Rosnące obciążenia, zmiany w prawie, spadające zyski – po kilku dobrych latach banki w Polsce czekają trudniejsze czasy. Instytucjom przyjdzie się zmierzyć z wyzwaniami, które będą wymagać kreatywności i strategicznego planowania. Czasy dwucyfrowych wskaźników ROE zapewne odejdą w niepamięć, a bankowy biznes czeka poważne przemeblowanie.
Do tej pory banki w Polsce funkcjonowały w sprzyjającym rozwojowi otoczeniu. Nie do końca nasycony rynek, dobra koniunktura nawet w czasach, gdy gospodarki sąsiadów trawił kryzys, a do tego stosunkowo korzystny wizerunek wśród klientów – to wszystko pozwoliło wypracowywać rekordowe zyski. Dobre czasy zmierzają jednak ku końcowi. Na bankowców czeka kilka poważnych wyzwań, z których tylko część ma swoje korzenie w lokalnym otoczeniu.
Utrzymanie rentowności
W najbliższej perspektywie na pierwszy plan wybijają się zagrożenia podkopujące rentowność działalności bankowej. Podatek bankowy, wzrost składek na BFG, opłaty na rzecz funduszu wsparcia dla kredytobiorców, a później wpłaty do funduszu tworzonego w oparciu o dyrektywę o uporządkowanej upadłości banków – to tylko najważniejsze elementy, które znajdą swoje odbicie w wynikach instytucji już lada moment. Lista może się jeszcze poszerzyć. Wystarczy przypomnieć, że na rozwiązanie czeka chociażby problem kredytów walutowych, a projekty, które do tej pory ujrzały światło dzienne przewidują, że banki poniosą znaczącą część konsekwencji restrukturyzacji.
Banki będą miały mało czasu na dostosowanie się do nowych warunków. Wśród spodziewanych reakcji wymienia się ograniczenie podaży najmniej rentownych produktów kredytowych (w tym kredytów hipotecznych), korekty cen najważniejszych usług i cięcia kosztów prowadzące zapewne do wzmocnienia pozycji najbardziej efektywnych, elektronicznych kanałów dystrybucji.
W odróżnieniu od wielu banków europejskich, polskie instytucje, z drobnymi wyjątkami, nie muszą obawiać się skutków regulacji dotyczących wymagań kapitałowych i płynnościowych. Sektor spełnia wymogi CRD IV / CRR – dobra pozycja kapitałowa to wynik m.in. restrykcyjnego podejścia nadzoru, który wymusił zatrzymanie sporej części dotychczasowych zysków. Nie oznacza to jednak, że dla poszczególnych banków problem utrzymania odpowiednich wskaźników nie okaże się wyzwaniem, zwłaszcza tych, które angażowały się w udzielanie walutowych kredytów mieszkaniowych.

Poza wyzwaniem, które można określić mianem bieżącego i naglącego, w dalszej przyszłości czai się jeszcze co najmniej kilka problemów bardziej strategicznej natury.
Poszukiwanie stabilnych źródeł finansowania akcji kredytowej
Od lat jako główne źródło ryzyka w polskim sektorze bankowym wskazywane jest niedopasowanie struktury terminowej aktywów i pasywów. Długoterminowe kredyty, stanowiące znaczącą część portfela kredytodawców, finansowane są w znaczącej części pasywami o krótkich terminach wymagalności. Oparcie akcji kredytowej na niestabilnych podstawach może okazać się niebezpieczne, co w ograniczonym zakresie było już widoczne podczas „kryzysu zaufania” po 2008 r.
Stworzenie wydajnego systemu wsparcia długoterminowych oszczędności można uznać za jedno z najważniejszych wyzwań stojących zarówno przed państwem, jak i sektorem bankowym. Nie chodzi tu wyłącznie o uwolnienie potencjału tkwiącego np. w listach zastawnych, które nadal pozostają domeną działalności banków specjalistycznych.
Zarządzający: na te spółki postaw w 2016 r.

W inwestycyjnym świecie nie zawsze opłaca się być wojownikiem Jedi. Czasem zarobku warto poszukać w mrocznych zakątkach giełdy.
Brakuje rozwiązań skierowanych do osób planujących zakup lub budowę własnej nieruchomości. Rosnącym wymaganiom dotyczącym wkładu własnego nie towarzyszą produkty promujące systematyczne gromadzenie rezerw. Ten sam problem dotyczy oszczędności emerytalnych, gdzie istniejące narzędzia zdobyły jak dotąd minimalną popularność. Polacy, jeśli w ogóle oszczędzają, to przede wszystkim z myślą o niedalekiej przyszłości i zaplanowanej konsumpcji. Jednocześnie świadomość niewydolności systemu emerytalnego staje się coraz bardziej powszechna.
Ubankowienie i nowy model bankowości detalicznej
Polska należy do krajów, w których wskaźnik ubankowienia nadal pozostaje stosunkowo niski. Nie oznacza to jednak, że banki mają jeszcze do zagospodarowania nietknięte, łatwo dostępne nisze. Wręcz przeciwnie, najbardziej atrakcyjne segmenty rynku bankowości detalicznej są już nasycone, a tam, gdzie instytucje spóźniły się z reakcją, wyrosła silna pozabankowa konkurencja (np. na rynku krótkoterminowych pożyczek konsumpcyjnych).
Inicjatywy takie jak idea podstawowego rachunku płatniczego mogą nieco rozszerzyć rynek, ale trudno oczekiwać, że doprowadzą do zupełnej zmiany utrwalonego porządku. Już za kilka lat bankowość detaliczną czeka jednak rewolucja – dyrektywa PSD2 zmusi banki do otwarcia się na podmioty trzecie, a zwłaszcza konkurentów z sektora fintech. Dla polskich banków będzie to szczególnie istotna zmiana. Do tej pory nadzór skutecznie zniechęcał do eksperymentowania z innowacjami takimi jak agregacja rachunków czy systemy płatności bazujące na dostępie do rachunku bankowego.
Nowe regulacje prawne to wyzwanie, ale także szansa. Banki będą musiały przygotować API dla zewnętrznych podmiotów, co może zaowocować powstaniem nowych sojuszy i w konsekwencji rozszerzeniem zasięgu podstawowych usług bankowych. Można wyobrazić sobie, że banki staną się agregatorami usług świadczonych np. przez platformy pożyczek społecznościowych, sieci wymiany walut, giełdy kryptowalut, czerpiąc przychody z pośrednictwa i zapewniania bezpieczeństwa transakcji.
Dla mniejszych i bardziej sprawnych technologicznie graczy to także szansa na realizację nowych modeli biznesowych. Jednym z nich może być „bank white label”, dostarczający produkty wymagające posiadania licencji zewnętrznym partnerom.
Zapewnienie bezpieczeństwa w wirtualnym świecie
Usługi finansowe w coraz większym stopniu uzależnione są od technologii informatycznych. Z natury są one także obiektem szczególnego zainteresowania przestępczego półświatka. Przypadek włamania do JPMorgan pokazał już, że hakerzy wcale nie muszą kierować się chęcią szybkiego wzbogacenia. Mogą działać systematycznie, kradnąc powoli cenne dane.
Jedną z najważniejszych zdobyczy banków jest fakt, że klienci uznają świadczone przez nie usługi w środowisku elektronicznym za bezpieczne. W tej dziedzinie instytucje finansowe wygrywają na razie z gigantami IT i e-commerce. Kapitał zaufania łatwo jednak stracić, a klienci stosują w takim przypadku zasadę odpowiedzialności zbiorowej – jedna czarna owca w sektorze może wyświadczyć niedźwiedzią przysługę wszystkim aktorom na rynku.
W tej dziedzinie wyzwaniem dla banków będzie utrzymanie status quo. Nawet tak mało ambitny, na pozór, cel wymaga ciągłych starań i inwestycji.
Utrzymanie reputacji
Kredyty frankowe, opcje walutowe dla przedsiębiorców, nietrafiona sprzedaż polis inwestycyjnych i produktów strukturyzowanych, wątpliwości wokół ubezpieczeń kredytów gotówkowych i ubezpieczenia niskiego wkładu własnego – to tylko skrócona lista kontrowersyjnych tematów okołobankowych, które zdołały przyciągnąć uwagę opinii publicznej w ostatnim czasie. Można powiedzieć, że banki ściągnęły na siebie niechęć klienteli, ale paradoksalnie, towarzyszy jej nadal generalne zaufanie. Depozyty bankowe pozostają najczęściej wybieraną formą lokowania oszczędności, chociaż przy obecnym poziomie stóp procentowych subiektywnie dają niewielkie korzyści.
W trudniejszych czasach w bankach będzie rosła presja na wynik finansowy. Doświadczenia innych krajów, jak np. skandal dotyczący PPI w Wielkiej Brytanii pokazują, że rodzi to ryzyko generowania wątpliwych „innowacji” produktowych oraz nacisków na ich agresywną sprzedaż. W ten sposób banki narażają się nie tylko na utratę reputacji, ale również na poważne konsekwencje prawne i finansowe. Wyzwaniem dla polskich instytucji będzie przejście przez gorsze czasy bez wizerunkowych wpadek, a szczególnym osiągnięciem byłaby odbudowa nieco nadszarpniętej reputacji i zaprezentowanie sektora jako odpowiedzialnego i opartego na etycznych fundamentach.































































