REKLAMA

Stop Bankowemu Bezprawiu: Stanowisko KNF dot. frankowców jest nierzetelne

2021-07-11 07:02
publikacja
2021-07-11 07:02
Stop Bankowemu Bezprawiu: Stanowisko KNF dot. frankowców jest nierzetelne
Stop Bankowemu Bezprawiu: Stanowisko KNF dot. frankowców jest nierzetelne
fot. Marian Zubrzycki / / FORUM

Stanowisko KNF przedłożone Sądowi Najwyższemu w sprawie sześciu pytań dot. frankowców to dokument jednostronny, a w niektórych punktach także nierzetelny - oceniło Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu, które prześle SN swój komentarz do tej opinii.

Chodzi o stanowisko, o jakie zwróciła się Izba Cywilna SN m.in. do Komisji Nadzoru Finansowego w związku z sześcioma rozbieżnościami, które ujawniły się na tle praktyki orzeczniczej w kwestii kredytów walutowych, w szczególności tzw. kredytów frankowych.

"Naszym zdaniem stanowisko KNF szczególnie w kwestiach ekonomicznych przedstawia tylko jedną stronę medalu i wyłącznie broni instytucji odpowiedzialnych za wprowadzenie tych produktów na rynek" - powiedział PAP Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu (SBB) reprezentującego interesy kredytobiorców frankowych.

SBB zarzuca KNF nierzetelność. Powołuje się np. na stwierdzenie zawarte w stanowisku KNF, iż banki nie czerpały korzyści finansowych ze zmiany kursu walutowego. "Banki zarabiały na wzroście kursu, bo jeżeli mówimy o kredycie, który byłby spłacany po 2 zł ze spreadem 5 proc. to zarobek banku jest mniejszy, niż gdy kurs jest 4 zł. Jeżeli kurs wzrósł dwukrotnie, to zarobek na spreadzie też wzrósł dwukrotnie. Mało tego, odsetki liczone od wyższej kwoty również są większe" - argumentował Szcześniak.

"Odrębną kwestią jest to, że banki wskazują, iż musiały zadbać o różnego rodzaju instrumenty zabezpieczające. Ale nie precyzują, z kim dokonywały transakcji, czy to przypadkiem nie były ich spółki matki w przypadku tych banków, które mają oddziały zagraniczne, i kto na tym zarobił" - dodał.

Zdaniem Szcześniaka mechanizm finansowania kredytów frankowych przyjęty przez banki spowodował umocnienie się złotego w latach 2005-2008, a nagła zmiana kursu franka po 2008 r. to również efekt tego, że banki zaprzestały udzielania tych kredytów. "Kurs franka do złotego zmieniał się dużo szybciej niż innych walut" - podkreślił.

Szcześniak uważa także za nieprawdziwe zawarte w stanowisku KNF stwierdzenie, iż co do zasady konsumenci byli informowani o ryzyku zmiany kursu walutowego i przeciętna osoba, bez wykształcenia ekonomicznego, powinna być świadoma ryzyka wynikającego z niekorzystnej zmiany kursu walutowego.

Według prezesa SBB dla kredytu 30-letniego informacja na temat możliwej zmiany kursu zawierała zazwyczaj historyczne zmiany sięgające zaledwie 12 miesięcy do tyłu, gdy kurs zmieniał się nieznacznie.

"W większości przypadków brakowało też informacji, że w wypadku zmiany kursu waluty zmieni się nie tylko wysokość raty, ale także saldo kredytu. Tymczasem taka informacja - i to z symulacją, co stanie się z ratą i saldem, jeżeli kurs wzrośnie np. o 50 proc. czy 100 proc. - powinna być przedstawiana klientom, by faktycznie mieli świadomość ryzyka kursowego. Co ciekawe, jeden z banków przedstawiał swoim klientom przez około pół roku taką informację, z czego potem zrezygnowano" - powiedział.

Co więcej - opisywał Szcześniak - symulacje prezentowane przez banki klientom były przygotowywane tak, że pierwsza rata wyglądała na tańszą, niż rzeczywiście była, bo nie był w nią np. wliczany koszt spreadu, a przedstawiano tylko symulację wysokości raty według kursu średniego NBP.

W powiązaniu z tą argumentacją stowarzyszenie frankowiczów zarzuca również stanowisku KNF sianie niezgody społecznej poprzez nastawianie przeciwko sobie kredytobiorców frankowych i złotówkowych. Chodzi o opinię KNF, że skoro kredytobiorcy walutowi byli świadomi ryzyka kursowego, to - jak napisała Komisja - "z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej sprzeciwia się ono rozwiązaniom, jakie z dzisiejszej perspektywy uprzywilejowałyby kredytobiorców walutowych względem złotowych, których decyzja o wyborze kredytu złotowego mogła wynikać właśnie z niechęci do ryzyka walutowego i gotowości do ponoszenia wyższych kosztów kredytu dla uniknięcia tego ryzyka".

W ocenie prezesa SBB takie argumenty nie powinny padać z ust przedstawicieli instytucji państwowych. "To trochę tak jakbyśmy porównywali, że dwóch klientów wykupiło ubezpieczenie samochodowe i jeden miał wypadek z winy innej osoby i pojawia się pytanie, kto na tym lepiej wyszedł. To jest w naszej ocenie niewłaściwe dla urzędu, ale także nieuczciwe" - stwierdził.

Szcześniak wskazał, że zarzut jednostronności można odnieść także do stanowiska, jakie Sądowi Najwyższemu złożył Narodowy Bank Polski. "Bank centralny także podkreśla różnicę pomiędzy kredytobiorcami złotowymi i frankowymi, a szkoda, że nie pokusił się o porównanie, ile płacił w tym czasie np. czeski kredytobiorca, bo było to znacznie mniej. NBP wskazywał też, że kredytobiorca brał na siebie ryzyko. Tymczasem klient podpisuje taką umowę, jaką przygotuje mu przedsiębiorca. Jeżeli wiąże się z nią jakieś ryzyko, to powinien być o tym jasno poinformowany. I nie chodzi tu o opis działania rynku walutowego na 30 stron specjalistycznym żargonem, ale informację co do skutków danej umowy, którą podpisujemy" - ocenił.

Dodał, że Stowarzyszenie swoje własne stanowisko dotyczące kwestii frankowych przedstawiło Sądowi Najwyższemu jeszcze zimą, gdy zostały opublikowane pytania, którymi zajmą się sędziowie. "Nie wiemy jednak, czy Sąd miał okazję się z nim zapoznać" - powiedział.

Wyraził także ubolewanie, że Sąd Najwyższy nie zwrócił się z wnioskiem o stanowisko do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. "To najwłaściwsza instytucja, jeśli chodzi o ocenę kwestii klauzul niedozwolonych w umowach, a tego właśnie zagadnienia dotyczą w dużej mierze spory dotyczące umów frankowych" - zauważył Szcześniak.

W swoim stanowisku przesłanym do Sądu Najwyższego KNF oceniła, że problem z kredytami frankowymi wynika ze wzrostu kursu walutowego, a nie ze stosowania klauzul abuzywnych, których ocena powinna uwzględniać zmiany na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat. W opinii Komisji ugody byłyby najlepszym rozwiązaniem problemu kredytów walutowych dla banków, a według scenariusza KNF - walutowy kredyt mieszkaniowy jest rozliczany od daty uruchomienia jak kredyt złotowy, a jego parametry i ekonomika odpowiadałyby realiom krajowego rynku pieniężnego (wskaźnik referencyjny WIBOR, marża kredytu złotowego z okresu udzielenia kredytu) - kosztowałoby to sektor 34,5 mld zł.

Izba Cywilna Sądu Najwyższego w pełnym składzie odroczyła 11 maja bez terminu posiedzenie ws. zagadnień prawnych przedstawionych przez I prezes SN Małgorzatę Manowską i dotyczącą spraw odnoszących się do kredytów walutowych. Izba zajmowała się wnioskiem, który I prezes SN Małgorzata Manowska skierowała w końcu stycznia br. do rozstrzygnięcia przez skład całej Izby Cywilnej SN. Obejmuje on sześć pytań, na które odpowiedzi powinny w kompleksowy sposób "rozstrzygnąć najpoważniejsze kontrowersje", jakie ujawniły się na tle praktyki orzeczniczej w kwestii kredytów walutowych, w szczególności tzw. kredytów frankowych. Nie wydała jednak oczekiwanej uchwały w tej sprawie, a podjęła postanowienia o zwróceniu się o stanowiska w sprawie przedstawionych zagadnień do: Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka, prezesa Narodowego Banku Polskiego, Komisji Nadzoru Finansowego i Rzecznika Finansowego. (PAP)

autorka: Małgorzata Werner-Woś

mww/ mk/

Źródło:PAP
Tematy
Sprawdź jak zyskać 350 zł z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź jak zyskać 350 zł z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (60)

dodaj komentarz
lukaszslask
Niestety zawsze ktos jest pokrzywdzony....Eksporterzy sie ciesza z drogiego Euro,a importerzy placza i na odwrot,dlatego najwazniejsza jest rownowaga.....
bo uwazasz,ze jak ktos cale zycie oszczedzal i teraz ma miec zero na lokacie,po to,zeby ktos sobie kupowal apartamencik za milion lub merca za 0,5 miliona bez odsetek to tez
Niestety zawsze ktos jest pokrzywdzony....Eksporterzy sie ciesza z drogiego Euro,a importerzy placza i na odwrot,dlatego najwazniejsza jest rownowaga.....
bo uwazasz,ze jak ktos cale zycie oszczedzal i teraz ma miec zero na lokacie,po to,zeby ktos sobie kupowal apartamencik za milion lub merca za 0,5 miliona bez odsetek to tez jest w porzadku???
greg2k
Jak masz dużą kasę na lokacie to też kup mieszkanie lub apartament i płyń na fali wzrostów :)
lukaszslask odpowiada greg2k
Po wpisach wnioskuje,ze ekonomicznie jestes rozgarniety to jaki widzisz biznes w kupowaniu dzisiaj mieszkana po 300-400 tys plus 100 tys wykonczenia i wynajmowaniu po 1000 zl plus oplaty minus podatek,to kiedy pierwsza zlotowke z tego mieszkania zobaczysz?po 40 latach??
to jest biznes wg Polakow!!!?,o pustych miesiacach nawet
Po wpisach wnioskuje,ze ekonomicznie jestes rozgarniety to jaki widzisz biznes w kupowaniu dzisiaj mieszkana po 300-400 tys plus 100 tys wykonczenia i wynajmowaniu po 1000 zl plus oplaty minus podatek,to kiedy pierwsza zlotowke z tego mieszkania zobaczysz?po 40 latach??
to jest biznes wg Polakow!!!?,o pustych miesiacach nawet nie wspominam,o remontach itp....
tttttt odpowiada lukaszslask
Ja nie mam mieszkań na wynajem, ale zapewne wszyscy kupują na kredyt. I najem spłaca kredyt. Oczywiste jest, że nikt nie inwestuje gotówki.
greg2k odpowiada lukaszslask
Kolego czy jeżeli ktoś kupił mieszkanie 50 m2 po 9.000 PLN za m2 w Wa-wie w roku 2007 lun 2008 i wynajmował do tej pory po 2.000 PLN to stracił czy zyskał?
W tym kraju nie było drastycznych spadków na nieruchomościach i raczej nie będzie.
Jak masz ok 500.000 PLN to długoterminowo tylko
Kolego czy jeżeli ktoś kupił mieszkanie 50 m2 po 9.000 PLN za m2 w Wa-wie w roku 2007 lun 2008 i wynajmował do tej pory po 2.000 PLN to stracił czy zyskał?
W tym kraju nie było drastycznych spadków na nieruchomościach i raczej nie będzie.
Jak masz ok 500.000 PLN to długoterminowo tylko mieszkanie.
lukaszslask
I napewno z jednym sie z Wami zgadzam,trzeba w koncu zrobic porzadek z tymi umowami,trzeba je unormowac,niech sie skoncza w koncu kredyty na 1%,leasingi na 101%,niech w koncu wroci normalnosc czyli lokaty na 3%=hipoteki na 6%,kredyty konsumpcyjne na 10-15 %,do tego niestety ubezpieczenia,sprawdzanie trzyletnich pitow,a nie zaswiadczen I napewno z jednym sie z Wami zgadzam,trzeba w koncu zrobic porzadek z tymi umowami,trzeba je unormowac,niech sie skoncza w koncu kredyty na 1%,leasingi na 101%,niech w koncu wroci normalnosc czyli lokaty na 3%=hipoteki na 6%,kredyty konsumpcyjne na 10-15 %,do tego niestety ubezpieczenia,sprawdzanie trzyletnich pitow,a nie zaswiadczen od Znajomej Pani Zosii,tylko wtedy zobaczymy ile Ludzi dostanie te kredyty,ile Osob odda 180% hipoteki po 30 latach i ile naprawde sa warte te Nasze Mieszkanka.....
lukaszslask
do Greg
Ja nie pisze o umowie bankowej,ja pisze o tysiacach Przedsiebiorstw,ktore maja podpisane dlugoterminowe umowy na kupno roznych produktow przeliczanych z Euro Dolarow Frankow tzw import i kto teraz ma za to odpowiedziec,jak Pan Prezes oslabia zlotowke?????
greg2k
Kolego jak prowadzisz biznes oparty o wymianę walutową to masz do dyspozycji opcje walutowe zabezpieczające kurs waluty. Oczywiście to kosztuje bo nie ma nic za darmo.
A to co robi Glapa to jest po prostu zwykłe bractwo ale na to nic nie poradzisz bo emeryci oddali głosy za 13tą emeryturę i teraz PiS i Glapa muszą kasę
Kolego jak prowadzisz biznes oparty o wymianę walutową to masz do dyspozycji opcje walutowe zabezpieczające kurs waluty. Oczywiście to kosztuje bo nie ma nic za darmo.
A to co robi Glapa to jest po prostu zwykłe bractwo ale na to nic nie poradzisz bo emeryci oddali głosy za 13tą emeryturę i teraz PiS i Glapa muszą kasę kombinować.
lukaszslask odpowiada greg2k
Nie wiem kiedy zostalismy Kolegami,ale nie przeszkadza mi to,Banki tez podpisuja opcje jak im sie oplaca,a kto mogl sie covida spodziewac poltorej roku temu,pozatym jak przy inflacji 5% mozna utrzymywac zerowe stopy procentowe,przed tym,ze ktos postradal zmysly sa jakies opcje???
greg2k odpowiada lukaszslask
A widzisz i tu Cię zaskoczyłem :)
Taki zwrot forumowy.
Opcje bierzesz na dany okres czasu aby zabezpieczyć kurs przyszłej spłaty transakcji walutowej i to wystawca opcji bierze na siebie ryzyko aby dostarczyć walute po takim kursie jaki masz na opcji walutowej.
To właśnie odróżnia opcje walutowe od kredytów walutowych.
A widzisz i tu Cię zaskoczyłem :)
Taki zwrot forumowy.
Opcje bierzesz na dany okres czasu aby zabezpieczyć kurs przyszłej spłaty transakcji walutowej i to wystawca opcji bierze na siebie ryzyko aby dostarczyć walute po takim kursie jaki masz na opcji walutowej.
To właśnie odróżnia opcje walutowe od kredytów walutowych. To jest produkt kierowany do profesjonalistów a nie klientów detalicznych. To dlatego banki przegrywają sprawy sadowe, ponieważ tak faktycznie ukryły kontrakt na opcje walutowe w umowie kredytu hipotecznego czyli wystawiły klienta detalicznego na nieograniczone ryzyko. To jest nielegalne według prawa UE i naszego.

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki