wielką trójkę"

Z danych Rhodium Group wynika, że łączna wartość chińskich BIZ w UE w latach 2000-17 wyniosła ok. 130 mld euro. Dwie trzecie tej kwoty trafiło do "wielkiej trójki" - Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji - oraz Włoch. Tylko w ubiegłym roku udział "wielkiej trójki" sięgnął aż 75 proc. i był najwyższy w ostatniej dekadzie.

Taka klasyfikacja zaproponowana przez analityków może być jednak myląca - w poprzednich latach chińskie inwestycje rozkładały się w tych 3 krajach dość równomiernie, natomiast w 2017 r. sytuacja uległa zmianie i wyraźnie na czoło wysforowali się Brytyjczycy, stojący na progu drzwi wyjściowych z UE. Na Wyspy trafiła równowartość blisko 20 mld euro - to aż dwie trzecie chińskich BIZ w UE w 2017 r. Tymczasem po tym, jak w 2016 r. Chińczycy zainwestowali za naszą zachodnią granicą blisko 12 mld euro, m.in. w przejęcia firm wytwarzające zaawansowane technologicznie produkty, w tym o potencjalnym zastosowaniu militarnym, rząd Angeli Merkel wyrósł na jedną z najbardziej sceptycznych wobec Pekinu władz wśród bogatych państw Zachodu, a wartość chińskich BIZ w Niemczech spadła do 1,8 mld euro w roku ubiegłym. Udział Francuzów pozostał niższy niż Niemców, nie wspominając o Brytyjczykach, a więcej środków trafiło także m.in. do Holandii.

Chińskie BIZ w krajach UE w latach 2000-17 [mld euro]
Chińskie BIZ w krajach UE w latach 2000-17 [mld euro] (Rhodium Group)

Koncentrowanie uwagi wyłącznie na wartościach zbiorczych prowadzi jednak do zgubnych wniosków. Jak wskazują analitycy Rhodium, pozornie potężne zmiany - szybko rosnące inwestycje w Wielkiej Brytanii czy Holandii oraz drastycznie spadające w Niemczech - nie są wyłącznie efektem łatwych do zidentyfikowania czynników politycznych, ale także warunków rynkowych.

W przypadku naszych zachodnich sąsiadów kilku transakcji nie udało się domknąć, kilka dużych inwestycji nie zostało zakwalifikowanych jako BIZ, ponieważ objęte udziały nie przekroczyły 10 proc. (zakup 8,8 proc. akcji Deutsche Banku przez HNA czy już tegoroczny przykład Geely, które nabyło 9,8 proc. Daimlera) oraz zwyczajnie nie miały w tym okresie miejsca większe transakcje decydujące o łącznej wartości BIZ, co wcale nie oznacza, że nie zostaną one wkrótce zrealizowane.

Czym są bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ)

BIZ - całkowite lub częściowe przejęcie własności istniejącego podmiotu gospodarczego za granicą lub utworzenie nowego w celu prowadzenia tam działalności biznesowej. MFW i OECD uważają, że inwestycja może być uznana za bezpośrednią, jeśli w jej wyniku udział inwestora w spółce jest nie mniejszy niż 10%, przy zachowaniu kryterium efektywnego głosu w zarządzaniu przedsiębiorstwem.

Źródło: Rymarczyk J., Biznes międzynarodowy, Warszawa 2012

Z drugiej strony na konto Brytyjczyków zapisano gigantyczne przejęcie Logicoru - logistycznego giganta funkcjonującego w kilkudziesięciu krajach - przez CIC - chiński państwowy fundusz majątkowy. Chińczycy zapłacili za firmę ponad 12 mld euro. Z kolei 2,4 mld euro popłynęło do właścicieli NXP Semiconductors, holenderskiej firmy zajmującej się produkcją półprzewodników, czyli jednego z najbardziej poszukiwanych obecnie przez chińskie firmy komponentów takich produktów jak choćby smartfony.

W porównaniu do 2016 r. wyraźnie spadły chińskie BIZ w teleinformatykę (z 11,8 mld euro do 4,8 mld euro) oraz firmy produkujące maszyny przemysłowe i sprzęt (5,6 mld euro do 0,3 mld euro). To skutek działania nie tylko europejskich regulatorów obawiających się rosnącej chińskiej konkurencji w sektorze technologicznym, ale także ich amerykańskiego odpowiednika - CFIUS, który ma możliwość blokowania fuzji i przejęć, jeżeli obejmują one podmioty (np. spółki zależne) funkcjonujące w USA. W efekcie Chińczycy najwięcej zainwestowali w infrastrukturę i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, m.in. objęli udziały w porcie Noatum w Hiszpanii czy operatorze sieci przesyłowej w Grecji.

Chińskie inwestycje na świecie to nie tylko BIZ

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne nie są jedyną formą inwestowania kapitału za granicą. Chińskie władze lokują ogromne środki w obligacje państw rozwiniętych czy udzielają pożyczek krajom rozwijającym się na projekty infrastrukturalne, często realizowane przez chińskie przedsiębiorstwa. Inwestorzy zza Muru kupują również niewielkie (poniżej 10%) pakiety udziałów w spółkach, które nie są klasyfikowane jako BIZ. Obywatele Państwa Środka są ważnymi inwestorami na rynkach nieruchomości m.in. w Kanadzie czy Australii.

Polska poza radarem

Polska i pozostałe kraje Europy Środkowo-Wschodniej pozostają poza radarem największych inwestorów zza Muru i nie zmienia tego nawet inicjatywa "Pasa i Szlaku". W latach 2000-2017 Chińczycy wydali na przejęcia i tworzenie nowych zakładów nad Wisłą ok. miliarda euro. Więcej środków popłynęło do wszystkich krajów "starej Unii" oprócz Austrii i Luksemburga, który jest centrum finansowym wykorzystywanym do inwestycji w innych krajach a nie faktycznym odbiorcą inwestycji, oraz Węgier, w przypadku których wyraźnie wyższa wartość niż w Polsce jest efektem jednej, dawnej transakcji - opiewającego na 1,2 mld euro przejęcia Borsodchemu przez Wanhua Industrial w 2011 r. "Bratankowie" są 12. największym odbiorcą chińskich BIZ w UE, Polska - 14. 2,1 mld euro oraz 1 mld euro wypadają blado w zestawieniu z ponad 40 mld euro w przypadku Wielkiej Brytanii czy przeszło 20 mld euro zainwestowanymi w Niemczech.

Skąd taka dysproporcja? Chińczycy stawiają w Europie przede wszystkim na fuzje i przejęcia. I tu oczywiście więcej do zaoferowania mają kraje, które znalazły się po właściwej stronie żelaznej kurtyny.

Polska jest atrakcyjna przede wszystkim dla inwestorów chcących budować fabryki czy zakładać centra usług, ponieważ gwarantuje dostęp do bogatego unijnego rynku zbytu oraz tanich i dobrze wykształconych pracowników. Dlatego świetnie wypadamy w rankingach odbiorców inwestycji typu greenfield. Natomiast w poszukiwaniu firm odnoszących poważny sukces w skali globalnej czy też posiadających zaawansowane technologie i znane marki, inwestorzy częściej udają się na zachód od Odry. I nawet nie chodzi o to, że takich przedsiębiorstw w Polsce nie ma, ale po prostu nie funkcjonują one w sektorach interesujących Chińczyków albo nie są na sprzedaż. Trudno sobie wyobrazić, że polski rząd mógłby się zgodzić na przejęcie przez inwestorów zza Muru kontroli nad którąś z największych polskich firm. A przecież gros z nich należy właśnie do państwa, podczas gdy na Zachodzie znajdują się raczej w rękach prywatnych. Jest jednak druga strona medalu - brak większych przejęć w Polsce jest efektem dobrej kondycji gospodarki, którą, w przeciwieństwie do wielu krajów UE, ominął ostatni kryzys finansowy. Właściciele nie chcą pozbywać się swoich firm i nie potrzebują na gwałt zastrzyku kapitału.

Więcej o chińskich BIZ w Polsce przeczytasz w artykułach "Chińskie inwestycje w Polsce: cisza przed burzą" oraz "Chińska fal(k)a dociera do Polski" i innych publikacjach w sekcji "Polska i Chiny" na Bankier.pl.

Chińczycy znów ruszyli na zakupy

Jak zauważają analitycy Rhodium, za spadek chińskich inwestycji w ubiegłym roku odpowiada przede wszystkim mniejsza aktywność inwestorów w pierwszej połowie roku, gdy Pekin podjął szczególnie drastyczne kroki w celu ograniczenia odpływu kapitału zza Muru. Po tym jak napięcia w chińskim sektorze finansowym chwilowo opadły, znów pojawiło się pole do zakupów, ale na razie tych "przemyślanych" (czytaj: w sektorach sugerowanych przez władze). W efekcie już w drugiej połowie 2017 r. inwestycje za granicą ponownie nabrały tempa. Już w styczniu bieżącego roku trwały zaawansowane negocjacje ws. ulokowania w UE 10 mld euro. Zainteresowanie Europą może dodatkowo wesprzeć rosnące napięcie na linii Chiny-USA. Europejczycy co prawda zamierzają wzmocnić bariery dla chińskich inwestorów, jednak nie w takim stopniu, jak Stany Zjednoczone pod kierunkiem Donalda Trumpa.

Tymczasem Polska wciąż liczy na większy napływ inwestycji typu greenfield, dzięki którym nad Wisłą powstaną nowe miejsca pracy. Takie plany ogłosiły już ostatnio dwie spółki zza Muru zajmujące się produkcją elektrolitu do baterii litowo-jonowych. Nad lokalizacją fabryki w Polsce zastanawia się również chiński gigant samych baterii - firma CATL.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
4 3 kopydlow

Proszę o wzmocnienie dzwięku w którym prawdopodobnie jest nagrany informator880 przez prawdopodobnie służby ABW chodzi o sprawę związaną z kopalniami i wrzucenie już poprawionego dzwięku na stronę oraz zapisanie linku w archive web oraz storny po wrzuceniu komentarza z linkiem w archive web przez program Przeglądarkę TOR i oczyszczenie szumów. Chodzi prawdopodobnie o zniszczenie człowieka. Nawet przez rodzinę prawdopodobniej jej zapłacili. Lub podipanie po tytułem dla informatora880 https://www.youtube.com/watch?v=UC08Gzrj2RQ https://web.archive.org/web/20180423225713/https://megawrzuta.pl/files/02374164f557a3794e935c70e15febff.wav https://megawrzuta.pl/files/02374164f557a3794e935c70e15febff.wav

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 4 ajwaj

Chiny robia to co wszyscy, czy biedni czy bogaci > wybieraja sobie "rodzynki" do inwestycji z Europy itd. dajace max. pewnosci zysku, albo przewage technologiczna, geoekonomiczna itd.
Za nimi sa niedaleko Indie, goniace Chiny, zreszta tez z BRICKSa np. koncern TATA 100 mld $/y obecni w 100 panstwach m.in. Krupp niem.
W/w nie dotyczy sekt, lóz i panstw. kasy PL w ostatnich 30 latach
Czy w krajach Europy Wsch. po "prywatyzacji" za zlotówke (zeby sie nie zmarnowalo):) sa atrakcje na rynku ? Nawet infrastruktura do kap. remontu.
A Indie sa czesto nieco niedoceniane, choc wkrótce wyprzedza USA w GDP ppp > real. (ocena PWC > 35 mld. $/y) str. 5
https://www.pwc.com/gx/en/world-2050/assets/pwc-world-in-2050-summary-report-feb-2017.pdf

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
17 73 talmud

kiedys europa kolebka cywilizacji to byla potega gospodarcza - bastion postepu i rozwoju
teraz po lewacko-liberalno-komunistycznym przewrocie to zgnilizna & kompromitujace miejsce
ciekawe co z tego miejsca zostanie po najedzie arabsko - chinskim :(

! Odpowiedz
29 19 wektorwg

W Chinach za taką krytykę władzy wylądował byś w obozie reedukacyjnym!
Gdyby nie UE to Internet byś zobaczył jak świnia niebo!

! Odpowiedz
22 15 januszkrowin

nie wiem z czego się cieszysz, jak Europa Zachodnia padnie to w Posce będziemy jeść szczaw i mieszkac w drewnianych chatach

! Odpowiedz
9 17 and00 odpowiada januszkrowin

Tzn kolebką cywilizacji to Europa na pewno nie była. Jeszcze w XIX w Chinach produkcja np metali była wyższa niż w całej Europie.
Co do wolności słowa, to fakt, jest cenzura, najbardziej czepiają się regionalnych separatyzmów, ale w UE tez można za to posiedzieć, (np list gończy za premierem Katalonii) Co KE uważa za wewnętrzną sprawę Hiszpanii, ale już nasze reformy sądownictwa są sprawą międzynarodową.
Co do internetu to był dostępny przed wstąpieniem do UE, a kraje nie będące jej członkami też nie narzekają, nawet na Ukrainie i Białorusi.
O drewnianych chatach nawet nie skomentuje.
A Europa sama się zaora, a my będziemy mieli za kilkadziesiąt lat uchodźców religijnych z państw muzułmańskich na zachodzie Europy. Fajnie żeby się nie skończyło jak w Palestynie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 9 niepelnosprawny_org

wystarczy postepowac standardowo, po "dawnemu", jakby sei cofneli do postepowania z lat 90-tych, a nawet osiemdziesiatych wszystko by ustało, no ale lewica podporzadkowala sobie system edukacyjny, media, slabych ludzi z problemami i ot jest- groch z kapusta...

! Odpowiedz
3 40 donsurfer

A czy to nie jest tak, ze Europa zachodnia chwilowo (kilkanaście lat) pocieszy się że ma prace? Chińczycy nauczą się, przejmą technologie, wykorzystają surowce, poukładaja prawo a na koniec jak przyjdzie co do czego pozamykają w Europie wszystkie te przedsiębiorstwa.

! Odpowiedz
2 24 jiira

Musza 'wydoic' duza czesc majatku zakumulowane przez Europejczykow przez ostatnie 400 lat kolonializmu. To moze potrwac troche dluzej, ale kierunek jest jasny.

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl