Debata o Osobistych Kontach Inwestycyjnych jest ważna. To jedno z najistotniejszych rozwiązań dla rozwoju polskiego rynku kapitałowego od wielu lat. Niestety, zamiast dyskusji o faktach, w ostatnich tygodniach dominowały nagłówki, które z rzeczywistą konstrukcją OKI miały niewiele wspólnego.


Najbardziej jaskrawym przykładem tej dezinformacji jest teza o „nowym podatku od oszczędności”, a nawet „podatku od pieniędzy”. Powtórzona w szeregu nagłówków bardzo szybko zaczęła funkcjonować jak fakt. A przecież istota OKI jest dokładnie odwrotna.
OKI zostały stworzone po to, aby więcej Polaków inwestowało i płaciło niższe podatki od inwestycji, niż przy obecnym systemie. W ramach tego rozwiązania aktywa o wartości do 100 tys. zł będą całkowicie zwolnione z podatku. Powyżej tego limitu podatek od zysków kapitałowych zostanie zastąpiony innym modelem opodatkowania, korzystniejszym dla długoterminowego inwestowania niż obecne zasady. Korzystanie z OKI będzie całkowicie dobrowolne, a dotychczasowe zasady pozostaną dostępne dla wszystkich, którzy nie zdecydują się na otwarcie nowego konta.
Nazwanie takiego rozwiązania „podatkiem od oszczędności” nie jest opinią. Jest opisem, który nie odpowiada rzeczywistej konstrukcji projektu i odwraca jego sens.
Można dyskutować o konstrukcji OKI. Można proponować inne limity, inny katalog aktywów czy odmienne rozwiązania szczegółowe. Taka dyskusja jest potrzebna. Powinna jednak zaczynać się od rzetelnego przedstawienia projektu. W przeciwnym razie przestaje być debatą o reformie, a staje się debatą o tezie stworzonej na potrzeby chwytliwego nagłówka.

To nie jest błahy problem. Polska od lat stara się zwiększyć poziom długoterminowych oszczędności i rozwinąć rynek kapitałowy. Nie dlatego, że potrzebuje tego sama giełda. Potrzebuje tego polska gospodarka. Silne przedsiębiorstwa potrzebują kapitału na inwestycje, innowacje i ekspansję. Im większa jego część pochodzi z krajowych oszczędności, tym większa odporność gospodarki na zewnętrzne wstrząsy i tym większa suwerenność kapitałowa Polski.
OKI są wprost inspirowane szwedzkim modelem Investeringssparkonto (ISK), który opiera się na tej samej logice: do określonego limitu aktywa są zwolnione z podatku, a powyżej obowiązuje alternatywny model opodatkowania oparty na wartości aktywów. Od 2012 r. ISK zdobył zaufanie niemal co drugiego dorosłego Szweda. Dziś na takich kontach zgromadzonych jest około 185 mld euro aktywów. To najlepszy dowód, że takie zachęty do długoterminowego inwestowania potrafią skutecznie budować krajowy kapitał.
Dojrzały rynek kapitałowy pozwala Polakom uczestniczyć we wzroście wartości przedsiębiorstw, a firmom pozyskiwać finansowanie na rozwój. Łączy oszczędności gospodarstw domowych z potrzebami inwestycyjnymi gospodarki. Dlatego zwiększanie liczby inwestorów indywidualnych i tworzenie zachęt do długoterminowego inwestowania leży w interesie całego kraju. OKI należy oceniać właśnie z tej perspektywy: przez pryzmat realnych korzyści dla inwestujących i jego potencjalnego wpływu na rozwój krajowego kapitału. Nie przez pryzmat chwytliwych nagłówków, które budują zainteresowanie kosztem faktów i zaufania do inwestowania.
A na rynku kapitałowym zaufanie buduje się latami. Można je podważyć w kilka dni. Największą stratą nie będzie błędna interpretacja jednego projektu ustawy. Największą stratą będzie sytuacja, w której kolejni Polacy uznają inwestowanie za ryzyko, zamiast dostrzec w nim sposób na długoterminowe budowanie własnego kapitału. Na taki koszt polska gospodarka nie może sobie pozwolić.
Mikołaj Raczyński, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, członek Rady Przyszłości (ciało doradcze Prezesa Rady Ministrów)





















































