REKLAMA

W Brukseli rozpoczął się szczyt UE. "27" podzielona w sprawie Turcji

2020-10-01 16:04, akt.2020-10-01 20:04
publikacja
2020-10-01 16:04
aktualizacja
2020-10-01 20:04
fot. POOL / FORUM/Reuters

Po nieco ponad trzech godzinach obrad w czwartek przerwano na niespełna godzinę posiedzenie Rady Europejskiej, tak by liderzy spróbowali znaleźć rozwiązanie w sprawie Turcji i zablokowanych sankcji wobec przedstawicieli reżimu białoruskiego - wynika z nieoficjalnych informacji PAP.

Szczyt UE rozpoczął się w czwartek przed godz. 16 w Brukseli. Głównym tematem rozmów szefów państw i rządów "27" jest temat relacji z Turcją. Liderzy unijni są podzieleni co do podejścia wobec tego problematycznego sąsiada.

Szef Rady Europejskiej Charles Michel zdecydował o zmianie porządku obrad, tak by najtrudniejsza dyskusja dotycząca Turcji i Białorusi odbyła się na samym początku szczytu. Pierwotnie liderzy mieli rozmawiać na ten temat dopiero na kolacji.

Z nieoficjalnych źródeł wynika, że na stole położony został projekt wniosków, który miał dotyczyć Turcji, ale był on niewystarczający dla Cypru i Grecji. Zwłaszcza ten pierwszy kraj domaga się ostrego podejścia UE wobec Ankary w związku z nielegalnymi wierceniami w poszukiwaniu złóż surowców energetycznych, które Turcja prowadzi we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Po ogłoszeniu przez Michela przerwy zorganizowano spotkanie w mniejszej grupie, by znaleźć rozwiązanie, które zadowoli Cypr i sprawi, że kraj ten przestanie blokować sankcje wobec osób odpowiedzialnych za fałszerstwa wyborcze i represje wobec opozycjonistów na Białorusi - poinformowały źródła PAP.

Według rzecznika Michela Barenda Leytsa szefowie państw i rządów powinni wrócić do wspólnych obrad około godz. 20. Podczas kolacji liderzy unijni mają dalej rozmawiać o napięciach we wschodniej części Morza Śródziemnego oraz o Białorusi.

"UE ma dwie możliwości, jeśli chodzi o relacje z Turcją: albo zwiększanie napięć, czego nikt nie chce, albo deeskalacja i przejście do konstruktywnych relacji" - mówiła przed rozpoczęciem posiedzenia szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

W zeszłym roku Turcja rozpoczęła odwierty w poszukiwaniu ropy i gazu na Morzu Śródziemnym w pobliżu Cypru mimo ostrzeżeń ze strony UE. Latem doszło do eskalacji napięć, których kulminacją było zderzenie greckiego okrętu wojennego z tureckim. W ostatnim czasie Ateny i Ankara ustaliły jednak, że przeprowadzą rozmowy na temat spornych roszczeń obu krajów.

Szef Rady Europejskiej Charles Michel zapewniał w Brukseli, że UE chce zademonstrować solidarność z Grecją i Cyprem. Dodał przy tym, że wobec Turcji "wszystkie opcje są na stole".

Temat ten jest związany z sankcjami UE wobec przedstawicieli reżimu białoruskiego. "27" od kilku tygodni nie może podjąć decyzji w tej sprawie.

Prezydent Litwy Gitanas Nauseda wyraził jednak nadzieję na przełom. "To po prostu niewłaściwe, aby sytuacja (na Białorusi - PAP) pozostawała bez reakcji" - powiedział przed rozpoczęciem szczytu.

Sytuacja za wschodnią granicą Polski ma być krótko omówiona przez szefów państw i rządów. Formalnej decyzji w sprawie sankcji wobec przedstawicieli białoruskiego reżimu na pewno nie będzie, bo te podejmują unijni ministrowie. Unijni przywódcy mogliby jednak usunąć polityczne przeszkody stojące im na drodze. Z projektu wniosków na szczyt wynika, że Rada Europejska wezwie unijnych ministrów do tego by przyjęli decyzje o sankcjach "bezzwłocznie".

Jak dotychczas uniemożliwiał to Cypr, który domaga się sankcji na Turcję za jej wiercenia w poszukiwaniu surowców energetycznych na wodach wokół wyspy. UE uznaje te działania za nielegalne, ale nie spieszy się z sankcjami.

Kanclerz Austrii Sebastian Kurz wsparł Nikozję podkreślając przed szczytem, że "27" powinna jasno odpowiedzieć na działania Ankary. Bardziej umiarkowane stanowisko przedstawił prezydent Francji Emmanuel Macron, który podkreślał, że UE powinna okazać solidarność Grecji i Cyprowi.

Szefowie państw i rządów mają też rozmawiać o próbie otrucia jednego z liderów rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego. Premier Mateusz Morawiecki ocenił, że powinien to być sygnał ostrzegawczy dla niektórych liderów świata zachodniego.

"Warto też bardzo głęboko zastanowić się, czy to nie jest taki zasadniczy moment, gdy wszyscy powinniśmy powiedzieć, że z Rosją w związku z tym nie ma co prowadzić takiego projektu jak Nord Stream 2. My o tym głośno mówimy od wielu lat. Dzisiaj mam nadzieję, że wiele innych krajów również potwierdzi, że otrucie Nawalnego i Nord Stream 2 to nie są dwa rozłączne tematy" - zaznaczył.

Nie wszyscy byli zadowoleni z zaproponowanych tematów obrad. Premier Czech Andrej Babisz ocenił, że na szczycie UE przywódcy powinni rozmawiać o brakach we współpracy między krajami członkowskimi w walce z pandemią Covid-19.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/ ap/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (3)

dodaj komentarz
tindala
Boją się reakcji Turcji więc będą gnębić Łukaszenkę, aby chociaż we własnych oczach zachować pozory siły.
itso_alternator
a ja bym sankcje na Cypr nałożył za blokowanie sankcji na łukaszenke i mu podobnych
itso_alternator
choć za burdel jaki stworzyli odpowiada UE to może na unie bym nałożył sankcje

Powiązane: Szczyt unijny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki