DEBATACo dalej z polską giełdą? OKI na horyzoncie, ofensywa ETF-ów i wielki apetyt na „kolejne Żabki”

2026-09-17 06:00
publikacja
2026-09-17 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Trzy miliony kont maklerskich, historyczne szczyty indeksów i ustawa o Osobistych Kontach Inwestycyjnych podpisana przez prezydenta. Rodzimy rynek kapitałowy jest w ważnym historycznie punkcie, jednak wciąż mierzy się z demonami przeszłości i zachowawczym podejściem Polaków do inwestycji. O tym, jak odblokować biliony złotych leżące na lokatach i czy OKI staną się motorem napędowym GPW, dyskutowali eksperci podczas debaty w czasie finału Wakacji na Giełdzie.

Co dalej z polską giełdą? OKI na horyzoncie, ofensywa ETF-ów i wielki apetyt na „kolejne Żabki”
Co dalej z polską giełdą? OKI na horyzoncie, ofensywa ETF-ów i wielki apetyt na „kolejne Żabki”
/ Bankier.pl

W debacie pod hasłem: OKI, inwestorzy i emitenci. Czy polską giełdę czeka nowe otwarcie?, poprowadzonej przez Andrzeja Steca, redaktora naczelnego Bankier.pl, udział wzięli:

  • Michał Kobza, członek zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie,
  • Artur Trela, prezes TFI PZU,
  • Maciej Trybuchowski, prezes Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych,
  • Grzegorz Zalewski, ekspert Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska.
Bankier.pl

Giełda bije rekordy, ale gdzie są Polacy?

Punktem wyjścia do dyskusji była struktura obrotów na warszawskim parkiecie. Z danych wynika, że za ponad 70% handlu na GPW odpowiadają inwestorzy zagraniczni, podczas gdy udział inwestorów detalicznych oscyluje wokół 13-14%. Powstaje zatem pytanie: dlaczego, pomimo trwającej hossy, Polacy wciąż trzymają się z dala od giełdy, oddając zyski w ręce globalnych graczy?

Grzegorz Zalewski z DM BOŚ nie zgodził się z negatywnym wydźwiękiem tych statystyk, zaznaczając, że to naturalny etap ewolucji dojrzałego rynku.

Scammingout

– Gdy spojrzymy na wartość obrotów, to widać, że inwestorzy indywidualni mają więcej zaangażowanych pieniędzy. Dwukrotnie, jeśli nie trzykrotnie więcej niż w momencie, gdy ich udział wynosił 30%. Mało kto chciałby powrotu giełdy, gdzie detal miał 70%, gdyż to był tak naprawdę mikrorynek. Pojawienie się zagranicy sprawiło, że wzrosła zmienność, obroty i kapitalizacja spółek. My już jesteśmy w lidze światowej – podkreślił ekspert DM BOŚ.

Fakt rosnącej siły polskiego detalu potwierdził Michał Kobza z zarządu GPW w Warszawie:

– Polacy partycypują we wzroście indeksów. Oczywiście życzylibyśmy sobie, żeby było więcej inwestorów indywidualnych, bezpośrednio inwestujących już poza produktami takimi jak IKE, IKZE czy PPK. Ale powoli tam zmierzamy. Dane za pierwsze półrocze tego roku pokazały, że mamy prawie 450 tysięcy aktywnych inwestorów, czyli takich, którzy zawarli chociaż jedną transakcję na giełdzie. To są rekordy. Mamy więcej inwestorów globalnych i to też bardzo dobrze, ale dla wszystkich rynków, a w szczególności dla takich jak nasz, kluczowy jest długoterminowy kapitał krajowy – tłumaczył Michał Kobza.

Bankier.pl

Biliony złotych uśpione na lokatach

Eksperci byli zgodni, że ograniczony udział krajowego kapitału na giełdzie nie wynika ze słabości samej GPW, ale z głębokich uwarunkowań społecznych i ekonomicznych. Maciej Trybuchowski, prezes KDPW, zwrócił uwagę na gigantyczne dysproporcje w strukturze oszczędności Polaków.

– To jest problem, który istnieje zarówno w Polsce, jak i w całej Europie. Popatrzmy na liczby: około 4 biliony złotych to są aktywa gospodarstw domowych w Polsce, z których tylko niecałe 10 proc. to instrumenty finansowe, w tym zaledwie kilka procent to fundusze inwestycyjne czy akcje. A reszta gdzie jest? W bankach, na lokatach – przypominał prezes KDPW.

Jak zauważył, Europejczycy wciąż żyją w modelu państwa opiekuńczego, co usypia ich czujność inwestycyjną. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie obywatele od początku kariery zawodowej muszą z własnej kieszeni finansować edukację, opiekę zdrowotną czy zbierać kapitał na emeryturę – co wymusza aktywność na rynku kapitałowym – w Europie wciąż dominuje wiara w państwowe systemy zabezpieczeń.

– Gdy Polacy zobaczą, jaka jest stopa zastąpienia w ZUS na emeryturze, to może szepną sobie, że warto pomyśleć o tym, żeby później nie zostać z niewielką emeryturą w systemie, który był świetny w czasach Bismarcka, ale w tej chwili jest już mało wydolny – ostrzegał Maciej Trybuchowski.

Przeszkodami pamięć o kryzysie z 2008 r. i ankiety MiFID

Dlaczego jednak, nawet mając wolne środki, Polacy omijają fundusze akcji w okresach doskonałych stóp zwrotu? Artur Trela, prezes TFI PZU, jednego z największych towarzystw funduszy inwestycyjnych w Polsce, wskazał na czynnik psychologiczny, jakim jest zbiorowa pamięć o kryzysie finansowym z 2008 roku.

– Naszym celem nie jest to, aby inwestorzy zaczęli masowo kupować akcje po wyraźnych wzrostach. Prawdopodobnie nie jesteśmy na szczycie hossy, ale taki mechanizm obserwowaliśmy w 2008 roku i to jest tak naprawdę geneza braku apetytu na akcje wśród polskich inwestorów. Wtedy, po dynamicznych wzrostach, inwestorzy byli zachęcani do funduszy akcji. Nadziali się na kryzys, a polskiemu rynkowi dekadę zajął powrót do wycen sprzed 2008 roku. Ten uraz z przeszłości cały czas w nas tkwi – diagnozował Artur Trela.

Prezes TFI PZU zwrócił również uwagę na barierę systemową, jaką jest ankieta MiFID w aktualnym kształcie. Skonstruowano ją tak, aby chronić klienta przed niezrozumiałymi produktami. W efekcie dystrybutor w banku nie może zaoferować funduszu akcji osobie, która zadeklaruje, że nigdy nie miała z akcjami do czynienia. Tworzy się błędne koło – klient nie może inwestować w akcje, bo nie ma doświadczenia, a nie ma doświadczenia, bo system zabrania mu zacząć. Branża finansowa prowadzi już jednak rozmowy z KNF i Ministerstwem Finansów, by uelastycznić te przepisy.

Mitem jest jednak twierdzenie, że Polacy całkowicie boją się ryzyka.

– Bardzo często mówimy w Polsce o awersji do ryzyka i że to przez nią pieniądze leżą na rachunkach bankowych. Ale z drugiej strony, gdy popatrzymy na rynek krypto, tej awersji wśród młodych ludzi w ogóle nie widać! Nie było jej widać też wcześniej na rynku forex. Z mówieniem o awersji bym nie przesadzał. Trzeba po prostu promować fakt, że poza lokatą bankową i państwem, warto pomnożyć swój kapitał w inny sposób – punktował Maciej Trybuchowski.

Osobiste Konta Inwestycyjne, czyli nadchodzi rewolucja

Rynek i inwestorów czeka wkrótce rewolucja, ponieważ od 1 stycznia przyszłego roku pojawi się możliwość otwierania Osobistych Kont Inwestycyjnych – nowego rodzaju rachunków, które pozwolą na inwestowanie z rocznym limitem do 100 000 zł całkowicie bez podatku od zysków kapitałowych.

Przedstawiciele GPW i KDPW zgodnie zapewnili, że jeśli chodzi o infrastrukturę, rynek jest na gotowy i obsłużenie nawet wielu milionów nowych rachunków nie będzie stanowić żadnego problemu.

– System giełdowy na pewno wytrzyma. Zmieni się on już niedługo na nowy (system WATS zadebiutuje 5 października – red.) i będziemy gotowi. Dla nas to będzie okres wytężonej pracy. Chcemy ten czas wykorzystać tak, by z trzech milionów kont maklerskich, które mamy obecnie, za kilka lat zrobiło się pięć milionów. Wszystkie ręce na pokład: edukacja finansowa, dotarcie do nieprzekonanych i udrożnienie drogi od konta bankowego do maklerskiego – zapowiedział przedstawiciel zarządu giełdy.

Eksperci uważają, że OKI nie od razu ściągną na parkiet miliony nowych inwestorów.

– Na pewno OKI są optymalizacją podatkową i taką rolę będą pełnić na początku. Aktywność po prostu przeniesie się z tradycyjnych rachunków. Ale to jest krok w dobrym kierunku, ważny sygnał od państwa: dajemy pewną ulgę w podatku tym, którzy wejdą na rynek kapitałowy – ocenił Maciej Trybuchowski.

W przeciwieństwie do standardowego rachunku maklerskiego, OKI zdejmuje z inwestora nie tylko ciężar opodatkowania zysku ze sprzedaży akcji, ale również znosi 19-procentowy podatek od wypłacanych przez spółki dywidend. To ważne dla inwestorów preferujących właśnie akcje regularnie wypłacające dywidendy.

ETF-y w centrum uwagi

Naturalnym wyborem w ramach OKI mogą okazać się fundusze ETF, na co mocno stawia m.in. TFI PZU. Artur Trela zauważył, że Polacy wciąż mają sporo do nadrobienia w tej kwestii – na 20 miliardów złotych zgromadzonych przez polskich inwestorów w ETF-ach, tylko ułamek przypada na te rodzime, notowane na GPW. TFI PZU wprowadziło w tym roku ETF-y na akcje polskie i globalne (te drugie z zabezpieczeniem ryzyka walutowego, czego nie oferują inne rozwiązania), na złoto, a także na obligacje skarbowe i w kolejnych kwartałach zamierza rozwijać ofertę. Aby zachęcić inwestorów, do końca roku TFI PZU nie pobiera w nich opłaty za zarządzanie, natomiast część domów maklerskich, w tym DM BOŚ, zrezygnowało z prowizji od zakupu ETF-ów na rachunkach IKE i IKZE.

Przed wprowadzeniem OKI wyzwaniem pozostaje komunikacja. Chodzi tu również o walkę z fake newsami na temat nowego produktu.

– Zanim prezydent podpisał ustawę, w mediach społecznościowych widziałem wysyp filmów, gdzie na przykład radczyni prawna mówiła: „Będziecie mieli nowy podatek od pieniędzy!”. To przerażające, jak przekręca się sens tego programu. Mówi się o podatku 0,85 proc. powyżej 100 tys. zł zysku, ale nikt z tych influencerów nie wspomina, że na OKI nie ma 19-procentowego podatku Belki, podatku od dywidend czy odsetek! Nie wierzcie tiktokerom, po prostu sami to policzcie – apelował Grzegorz Zalewski.

Bankier.pl

Jak zatem prawidłowo sprzedać ideę OKI masowemu odbiorcy?

– Prosto, rzetelnie i szeroko. Prosto, bo musimy ten komunikat dostosować do odbiorców, którzy nie mieli nic wspólnego z rynkiem kapitałowym. Rzetelnie trzeba komunikować wzrosty, spadki i ryzyko. I szeroko – musimy wyjść poza nasz mikroświat profesjonalistów – wskazał Michał Kobza z GPW.

Czekając na „kolejne Żabki”

Wprowadzenie Osobistych Kont Inwestycyjnych, rozwój rynku funduszy pasywnych i coraz większa świadomość konieczności budowania kapitału emerytalnego to solidne fundamenty pod nową hossę. Aby jednak Polacy na masową skalę uwierzyli w giełdę, rynkowi przydałyby się wielkie giełdowe debiuty, które rozpalą wyobraźnię tak jak oferty publiczne sprzed lat.

– Mamy od początku roku blisko 20 miliardów złotych w ofertach wtórnych, obligacje korporacyjne uplasowane za prawie 30 miliardów złotych. Ale oczywiście, wszyscy życzylibyśmy sobie takich dodatkowych fajerwerków jak świetne oferty publiczne. Czekamy na kolejne Żabki i tego typu głośne IPO na parkiecie. Myślę, że one przyjdą, bo to jest samonapędzająca się machina. Właściciele dużych firm planują ekspansję zagraniczną, mierzą się z sukcesją biznesów – do tego potrzebne są środki z rynku kapitałowego – podsumował Michał Kobza.

not. TGS

Bankier.pl
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Wakacje na giełdzie - konkurs Bankier.pl i GPW

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki