Chińskie banki próbują za wszelką cenę oczyścić swoje bilanse z ogromnej góry niespłaconych pożyczek konsumenckich, sprzedając pakiety "złych długów" wyspecjalizowanym inwestorom za ułamek ich wartości. Masowa akcja odzyskiwania pieniędzy napotkała jednak na opór ze strony państwa - służby bezpieczeństwa rozpoczęły surowe kontrole firm windykacyjnych z obawy, że agresywne metody nacisku na dłużników doprowadzą do protestów i zachwieją stabilnością społeczną - podaje "Bloomberg".


Przez presję rządu firmy windykacyjne masowo zwalniają ludzi, a wiele z nich całkowicie się zamyka. Spadek skuteczności egzekucji sprawił, że inwestorzy boją się kupować kolejne pakiety długów. W efekcie banki utknęły ze swoimi nieściągalnymi należnościami, a paraliż rynku windykacyjnego grozi pogłębieniem ogólnego kryzysu kredytowego w chińskiej gospodarce.
Sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana, ponieważ w Chinach nie istnieje ogólnokrajowy system upadłości konsumenckiej, a niewypłacalni obywatele nie mają prawnej drogi do skasowania swoich zobowiązań. Według szacunków z płatnościami zalega już 100 milionów Chińczyków - czyli co dziesiąty dorosły obywatel - z łącznym zadłużeniem sięgającym 2,2 biliona juanów (ok. 327 mld dolarów).
Jak działał chiński model egzekucji długów?
Głównymi nabywcami pakietów z przeterminowanymi kredytami były do tej pory państwowe firmy zarządzające aktywami. Wykupowały one portfele długów konsumpcyjnych za zaledwie 1% do 7% ich wartości nominalnej, po czym zlecały ich egzekucję firmom zewnętrznym. Model biznesowy opierał się na czystym rachunku prawdopodobieństwa: skłonienie do wpłaty choćby 10 z 1000 dłużników wystarczało, by windykatorzy wygenerowali zakładany zysk.
Wraz z rozwojem tego rynku zaczęły powstawać nieoficjalne mechanizmy finansowe - prywatni inwestorzy wykorzystywali licencjonowane firmy państwowe wyłącznie jako "przykrywki" do zakupu portfeli, dofinansowując się wysoko oprocentowanym kapitałem (sięgającym 12%). Chińskie organy regulacyjne ukróciły jednak ten proceder i zabroniły podmiotom państwowym pełnienia roli czystych pośredników, obawiając się niekontrolowanego wzrostu ryzyka w systemie finansowym.

Przeczytaj także
Od gwarantowanych zysków do zamrożonych miliardów
Obecne zawirowania wokół kredytów osobistych przypominają kryzys sprzed dekady, gdy inwestorzy masowo skupowali długi chińskich firm zabezpieczone nieruchomościami. O ile jednak wtedy rosnące ceny mieszkań gwarantowały zysk, o tyle załamanie rynku nieruchomości w 2021 roku zamroziło miliardy dolarów w wieloletnich procesach restrukturyzacyjnych, przynosząc inwestorom potężne straty.
Dalsze losy długów w Chinach zależą bezpośrednio od kondycji całej gospodarki. Eksperci wskazują, że dla banków i funduszy kluczowym pytaniem nie jest już dziś to, jak tanio można kupić pakiety przeterminowanych kredytów, ale czy w warunkach spowolnienia gospodarczego inwestorzy będą w stanie w ogóle odzyskać wyłożony kapitał.
oprac. WM































































