Robimy wszystko, aby stabilność dostaw ropy była zachowana – poinformował w środę minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. Podkreślił, że sytuacja jest superpoważna.


"Orlen jest w miarę zabezpieczony i zdywersyfikowany, co nie znaczy, że możemy spocząć na laurach, bo sytuacja jest superpoważna, od wielu lat czy dekad nie mieliśmy tak skrajnie trudnej i nieprzewidywalnej sytuacji" – powiedział w środę w radiowej Jedynce minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.
Minister był pytany o to, czy nie ma obaw o dostępność paliw.
Rezerwy są nienaruszone, ale wszystko będzie zależeć od tego, co przyniosą kolejne tygodnie, na ile uda uda się realizować bieżące dostawy, czy też pozyskiwać alternatywnych dostaw – powiedział Balczun.
Dodał, że obecnie „Orlen to robi, kupuje się ropę na spocie” i że „wszystkie kraje teraz o to walczą”.
Powiedział także, że od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie "nasza uwaga była skoncentrowana na zabezpieczeniu dostaw”.

"Tego, co przyniesie przyszłość, nikt odpowiedzialny dzisiaj nie powie, natomiast robimy wszystko, aby stabilność dostaw była zachowana" – powiedział szef MAP.
Arabia Saudyjska zakręca kurki i odwołuje dostawy. Czy w Polsce zabraknie paliwa na stacjach?
Jak podawała we wtorek agencja Reutera, Arabia Saudyjska poinformowała europejskich klientów, że część dostaw ropy naftowej zaplanowanych na koniec września została anulowana. Saudi Aramco dostarcza około 40 proc. ropy naftowej przerabianej w rafineriach Orlenu.
Także we wtorek Reuters, powołując się na czterech traderów rynku ropy naftowej, podał, że Orlen szuka ładunków tego surowca z Morza Północnego i z dalszych kierunków, aby zastąpić zakłócone dostawy z Arabii Saudyjskiej w związku z konfliktem trwającym na Bliskim Wschodzie. Pytany przez PAP o te informacje Orlen odpowiedział, że „nie komentuje szczegółów dotyczących konkretnych transakcji handlowych ani prowadzonych postępowań zakupowych”. Koncern podkreślił przy tym, że „prowadzi stały monitoring sytuacji na globalnym rynku ropy i na bieżąco zarządza portfelem dostaw, tak aby zapewnić ciągłość pracy aktywów rafineryjnych”.
Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej poinformowało w miniony piątek o czasowym wstrzymaniu pracy strategicznego ropociągu Wschód-Zachód po atakach, jakie miały miejsce wcześniej w rejonie Rijadu i Medyny. Zamknięty ropociąg, który przecina Arabię Saudyjską ze wschodu na zachód, w ostatnich miesiącach stał się alternatywą w związku z irańską blokadą cieśniny Ormuz. Tym właśnie szlakiem saudyjski państwowy koncern naftowy Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększony wolumen ropy do portów nad Morzem Czerwonym.
Skomplikowana układanka bezpieczeństwa energetycznego
W poniedziałek Associated Press podała, powołując się na informacje przekazane przez dwóch przedstawicieli lokalnych władz, że saudyjska magistrala naftowa Wschód-Zachód ma być wyłączona z eksploatacji przez kilka tygodni. Z kolei amerykański sekretarz ds. energii Chris Wright przyznał, że spodziewa się, iż ropociąg zostanie bardzo szybko ponownie uruchomiony. W wywiadzie dla TV Bloomberg oświadczył, że od czasu ataku dronów na ropociąg pozostaje w bliskim kontakcie ze swoim saudyjskim odpowiednikiem.
Na początku września Huti rozpoczęli w Jemenie zbrojną ofensywę, w wyniku której przejęli kontrolę nad całym jemeńskim wybrzeżem Morza Czerwonego. Zajęli port Mokka w pobliżu przeprawy łączącej Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i dalej Oceanem Indyjskim, a także co najmniej jedną z wysp archipelagu Hanisz, który leży na północ od strategicznej cieśniny Bab al-Mandab, przez którą także odbywa się transport ropy naftowej i gazu.
Orlen i jego spółki zależne to multienergetyczny koncern, który posiada rafinerie w Polsce, w Czechach i na Litwie oraz sieć stacji paliw, w tym także w Niemczech, na Słowacji, Węgrzech i w Austrii. Rozwija również segment wydobywczy ropy naftowej i gazu ziemnego, petrochemiczny, a także energetyczny, w tym z odnawialnych źródeł energii. (PAP)
ms/ aop/ gor/


























































