Inflacja na Węgrzech znów przyspieszyła, ponownie zaskakując przy tym ekonomistów. W przeciwnym kierunku podążyło tempo wzrostu cen w Czechach. Na wyniki dla Polski poczekamy do piątku.


Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w lutym 2025 roku były o 5,6 proc. wyższe niż w analogicznym miesiącu roku ubiegłego – podał węgierski Centralny Urząd Statystyczny (KSH). Był to najwyższy odczyt węgierskiej CPI od listopada 2023 roku. Było to także szybsze tempo od tego odnotowanego w styczniu, gdy potężny przyrost inflacji na Węgrzech zaskoczył analityków.
Ekonomiści zakładali, że inflacja CPI na Węgrzech w lutym obniży się do 5,3%. Tymczasem zamiast zakładanego spadku zobaczyliśmy nieoczekiwane przyspieszenie tempa wzrostu cen dóbr konsumpcyjnych. Szczególnie szybko drożały usługi, których ceny poszły w górę aż o 9,2% w skali roku. To pokazuje, że węgierska inflacja jest głównie krajowej proweniencji i napędzana jest przez wzrost płac oraz siłę popytu konsumenckiego.
Równocześnie węgierską specyfiką pozostaje bardzo silny wzrost cen żywności, która w lutym była średnio o 7,1% droższa niż przed rokiem. Przy tym ceny niektórych podstawowych artykułów spożywczych wzrastały w galopującym tempie. I tak mąka przez poprzednie 12 miesięcy podrożała o 44,3%, oleje jadalne o 27,5%, jajka o 24,7%, mleko o 22,5%, masło o 16,1%, a kawa o 14,5% - wyliczają węgierscy statystycy. Stosunkowo wolno rosły za to ceny dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku (o 1,6% rdr). Poza tym nośniki energii potaniały o 0,2% rdr, choć sama energia elektryczna była o 0,6% droższa niż przed rokiem.
Na Węgrzech niepokoi nie tylko coraz wyższa dynamika roczna, ale przede wszystkim wysokie przyrosty wskaźnika CPI w relacji miesiąc do miesiąca. Według węgierskich statystyków w lutym koszyk cen dóbr konsumpcyjnych (czyli CPI) był o 0,8% droższy niż w styczniu, kiedy to podrożał aż o 1,5% mdm. Natomiast w grudniu podniósł się on o 0,5% mdm po wzroście o 0,5% mdm w listopadzie.

Węgierska inflacja umyka bankierom
Lutym był też piątym miesiącem z rzędu, w którym odnotowano wzrost rocznej dynamiki CPI. Jeszcze we wrześniu mogło się wydawać, że sytuacja jest pod kontrolą, ponieważ odnotowany wtedy wynik na poziomie 3,0% rdr był najniższy od stycznia 2021 roku i mieścił się w celu. Cel inflacyjny Narodowego Banku Węgier wynosi 3% i za wyjątkiem wspominanego września po raz poprzedni zrealizowany był blisko cztery lata temu.
Sytuacja inflacyjna na Węgrzech wydaje się odrywać od tendencji obserwowanych w innych krajach naszego regionu. W Czechach inflacja CPI w lutym obniżyła się z 2,8% do 2,7% wobec aż 3% odnotowanych w grudniu. Pomijając styczniowy skok (o 1,5% mdm) przyrosty czeskiego CPI od miesięcy nie przekraczają 0,3%, a zdarzają się także miesiące ze statystycznym spadkiem cen.
Lutowy odczyt inflacji CPI dla Polski poznamy w piątek. Ekonomiści zakładają utrzymanie się inflacji CPI na poziomie 5,3% po tym, jak odczyt za styczeń okazał się wręcz sensacyjnie wysoki. Styczniowa inflacja CPI dla Polski przyspieszyła bowiem do 5,3% względem 4,7% odnotowanych w grudniu. Tyle że w naszym przypadku za sporą część rocznej dynamiki CPI odpowiada zeszłoroczna podwyżka taryf na prąd i gaz, której efekty wygasną w drugiej połowie roku. Wtedy polska CPI powinna obniżyć się w rejon 3-4%.
Zatem to Madziarzy zdają się mieć teraz największy problem inflacyjny w regionie. Wydaje się też, że Narodowy Bank Węgier mógł popełnić błąd, tak ostro tnąc stopy procentowe. Zostały one obniżone z 10,75% do 6,50%, co przy zaraportowanej inflacji CPI grubo powyżej 5% wydaje się wartością nieprzesadnie wysoką. Od września NMB już nie luzował polityki pieniężnej, która i tak zdaje się niezbyt restrykcyjna w kontekście wysokiej i rosnącej inflacji.






























































