REKLAMA

"Podróże jako prawo, a nie przywilej". Chiny zamykają granice dla własnych obywateli

2026-09-15 09:30
publikacja
2026-09-15 09:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Władze w Pekinie wdrożyły rygorystyczny system kontroli wyjazdów zagranicznych dla własnych obywateli. Działania te, inicjowane przez prezydenta Xi Jinpinga, mają zapobiegać wyciekowi państwowych sekretów, chronić nowiny technologiczne oraz powstrzymać odpływ cennych specjalistów za granicę - czytamy w "Financial Times".

"Podróże jako prawo, a nie przywilej". Chiny zamykają granice dla własnych obywateli
"Podróże jako prawo, a nie przywilej". Chiny zamykają granice dla własnych obywateli
fot. Sorbis / / Shutterstock

Zdaniem ekspertów nowe regulacje prawne formalizują i ujednolicają dotychczasowe, nieoficjalne restrykcje wyjazdowe. Ograniczenia te dotykają przede wszystkim wyższych i średnich urzędników państwowych, członków Komunistycznej Partii Chin oraz kadry zatrudnionej w państwowych koncernach.

Specjaliści od rynku migracyjnego zwracają uwagę, że restrykcje dosięgną także pracowników sektora prywatnego, jeśli wykonują oni obowiązki w strategicznych branżach. Złamanie wytycznych grozi surowymi karami finansowymi oraz czasowym (od trzech miesięcy) lub bezterminowym zakazem przekraczania granicy.

Zdaniem obserwatorów wprowadzane przepisy stanowią powrót do polityki izolacjonizmu znanej z epoki Mao Zedonga, kiedy to wyjazdy z kraju były praktycznie niemożliwe. Swoboda podróżowania pojawiła się w Chinach dopiero wraz z reformami rynkowymi i otwarciem na światowy handel.

Henry Gao, ekspert ds. prawa z Singapore Management University, wskazuje, że Chiny mogą cofnąć się do realiów sprzed lat 90. W tym modelu zagraniczna podróż przestaje być podstawowym prawem obywatelskim, a staje się rzadkim przywilejem przydzielanym według uznania urzędników.

Scammingout

Odpowiedź na sankcje Zachodu

Gao podkreśla również, że poza tłumieniem swobody przemieszczania się, polityka ta służy zatrzymaniu w kraju kapitału oraz wykwalifikowanych ludzi, poddając ich ściślejszej kontroli aparatu partyjno-państwowego.

Odpowiedni dekret został zatwierdzony przez premiera Li Qianga jeszcze w lipcu. Chiński rząd argumentował wtedy, że ujednolicenie przepisów granicznych jest niezbędne do osłony suwerenności, stabilności oraz długofalowego rozwoju gospodarczego kraju.

Nowelizacja wpisuje się w szerszą strategię Pekinu, polegającą na budowie barier prawnych chroniących kraj przed zachodnimi sankcjami oraz wzmacniających pozycję Chin w globalnej walce o technologie z USA.

Zaostrzenie wymogów dotyka nie tylko administracji publicznej, ale i przedsiębiorców. Przykładem jest głośna sprawa Xiao Honga, szefa firmy zajmującej się sztuczną inteligencją Manus, który wraz z menedżerami otrzymał zakaz wyjazdu z Chin po tym, jak podjął decyzję o sprzedaży swojego startupu amerykańskiemu koncernowi Meta.

Największa reforma migracyjna w Chinach od dekady

Prawnicy z DLA Piper oceniają te przepisy jako najbardziej znaczącą reformę prawa migracyjnego w Chinach od ponad dziesięciu lat. Zauważają przy tym, że zniekształcenia przepisów o kontroli eksportu zostały bezpośrednio połączone z prawną możliwością zablokowania wyjazdu z kraju.

Zgodnie z czwartym artykułem nowego rozporządzenia, każda osoba, która naruszy zasady obrotu technologiami z zagranicą i tym samym stworzy ryzyko dla bezpieczeństwa przemysłowego lub technologicznego państwa, może zostać formalnie objęta zakazem opuszczania Chin.

Według doniesień z branży, pojęcie „urzędnika” rozciągnięto na pracowników akademickich, kadry instytutów naukowych, personel państwowej ochrony zdrowia oraz pracowników spółek z udziałem Skarbu Państwa. Często obostrzeniami obejmowane są też ich współmałżonkowie i dzieci.

Niepisane zakazy i telefony od służb

Mieszkańcy Chin zwracają uwagę, że poza nowymi ustawami od dawna zderzają się z nieoficjalnymi, niepisanymi nakazami i zakazami wyjazdowymi.

Przykładem napięć geopolitycznych wpływających na podróże był spór z Japonią wokół wypowiedzi premier Sanae Takaichi dotyczącej Tajwanu - po tym wydarzeniu chińscy urzędnicy mieli ogromne trudności z uzyskaniem pozwolenia na wyjazd do Japonii.

Pracownik państwowego Bank of China w Pekinie wprost przyznał, że Japonia stała się nieformalnie kolejnym punktem na mapie, do którego wyjazdy są pracownikom sektorów państwowych zabronione.

Zapisywane są liczne przypadki obywateli otrzymujących anonimowe lub półoficjalne telefony od osób podających się za służby graniczne z „sugerowaniem” odwołania planowanych podróży, m.in. do Stanów Zjednoczonych.

Wykładowca akademicki z Kantonu opowiedział, jak tuż przed wylotem do USA dostał telefon od rzekomego urzędnika imigracyjnego z presją, by zrezygnował z lotu, mimo że kupił już bilety na prywatną wizytę u znajomej.

W rozmowie straszono go, że wyjazd do Ameryki to zły pomysł, a tamtejsze służby mogą skonfiskować lub przeszukać jego prywatny sprzęt elektroniczny.

Mężczyzna był w szoku, ponieważ jego praca naukowa nie miała żadnego związku z tajemnicami państwowymi ani sektorem bezpieczeństwa.

Przerażony konsekwencjami, zrezygnował z prywatnego wyjazdu do przyjaciółki spodziewającej się dziecka, ponosząc przy tym stratę finansową rzędu 2 tysięcy dolarów.

oprac. WM

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki