Podawanie loginu i hasła do konta bankowego na stronie prowadzonej przez pośrednika obsługującego płatności – przed takim zachowaniem przestrzegała niedawno Komisja Nadzoru Finansowego. Tymczasem w Niemczech zakończyło się właśnie ciągnące się od lat postępowanie przed urzędem antymonopolowym. Zasady narzucane przez banki uznano w nim za nielegalne.
Kilka miesięcy temu serwis PayPal wprowadził nowy sposób doładowania e-portmonetki. Klienci zyskali możliwość przelania środków za pomocą strony pośrednika. Użytkownik podawał swój login i hasło do bankowości internetowej, a skrypt przygotowany przez firmę Trustly „podszywał się” pod klienta i w jego imieniu zlecał przelew w odpowiednim banku (po potwierdzeniu operacji np. jednorazowym hasłem SMS, również w serwisie pośrednika).
Zmiana nie przeszła niezauważona. Medialny szum w serwisach finansowych i specjalizujących się w bezpieczeństwie IT doprowadził do sytuacji, w której część banków zaczęła blokować tego rodzaju transakcje. Przy okazji głos zabrał nadzorca, przestrzegając, że w ten sposób klient może naruszać regulamin rachunku bankowego i „grozi to utratą środków”. Ostatecznie PayPal, który wydawał się nieco zaskoczony skalą krytyki, zdecydował się na zmianę sposobu wpłacania środków.
Bezpieczeństwo czy ograniczanie konkurencji?
Opisany epizod można potraktować jako „powtórkę z rozrywki” – bardzo podobne kontrowersje wzbudziła cztery lata temu debiutująca wówczas na polskim rynku firma Sofort. Niemiecki pośrednik (dziś należący do firmy o szwedzkim rodowodzie – Klarna) miał kłopoty nie tylko w Polsce, ale także za Odrą. W 2009 roku został pozwany przez operatora schematu płatności Giropay pod zarzutem nieuczciwej konkurencji i narażania na niebezpieczeństwo systemów bankowości internetowej. Sprawą zainteresował się niemiecki urząd antymonopolowy, stawiając ważkie pytanie, czy banki, zabraniając swoim klientom używania loginów i haseł oraz innych narzędzi dostępu do rachunku w serwisach zewnętrznych pośredników, nie zamykają dostępu do rynku.
5 lipca 2016 r., po wielu latach, sprawa doczekała się oficjalnego stanowiska Bundeskartellamt. Czytamy w nim, że zasady narzucone przez niemiecki związek banków (Deutsche Kreditwirtschaft) są nielegalne. „Warunki korzystania z bankowości online narzucone przez banki ograniczają możliwość oferowania nowych i innowacyjnych usług na rosnącym rynku płatności w e-handlu (…) Wzięliśmy pod rozwagę uzasadnioną troskę sektora bankowego o bezpieczeństwo bankowości internetowej, jednakże stosowane obecnie zasady nie mogą zostać uznane za konieczną część polityki zabezpieczeń i ograniczają one działalność niebankowych konkurentów” – wskazano w stanowisku.

Bundeskartellamt wskazał także, iż niebankowi dostawcy usług płatniczych odpowiedzieli na potrzeby rynku, a oferowane przez nich rozwiązania charakteryzują się niższymi kosztami niż alternatywne metody regulowania zobowiązań w e-commerce o dłuższej historii działania.
PSD2 czeka za rogiem
Stanowisko niemieckiego urzędu kończy się dość niecodziennym podsumowaniem. Instytucja stwierdza, że „ogranicza swoją interwencję do wskazania nielegalności kwestionowanych zapisów” i jednocześnie zawiesza natychmiastowe wykonanie decyzji na prośbę zainteresowanych stron. Jednym z powodów jest zbliżający się termin wejścia w życie zapisów zawartych w dyrektywie o usługach płatniczych (PSD2). Przypomnijmy, że zakłada ona umożliwienie dostępu do rachunków bankowych zewnętrznym dostawcom usług. Reguluje zatem kwestię, która była zarzewiem ciągnącego się od lat sporu.































































