Polski rynek akcji wykazuje się wyjątkową siłą, jednak wysokie rentowności obligacji oraz napięcia geopolityczne każą zachować ostrożność – ocenia w rozmowie z Bankier.pl Emil Łobodziński, doradca inwestycyjny Biura Maklerskiego PKO BP. Karty na rynkach jego zdaniem nadal będą rozdawać ropa naftowa oraz banki centralne.


Kluczowym czynnikiem kształtującym obecnie rynki finansowe jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, która bezpośrednio przekłada się na ceny surowców energetycznych. To one determinują ścieżkę inflacji i oczekiwania wobec polityki monetarnej.
Ropa wskazuje drogę obligacjom i bankom centralnym
– Jeśli ktoś chce wiedzieć, co będzie się działo na rynku długu, musi odpowiedzieć sobie na pytanie o przyszłość notowań ropy naftowej. Gdy porównamy wykresy cen ropy i rentowności obligacji, widzimy w ostatnich miesiącach zależność niemal jeden do jednego – zauważa Emil Łobodziński.
W tym roku znacząco wzrosła rentowność obligacji – co oznacza spadek ich cen – na wszystkich najważniejszych rynkach i także w Polsce. Rentowność 10-letnich papierów USA sięgnęła 5,2%, poziomu najwyższego od dwóch dekad. W Polsce zbliżyła się do 6,5%. Tyle ostatnio obserwowano wiosną tego roku, a wcześniej ponad cztery lata temu.
Zobacz także
Zdaniem eksperta PKO BP, przy scenariuszu braku eskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie rentowności nie mają już dużej przestrzeni do wzrostu, a rynek długu zdążył wycenić najgorsze scenariusze. Zjawiska te nie pozostają jednak bez wpływu na giełdę, która na razie wykazuje nadzwyczajną siłę. Tegoroczny wzrost WIG20 przekracza już 30%.
Wysokie rentowności mogą zniechęcać do ryzyka
– Kondycja rynku długu zaczyna się już powoli przekładać na rynek akcji. Na razie polski parkiet radzi sobie bardzo dobrze na tle rynków zagranicznych, ale wysokie rentowności bezpiecznych instrumentów stają się powoli wyzwaniem. Stanowią coraz większą konkurencję dla stóp zwrotu z ryzykownych akcji – ostrzega Łobodziński.
Kolejnym globalnym znakiem zapytania pozostaje boom na sztuczną inteligencję. Potężne wydatki inwestycyjne spółek technologicznych wspierają obecnie giełdy, jednak rynek zacznie wkrótce weryfikować faktyczną rentowność tych projektów. Brak zadowalających zwrotów z inwestycji może zdaniem Emila Łobodzińskiego w kolejnych kwartałach wywołać presję na wysokie wyceny w tym sektorze.

Banki ciągną w górę WIG20, mniejsze spółki czekają na swój moment
Biorąc pod uwagę otoczenie makroekonomiczne, perspektywy dla polskiego rynku akcji pozostają bardzo dobre. Ja wylicza Emil Łobodziński, wspierają je również wysokie dywidendy ze spółek Skarbu Państwa, napływy kapitału zagranicznego i silne rewizje prognoz zysków firm z GPW, które sprawiają, że wyceny na krajowym parkiecie – mimo że indeksy są na szczytach – nie są jego zdaniem wygórowane.
W WIG20 dominują banki. – Przyjmując scenariusz bazowy, w którym stopy procentowe pozostają na niezmienionym poziomie lub ewentualnie nieznacznie rosną, będziemy mieć do czynienia z bardzo dobrym otoczeniem dla banków. Widać to zresztą w ich wynikach finansowych – ocenia analityk PKO BP.
Jego zdaniem oprócz banków dobrze rokuje również branża rafineryjna, która korzysta na wysokich marżach przerobowych. Warto przyglądać się jego zdaniem również branży deweloperskiej. Wśród spółek konsumenckich i przemysłowych ekspert zaleca selekcję konkretnych podmiotów i unikanie inwestowania w całą branżę. Na drugim biegunie znajduje się z kolei m.in. sektor gamingowy, który od dłuższego czasu pozostaje poza głównym obszarem zainteresowań inwestorów.
Na GPW zauważalny jest duży rozdźwięk między świetnie radzącymi sobie indeksami WIG20 i mWIG40 a pozostającym w tyle sWIG80, grupującym mniejsze spółki. Łobodziński tłumaczy to strukturą samych wskaźników oraz przepływami kapitału.
– Zagraniczny kapitał płynie przede wszystkim do największych spółek z WIG20 i mWIG40. Z kolei w sWIG80 mamy dużo spółek przemysłowych, a przemysł przez ostatnie lata mocno niedomagał. Dodatkowo do tej pory brakowało nam napływu kapitału lokalnego. Dopiero od kilku miesięcy widzimy napływy do krajowych funduszy akcji, dlatego sWIG80 dopiero teraz zyskuje większą szansę na poprawę notowań – tłumaczy ekspert.
Pachnie korektą w najbliższych miesiącach?
Choć w długim terminie fundamenty sprzyjają utrzymaniu hossy, w perspektywie najbliższych miesięcy Emil Łobodziński nie wyklucza korekty na GPW. Wynika to z nakładających się na siebie czynników cyklicznych – historycznie trudnego przełomu września i października, zbliżających się wyborów w USA oraz cyklu podwyżek stóp przez Fed.
– Jesteśmy w okresie cyklicznie słabszym. Historycznie, w perspektywie trzech, czterech miesięcy od podwyżki stóp przez Fed jej wpływ na giełdę bywał raczej negatywny. To nie oznacza oczywiście, że rynek ma nagle spaść o 20 procent, ale zatrzymanie wzrostów i wejście w trend boczny lub lekką korektę wcale nie byłoby po ostatnich zwyżkach niczym nadzwyczajnym – prognozuje doradca inwestycyjne BM PKO BP.
OKI i zmiana podejścia Polaków szansą dla GPW
W dłuższej perspektywie wsparciem dla GPW powinien być kapitał polskich gospodarstw domowych. Emil Łobodziński dostrzega przy tym istotną zmianę w naszym podejściu.
– Społeczeństwo po raz pierwszy od transformacji zgromadziło na tyle dużo kapitału, że ludzie są w stanie podjąć to ryzyko i wejść na rynek kapitałowy, odchodząc od tradycyjnej lokaty. Konkurencją dla giełdy przez ostatnie lata był rynek nieruchomości, który jednak się zatrzymał i na którym nie jest już tak łatwo zarobić. To świetny moment na zmianę, zwłaszcza że pod względem udziału oszczędności w aktywach finansowych znajdujemy się w europejskim ogonie – ocenia.
W transferze tego kapitału na giełdę mają pomóc planowane osobiste konta inwestycyjne (OKI). Przedstawiciel PKO BP nie ma wątpliwości, że rozwiązanie wzorowane na sprawdzonym modelu szwedzkim to krok w bardzo dobrą stronę.
– Choć jesteśmy społeczeństwem dość konserwatywnym i napływ środków może zająć trochę czasu, to OKI dają rewelacyjne możliwości. Przede wszystkim oferują pełną swobodę wpłat i wypłat, czego brakuje na przykład przy IKZE. Właśnie dzięki tej elastyczności osobiste konta inwestycyjne mają szansę stać się niedługo rozwiązaniem pierwszego wyboru nie tylko dla obecnych graczy, ale też dla zupełnie nowych inwestorów detalicznych – podsumowuje Emil Łobodziński.






















































