W obliczu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) staje przed jednym z najtrudniejszych dylematów w ostatnich latach. Decyzja, którą poznamy w środę wieczorem, nie będzie jedynie rutynowym ruchem w cyklu monetarnym, ale odpowiedzią na gwałtownie zmieniającą się rzeczywistość geopolityczną i gospodarczą.


Większość analityków i ekonomistów jest niemal w stu procentach przekonana (99% pewności), że podczas dzisiejszego posiedzenia Fed utrzyma stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Po serii trzech jesiennych obniżek stopa funduszy federalnych powinna pozostać w przedziale 3,50-4,75%. Chociaż do niedawna spekulowano o możliwych podwyżkach ze względu na uporczywą inflację (3,1%), słabnący rynek pracy powstrzymywał bankierów przed tak jastrzębim ruchem.
Szok energetyczny i „odkotwiczenie” oczekiwań
Kluczowym czynnikiem zmieniającym zasady gry jest sytuacja na rynku energii. Wojna na Bliskim Wschodzie i niemal całkowita blokada cieśniny Ormuz wywołały szok cenowy, który bezpośrednio uderza w amerykańskiego konsumenta.
Eksperci Allianz Trade przewidują, że wzrost cen energii spowoduje skok inflacji w USA do poziomu +3,6% r/r w kwietniu i maju 2026 r. Zakładają też, że ceny ropy utrzymają się w II kwartale na średnim poziomie ok. 90 USD za baryłkę, co drastycznie podniesie wskaźnik CPI energii - z zaledwie +0,4% w lutym do prognozowanych +15% w kwietniu.
Przeczytaj także
Niemniej, największą obawą Fed jest obecnie utrata kontroli nad oczekiwaniami inflacyjnymi. Jeśli bank zostanie uznany za zbyt pobłażliwy wobec szoku naftowego, inflacja może utrwalić się na wysokim poziomie na dłużej.
Rynek pracy - słabość, której Fed nie może teraz ratować
Sytuacja w amerykańskiej gospodarce staje się schizofreniczna. Z jednej strony mamy presję cenową, z drugiej – wyraźne sygnały spowolnienia na rynku pracy. W lutym liczba zatrudnionych poza rolnictwem spadła o 92 tys., a sektor prywatny (z wyłączeniem opieki zdrowotnej) kontynuuje redukcję etatów. Mimo to, analitycy Allianz Trade podkreślają, że przy inflacji od pięciu lat przekraczającej 2-procentowy cel, Fed nie może pozwolić sobie na ratowanie rynku pracy kosztem stabilności cen.
Kiedy doczekamy się obniżek?
Scenariusz "wyższych stóp na dłużej" staje się bazowym. "Jeszcze w lutym rynek terminowy wyceniał kolejną obniżkę stóp w Fedzie na czerwiec, tak teraz daje nieco ponad 50 proc. szans na to, że taka decyzja zapadnie we wrześniu albo w październiku. Do końca roku w pełni nie jest zdyskontowana nawet jedna, 25-punktowa obniżka" - komentuje na łamach "PB" Krzysztof Kolany.
Fed na ten moment nie będzie rozważać podwyżek stóp, ale oczekiwane obniżki mocno się odsuwają. Silny wzrost cen surowców energetycznych nie jest jednoznaczny dla wzrostu w USA, bo z jednej strony uderza w popyt konsumpcyjny, ale z drugiej USA jest eksporterem energii netto. Natomiast wpływ na ceny jest oczywisty. Dlatego dla banku centralnego kierunek zmiany jest bezdyskusyjny – relatywnie wyższe stopy procentowe - ocenia z kolei dr Przemysław Kwiecień, CFA, Główny Ekonomista XTB.
"Od dawna zakładaliśmy, że możliwości Fed w zakresie obniżania stóp procentowych w 2026 r. będą ograniczone, a przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie spodziewaliśmy się jedynie jednej obniżki stóp w czerwcu – co stanowiło znacznie bardziej jastrzębie stanowisko niż to, które obecnie uwzględniają rynki finansowe. Obecnie w Allianz Trade spodziewamy się, że Fed poczeka do września, kiedy to inflacja powinna zacząć spadać, choć nadal pozostanie powyżej celu" czytamy w raporcie Alianz Trade "Podwójny dylemat Warsh’a: gdy Bliski Wschód pisze na nowo scenariusz działania Fed".
Przeczytaj także
"Rynek pracy prawdopodobnie pozostanie słaby, a nawet ulegnie dalszemu osłabieniu w okresie letnim, ponieważ wyższa inflacja pochłania dochody gospodarstw domowych i marże zysku niektórych przedsiębiorstw. Jeśli Fed w najbliższym czasie wstrzyma się z decyzjami (utrzyma stopy bez zmian), ryzyko wystąpienia efektów drugiej rundy w cenach, które potęgowałyby pierwotny szok cenowy na rynku energii, może być mniejsze niż w 2022 roku" - dodano.
Jednak polityka pieniężna nie musi być jednokierunkowa. Wczoraj Bank Rezerw Australii zdecydował się na drugą z kolei podwyżkę stóp procentowych. To pierwszy bank centralny Zachodu, który w tym cyklu zaczął zaostrzać politykę monetarną. Problemem Australijczyków już przed wojną z Iranem była nadmierna i uporczywa inflacja. RBA idzie pod prąd globalnemu trendowi. Zachodnie banki centralne od dwóch lat obniżają (a przynajmniej obniżały) stopy procentowe, przechodząc z polityki umiarkowanie restrykcyjnej do umiarkowanie ekspansywnej.
Widmo zmiany u sterów: Kevin Warsh i bilans Fed
W tle decyzji o stopach toczy się gra o sukcesję po Jerome Powellu, którego kadencja dobiega końca. Kandydatura Kevina Warsha wprowadza dodatkową niepewność.
Warsh postrzegany jest jako "gołąb" w kwestii stóp procentowych (uważając obecną politykę za zbyt restrykcyjną dla małych firm), ale jako ekstremalny "jastrząb" w kwestii bilansu Fed. Jego postulaty drastycznej redukcji bilansu mogłyby wywołać spiralę delewarowania w systemie finansowym, który od czasów kryzysu z 2008 roku opiera się na obfitych rezerwach dostarczanych przez bank centralny.
Kim jest Kevin Warsh? Nowy szef Fedu proponuje rewolucyjne zmiany
Prezydent Donald Trump poinformował, że zamierza nominować Kevina Warsha na stanowisko przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Rynki finansowe odetchnęły z ulgą. Ale chyba jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, co może je czekać pod rządami Warsha.
Najbliższe posiedzenie Fed przyniesie najprawdopodobniej utrzymanie obecnych stóp, ale kluczowy będzie komunikat dotyczący przyszłości. Wojna na Bliskim Wschodzie "pisze na nowo" scenariusz działań Fed, zmuszając go do zachowania restrykcyjnej postawy w obliczu energetycznego szoku inflacyjnego, nawet za cenę dalszego osłabienia rynku pracy i wzrostu ryzyka dla stabilności finansowej.
























































