Algorytmy zastąpiły analityków, ETF-y pompują wyceny niezależnie od fundamentów, a szum informacyjny sprawia, że inwestorzy reagują na każdy nagłówek. Żyjemy w przekonaniu, że rynki są efektywne i natychmiast wyceniają każdą informację. W rzeczywistości to często tylko rynkowa iluzja. Czy da się w ogóle przewidzieć to, co wydarzy się na giełdzie, czy inwestowanie przypomina dziś rzut monetą?. O tym w najnowszym odcinku „Gospodarczego Punktu Widzenia” Aleksander Ogrodnik rozmawia z Rafałem Janikiem, publicystą i autorem książki „Iluzja efektywnego rynku”.
Czego dowiesz się z rozmowy?
🤖 Dlaczego ETF-y przypominają bańkę z 2007 roku: Pasywne inwestowanie miało być egalitarne, ale dziś fundusze indeksowe działają jak potężne „wzmacniacze trendów”. Kapitał płynie do spółek tylko dlatego, że są w danym indeksie, co zaburza proces odkrywania ich prawdziwej ceny.
📊 Jak sentyment potrafi zakrzywić rzeczywistość: Twarde dane fundamentalne schodzą na dalszy plan, gdy na rynku panuje euforia lub panika. Doskonałym przykładem są polskie banki, których zyski pozostają na poziomie z 2023 roku, a mimo to rynkowa wycena wzrosła nawet trzykrotnie.
🔮 Dlaczego giełda nie potrafi przewidywać przyszłości: Analitycy desperacko próbują prognozować zachowanie rynków, ale w perspektywie pięciu lat mylą się o 50%. Giełda wprawdzie wyłapuje zmiany w gospodarce, ale reaguje na nie zdecydowanie ponad miarę.
📵 Jak nie oszaleć w świecie algorytmów: Szum informacyjny, TikTokowe tempo podejmowania decyzji i powiadomienia z aplikacji wymuszają nieprzemyślane ruchy. Recepta? Odciąć się od bodźców, analizować raporty w spokoju i podejmować decyzje na chłodno.
Algorytmy, ETF-y i rynek na sterydach
W epoce cyfrowej inwestowanie stało się łatwiejsze niż kiedykolwiek, ale niesie to za sobą ukryte zagrożenia. Rafał Janik zwraca uwagę, że choć idea ETF-ów zrodzona przez założyciela Vanguard była słuszna, obecnie zaszła zdecydowanie za daleko. Dziś algorytmy działają jak rynkowe filtry, które wrzucają kapitał do jednego koszyka, kupując akcje spółek z automatu, wyłącznie na podstawie ich udziału w indeksie.

Rynek przestał rzetelnie filtrować najlepsze przedsiębiorstwa. To nakręcające się koło sprawia, że spółki o największym udziale rosną, bo wymuszają to przepływy z ETF-ów. Zjawisko rzetelnego „odkrywania ceny” (price discovery) powoli zanika.
Zobacz także
– Nie staramy się odfiltrować tych ziaren od plew właśnie przez to takie algorytmiczno-indeksowe inwestowanie, trochę mi się przypomina 2007 rok – ocenia Rafał Janik.
Sentyment ważniejszy niż fundamenty
Inwestorzy często padają ofiarą iluzji efektywnego rynku, wierząc, że giełda doskonale radzi sobie z wycenianiem wszystkiego na podstawie twardych danych. W rzeczywistości rynkami rządzi jednak psychologia. Sentyment jest czynnikiem, który potrafi w potężny sposób zakrzywiać wyceny, ignorując bieżące sprawozdania finansowe.
Świetnym dowodem jest rodzimy rynek. Zaledwie kilka lat temu, w otoczeniu obaw o kredyty frankowe, sektor bankowy wydawał się wręcz „nieinwestowalny”. Tymczasem dzisiaj, mimo że na przykład wyniki Banku Pekao S.A. pokrywają się z tymi z 2023 roku, to na fali zmiany nastrojów wycena instytucji wzrosła na giełdzie trzy- a nawet czterokrotnie. Zyski z samych dywidend wypłaconych przez ostatnie lata zdążyły w wielu przypadkach pokryć koszt zakupu akcji.
Rzut monetą i iluzja przewidywania przyszłości
Inwestorzy desperacko próbują spojrzeć za horyzont. Rynki analizują każdą decyzję polityczną, cła, wyniki spółek technologicznych czy napięcia geopolityczne. Problem polega na tym, że chaosu i zmiennych jest tak dużo, że giełda po prostu nie radzi sobie z racjonalnym ich przetworzeniem w dłuższym terminie.
Analizując historyczne rekomendacje dla spółek giełdowych, Rafał Janik wyliczył, że w perspektywie pięciu lat analitycy mylą się średnio o 50%. Oznacza to, że precyzyjne prognozy rynkowe po kilku latach zbliżają się po prostu do poziomu zwykłej losowości – rzutu monetą. Rynki wpadają również w pułapkę ekstrapolacji – jeśli trwa hossa, a liderzy notują świetne marże, zakładamy, że taki trend utrzyma się w nieskończoność. To niezwykle groźna iluzja.
Odinstaluj aplikację z telefonu i weź oddech
Jak odnaleźć w tym zwariowanym środowisku, gdzie jedna rakieta na Bliskim Wschodzie błyskawicznie podbija notowania ropy i budzi emocje na całym świecie?. Autor książki „Iluzja efektywnego rynku” ma bardzo konkretną i nieoczywistą poradę.
Aby uniknąć bycia niewolnikiem chwilowych nastrojów, wszechobecnych powiadomień i nagłówków, należy maksymalnie odciąć się od szumu informacyjnego.
– Ja bym zalecił odinstalować aplikacje mobilne transakcyjne ze swojego telefonu – radzi Rafał Janik.
Zamiast ciągłego sprawdzania notowań, sugeruje ograniczenie się do jednego zaufanego źródła informacji, czytanie sprawozdań na spokojnie przy komputerze i – co najważniejsze – podejmowanie decyzji finansowych w weekendy, na chłodno, kiedy rynki są zamknięte.
Pełnej rozmowy o pułapkach giełdowych algorytmów, sile sentymentu i metodach na przetrwanie rynkowego owczego pędu wysłuchasz w najnowszym odcinku „GPW – Gospodarczy Punkt Widzenia”.
Podcast dostępny jest na YouTube, Spotify oraz na Bankier.pl.
Zapraszamy!





























































