Wygrana konserwatywnej Partii Ludowej (PP) i skrajnie prawicowej Vox w wyborach parlamentarnych oznaczałaby cofnięcie się Hiszpanii w rozwoju o 40-50 lat – powiedział dziennikowi „El Pais” lider rządzącej Partii Socjalistycznej (PSOE) premier Pedro Sanchez.


Przedterminowe wybory do hiszpańskiego parlamentu odbędą się 29 listopada, w kraju trwa kampania wyborcza.
- (Ewentualne) rządy PP i Vox nie oznaczają zmiany władzy, lecz prawdziwy regres. Oznaczają cofnięcie się o 40 lub 50 lat w debacie (o tematach takich) jak aborcja czy godna śmierć – powiedział Sanchez w opublikowanym w niedzielę wywiadzie.
W piątek lider PP Albert Nunez Feijoo w rozmowie z radiem publicznym Cadena SER zadeklarował, że otworzy debatę o dostępie do aborcji dla 16- i 17-latek, które zgodnie z obowiązującym obecnie prawem nie potrzebują zgody opiekunów prawnych na przerwanie ciąży. Feijoo zaznaczył, że choć jego zdaniem lekarze nie powinni być zmuszani do przeprowadzania tego zabiegu, to nie zamierza pozbawiać kobiet tego prawa. Zapowiedział też reformę prawa dotyczącego eutanazji.
Sanchez powiedział, że w autonomicznej wspólnocie Kastylii i Leonu, rządzonej przez koalicję PP i Vox, zapowiedziano odebranie dotacji filmom uznanym za „ideologiczne”. - Kto decyduje, co jest ideologiczne? Oni sami. To oznacza cenzurę, a właśnie z czymś takim Hiszpania miała do czynienia w czasach dyktatury – podkreślił premier.
Jego zdaniem rosnąca siła prawicy na świecie wynika przede wszystkim z algorytmu platform społecznościowych. - Jego konstrukcja sprzyja polaryzacji, rozpowszechnia przekazy nienawiści i pomaga skrajnej prawicy - zaznaczył.

Nawiązał do toczącej się w Hiszpanii dyskusji wokół spotów PP, w których przedstawiono wygenerowane przez sztuczną inteligencję wizerunki i głosy kilkorga polityków PSOE. Wygenerowane postacie m.in. przyznawały się do korupcji. PSOE rozważa kroki prawne.
Według Sancheza głównym tematem w kraju jest dostęp do mieszkań. Tak pokazują sondaże, w których deklaruje tak ponad połowa ankietowanych, a do jednej trzeciej respondentów twierdzi, że problem dotyka ich osobiście.
Sanchez podkreślił, że za czasów jego rządów wybudowano około 1 mln mieszkań, z czego 13 proc. w budownictwie społecznym. Ocenił jednak, że samo zwiększenie liczby mieszkań na rynku nie wystarczy; twierdzi tak PP. Według premiera „wszystkie szczeble administracji (muszą) zobowiązać się do budowy mieszkań dostępnych cenowo i mieszkań chronionych, a także, w miarę możliwości, do niesprzedawania ich funduszom spekulacyjnym”.
Przypomniał, że parlament kilkukrotnie odrzucał rządowe projekty przepisów zawierające takie regulacje (ostatnio propozycję zamrożenia na dwa lata czynszów najmu, tj. opłaty uiszczanej przez wynajmującego na rzecz właściciela lokalu). Podkreślił, że wspólnoty, w których rządzą PP i Vox, blokują stosowanie istniejących przepisów regulujących sektor mieszkalnictwa.
Premier bronił swojej polityki migracyjnej i przekonywał, że dzięki niej system zabezpieczenia społecznego bije rekordy wpływów ze składek (zanotowano wzrost o ponad 7 proc. w relacji rok do roku - PAP).
Ministerstwo spraw społecznych podkreśliło, że wynika to przede wszystkim ze zwiększenia liczby opłacających składki, co stało się możliwe dzięki dopływowi migrantów. W tym roku, m.in. dzięki nadzwyczajnej akcji legalizacji pobytu migrantów spełniających określone kryteria, liczba zatrudnionych osób zza granicy opłacających składki wzrosła o ponad 420 tys.
Za swój największy błąd Sanchez uznał „niedostrzeżenie” korupcji byłego ministra transportu w jego rządzie i jednego z najważniejszych polityków w kierownictwie PSOE Jose Luisa Abalosa. Został on prawomocnie skazany za korupcję na ponad 24 lata więzienia.
Z Madrytu Justyna Wojteczek (PAP)
jw/ akl/































































