Rocznie w Polsce potrzeba 180 tysięcy ton parafiny produkcji krajowej i z importu. Najważniejszymi odbiorcami są producenci świec - wchłaniają 80 proc. krajowej produkcji tego surowca. Lotos Parafiny z Jasła wytwarza połowę polskiej parafiny. Należący do niej zakład produkcyjny w Czechowicach jest jednym z największych ich wytwórców świec w kraju.
- Faktycznie, z parafiną jest krucho - przyznaje Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos. - Na szczęście 60 proc. parafin mamy z własnej produkcji, tylko 40 proc. z importu, głównie z Rosji i Ukrainy. Ostatnio dostawy bardzo podrożały.
Nie przewiduje on jednak, by Lotos zatrudniający przy świecach w Czechowi-cach prawie 200 osób, miał kłopoty związane z drożejącym towarem na sprzedaż. Duży zakup hurtowy dokonywany przez grupę, wiąże się bowiem z niższymi cenami. Kłopoty mogą mieć jednak mniejsi wytwórcy, zwani "garażowymi". Są ich w całym kraju tysiące.
- Co dostawa, to wyższa cena. Producenci świec i zniczy praktycznie nie mają surowca. Cena skoczyła z 2,2 tys. zł za tonę do około 3 tys. zł - ubolewa Jadwiga Kurdzik, kierowniczka wytwórni zniczy w Częstochowie. - Mało tego: o surowiec wręcz muszę się prosić. Powinniśmy rozpocząć sezon produkcyjny, a tymczasem nie ma czego w formy zalewać.
Na razie jej firma podniosła cenę o 15 groszy na sztuce, a to nie koniec. Znicze w tym roku będą drogie, podrożeją o 20-40 proc. w stosunku do ubiegłorocznych cen. Małe firmy "garażowe", produkujące świece i znicze, już ostrzegają, że w tym roku drogie będą nie tylko świece czy znicze. Podrożeją też inne wyroby i usługi z użyciem parafin.
- W ubiegłym roku dwugodzinny zabieg z serum intensywnie regenerującym dłonie z wykorzystaniem parafiny kosztował u nas 280 złotych. Teraz zmuszeni jesteśmy brać 350 złotych - mówi Iwetta Zając, kosmetyczka z Katowic. - Wszystko przez drogie parafiny. Marian Maziarz, kierownik firmy z Wadowic Górnych, wytwarzającej uszczelki, wylicza, że za kilogram mieszanki gumowej białej zawierającej parafiny, zwykle płacił 7 zł za kilogram. Ostatnio faktura była wyższa o kilkadziesiąt groszy za kilogram.
- Do opon dodaje się woski parafinowe - mówi dr Teresa Kleps z Instytutu Przemysłu Gumowego "Stomil". To oznacza, że podrożeją opony.
Parafiny wykorzystuje się też do produkcji kredek czy plasteliny. Są też masy parafinowe stosowane do impregnacji papieru czy antyzbrylacze nawozów. Cena parafiny sprawia, że to wszystko podrożeje.
Skąd te kłopoty? Światowe zasoby parafin wykupują Hindusi i Chińczycy. To w tych państwach z tanią siłą roboczą lokowana jest światowa produkcja wszelkich dóbr - w tym z użyciem parafin. Dla Wschodu głównym rynkiem zaopatrzenia są kraje dawnego ZSRR i tam kupują gigantyczne ilości parafiny. Dlatego zaczyna jej brakować w Europie, w tym i u nas. Według ekspertów, z importu trafia do Polski około 50 proc. mniej surowca. Taka sytuacja może się utrzymać do końca roku. Powodów tych zawirowań jest więcej. Winna jest spadająca wartość dolara, remonty we wschodnich rafineriach u głównych producentów parafin.
Co to oznacza dla Kowalskiego? Znaczące podwyżki cen świec, zniczy, opon, gumowych prezerwatyw, naczyń jednorazowego użytku, zabiegów kosmetycznych, paneli podłogowych, a nawet kredek i serów.
POLSKA Dziennik Zachodni
Beata Sypuła

































































