REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wielu młodych ludzi nie zna dobrze żadnego języka obcego

Barbara Sielicka2011-01-14 11:00
publikacja
2011-01-14 11:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Podczas rozmowy rekrutacyjnej, pracodawcy w większości przypadków pytają kandydatów o znajomość języków obcych. Przede wszystkim pożądane jest posługiwanie się językiem angielskim. Jednak wszelkie inne są również mile widziane. Czy jednak kandydaci znają języki?

Bardzo często młodzi ludzi uczęszczają na liczne kursy językowe. Poza tym uczą się języków obcych w szkołach i na studiach. Jednak duży ich procent nie ćwiczy swoich umiejetności i z czasem mają oni problemy z prostym komunikowaniem się w danym języku. Wspomnieć należy także o wielu młodych ludziach, którzy porzucili naukę języków.

Rynek ”lubi” języki obce

Pracodawcy niewątpliwie wybieraja tych pracowników, którzy odznaczają się znajomością języków obcych. Im więcej kandydat zna języków, tym może liczyć na lepszą pracę i wyższe wynagrodzenie. Ale czy młodzi ludzie znają po kilka języków obcych?

- Z mojego rekrutacyjnego doświadczenia wynika, że sporo młodych ludzi nie zna dobrze żadnego języka obcego. Choć deklarowana znajomość angielskiego w dokumentach aplikacyjnych jest powszechna, tak naprawdę wiele osób zna język na niskim poziomie, uniemożliwiającym im podjęcie pracy w międzynarodowym środowisku – mówi Paweł Wierzbicki, Manager Banking & Financial Services w Michael Page International.

Raport specjalny Bankier.pl

WYGRAJ WYŚCIG O ETAT

Nie wiesz, jak zabrać się do szukania pracy? Nie masz pomysłu, jak zaprezentować się pracodawcy, jak napisać CV? Ten raport jest właśnie dla ciebie!



Tymczasem dla wielu pracodawców – zwłaszcza dużych międzynarodowych firm – znajomość przez kandydata języka angielskiego jest warunkiem koniecznym. Dobrze też, jeśli pracownik zna język, w którym porozumiewa się zagraniczna kadra zarządzająca, np. francuski lub niemiecki – dodaje nasz ekspert.

Pracodawcy wychodzą bowiem z założenia, że jeżeli język obcy nie będzie na co dzień wykorzystywany w pracy, to z pewnością może się przydać podczas spotkań biznesowych, firmowych telekonferencji lub międzynarodowych konferencji i targów.


Specjaliści podkreślają, że znajomość języków obcych nie tylko zwiększa szanse na rynku pracy, ale też wpływa na wysokość wynagrodzenia. - Na przykład różnica w jego wysokości między osobą posługującą się językiem angielskim, a pracownikiem nie znającym tego języka kształtuje się na poziomie 20-25 proc. – komentuje Paweł Wierzbicki. Na jeszcze wyższą pensję może liczyć osoba, która zna mniej popularne języki, np. chiński czy koreański.

Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

 

 

Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~agatkowa34
No rzeczywiscie jest z tym duży problem. Ale oczywiscie sa juz profesjonalne szkoły, które pozwalają na własciwą nauke języka. Ja stawilałabym na dobrą szkołę językową. I tu na pewno w stolicy polecałabym taka www.academyofnewyork.com
~Ewa
Chciałabym wypowiedzieć się tutaj jako osoba, która niejako jest 'odpowiedzialna' za ten stan. Nauka języka to nie tylko wkuwanie słówek i gramatyki, robienie ćwiczeń. Jest to bardzo przydatne, ale oprócz tego, żeby się nauczyć skutecznie komunikować trzeba wykorzystywać język, najlepiej w autentycznej rozmowie i sytuacjach Chciałabym wypowiedzieć się tutaj jako osoba, która niejako jest 'odpowiedzialna' za ten stan. Nauka języka to nie tylko wkuwanie słówek i gramatyki, robienie ćwiczeń. Jest to bardzo przydatne, ale oprócz tego, żeby się nauczyć skutecznie komunikować trzeba wykorzystywać język, najlepiej w autentycznej rozmowie i sytuacjach z obcokrajowcami w obcym kraju. Jeśli nie jest to możliwe, a najczęściej nie jest, mamy teraz praktycznie nieograniczone możliwości stworzone przez internet, telewizję i multum materiałów tradycyjnych. Gdy sama zaczynałam naukę zdobycie kursu na kasetach było już czymś, a dostępność kursów książkowych też była ograniczona, nie było dużo tytułów do wyboru, korepetycje były tylko dla zamożnych, a na kurs w Empiku też trzeba było się dostać. Mimo to, jak ktoś chciał, to się nauczył.
Dzisiaj, praktycznie od podstawówki dzieci się uczą języka obcego, ale ponieważ jest to oferta państwowa, to większość traktuje to tak, jak kiedyś traktowało się naukę rosyjskiego. Owszem, wszyscy chcieliby nauczyć się, ale jakąś cudowną metodą abrakadabra, najlepiej taką, co by w ogóle nie trzeba było nic robić. Niestety, takiej metody nikt nie wymyślił (nawet Sita działa w ograniczonym zakresie). Język obcy nauczany jest teraz metodą komunikacyjną, ćwiczenia są urozmaicone i nie polegają tylko na tłumaczeniu zdań i przerabianiu gramatyki, ale trzeba samemu dużo powtarzać i utrwalać, nawet poprzez oglądanie filmu w w oryginale bez lektora, korespondując z obcokrajowcem, czytając prasę lub artykuły w internecie w języku obcym, są ponadto liczne strony internetowe oferujące rozmaite ćwiczenia w języku za darmo. Mało tego, są słowniki multimedialne, też za darmo w internecie, wystarczy kliknąć i mamy podaną wymowę (słyszymy, jak się wymawia słowo), użycie w kontekście i wiele innych atrakcji, o których ja jako początkująca nawet nie śniłam.
Dlaczego jest tak kiepsko? Moim zdaniem, główną przyczyną jest coraz powszechniejsza postawa roszczeniowa uczniów i rodziców - jak dziecku nie idzie nauka to winna jest zawsze ta ..... pani (epitety do wyboru). Zadania domowe to najlepiej zdelegalizować (jeden samozwańczy obrońca praw próbował), a jak chce się wymagać coś więcej niż podstawa programowa, to grozi to buntem, przebiciem opon ( w przypadku pracy w szkołąch zawodowych i technikach), a w skrajnych przypadkach nawet wymaganie minimum grozi koszem na głowie (casus pewnego anglisty).
Jest jeszcze jedna rzecz, a mianowicie wymagania maturale. 30 procent z poziomu podstawowego jest do zdobycia bez konieczności posiadania jakiejkolwiek wiedzy z języka. Pewien uczeń udowodnił, że obstawiając tylko odpwoiedź , np A, lub True (prawda) w zadaniach zamkniętych jest w stanie otrzreć się o wynik dający zaliczenie. Ponadto, jako egzaminator wiem, jak podnosi sie zdawalność matury, tzn. przyznając punkty za absurdalne wypowiedzi, napisane bełkotliwym językiem, nie mające kompletnie sensu. Nie zapominajmy też o internecie, jest skarbnicą wiedzy i daje możliwości nauki, ale ..... czy ćwiczenia mogą konkurować z grami, filmami dla dorosłych i 'czatowaniem' , facebookiem i innymi wynalazkami....
~myślący
nigdy nie zapomnę wycieczki do Paryża w liceum - kolega który miał ocenę DOSTATECZNĄ na pytanie sprzedawcy biletów ( od wieku zalezałą cena ) how old are you ? zrobił wiekie oczy i odpowiedział

I AM POLISH
maxbiznes
A to ciekawe. Na Favore.pl jest pełno ofert językowych

http://www.favore.pl/cat1215_nauka-jezykow.html

Wystarczy chcieć a szkołę się zawsze znajdzie. Są jeszcze kursy ESKK jak ktoś nie ma czasu na szkołę.

A później Polacy są tacy sami jak złotousty Wojciech Olejniczak .. yes call me no wiesz później
comprende.
~Ppp
Marko ma rację – to wina szkoły, gdzie wkuwa się słówka i formułki gramatyczne, a człowiek boi się, że jak źle powie, to dostanie złą ocenę i każde zdanie montuje przez dwie minuty – ja tak właśnie miałem. Mówić, w sensie rozmowy z cudzoziemcami, nauczyłem się o wiele później – w pracy.
Pozdr.
~osw
większość młodych Polaków nie zna dobrze języka ojczystego.
~Święty
To zależy czy ktoś szuka osoby kompetentnej i dobrej czy tłumacza. Znajomość języków jest oczywiście bardzo przydatna w pracy. Znosi bowiem czasem bardzo poważne bariery komunikacyjne. Ale z doświadczenia też wiem, że bardzo często osoba znająca język jest bezwartościowa w pracy, kiepska merytorycznie itd. a osoba nie znająca języka To zależy czy ktoś szuka osoby kompetentnej i dobrej czy tłumacza. Znajomość języków jest oczywiście bardzo przydatna w pracy. Znosi bowiem czasem bardzo poważne bariery komunikacyjne. Ale z doświadczenia też wiem, że bardzo często osoba znająca język jest bezwartościowa w pracy, kiepska merytorycznie itd. a osoba nie znająca języka jest wręcz rewelacyjna i przynosi dla firmy wymierne korzyści. Dlatego podczas rekrutacji nie może to być głównym wyznacznikiem, chyba, że specyfika stanowiska tego wymaga.
~borys
Oczywiście autor zapomniał dodać w artykule że znajomość języka obcego przekłada się na wysokość wynagrodzenia tylko na stanowiskach administracyjnych i w kadrze zarządzającej. Niestety na krajowym rynku pracy nawet po ukończonych studiach i ze znajomością języka ze względu na wysokie bezrobocie i silną konkurencję trudno o pracę Oczywiście autor zapomniał dodać w artykule że znajomość języka obcego przekłada się na wysokość wynagrodzenia tylko na stanowiskach administracyjnych i w kadrze zarządzającej. Niestety na krajowym rynku pracy nawet po ukończonych studiach i ze znajomością języka ze względu na wysokie bezrobocie i silną konkurencję trudno o pracę poza większymi miastami. A już szczególnie znajomość języka przekłada się na zarobki na podstawowym stanowisku produkcyjnym od którego większość młodych zaczyna swoje pierwsze doświadczenie z pracą. Według wyniku z przeprowadzonych badań wychodzi że różnica w wysokości wynagrodzenia nie wynosi więcej niż 5 % No wiec przepraszam ale z czym do ludzi? Oczywiście wiadomo że język warto znać dla siebie ale jeśli ktoś ma prace na podstawowym stanowisku i brak perspektyw na jego zmianę przez najbliższy czas to po co się spinać skoro i tak profitów nie ma z tego żadnych.
~GG
Oj Marko,"stważa"?.Naucz się najpierw pisać po polsku,a później komentuj artykuł o znajomości języków obcych...
~Marko
i co gorsza boją się rozmawiać , co stważa jeszcze gorsze wrażenie.

Powiązane: Studia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki