Jednym z obiecujących zastosowań stablecoinów mają być przekazy międzynarodowe. Ma być błyskawicznie i tanio, a w dodatku globalnie. Bank centralny Włoch postanowił zabawić się w tajemniczego klienta i sprawdzić te obietnice.


„Ten artykuł przedstawia, o ile nam wiadomo, pierwsze empiryczne badanie metodą mystery shopping dotyczące kosztów i czasu realizacji transferów międzynarodowych opartych na stablecoinach przeprowadzone przez bank centralny” – tak Banca d’Italia reklamuje swój raport badawczy opublikowany w lipcu 2026 r. Bank Włoch postanowił przyjrzeć się jednemu z zastosowań stabilnych kryptowalut i wejść w rolę konsumenta, który chce wysłać pieniądze do i z odległego kraju.
Od początku swojego istnienia stablecoiny były używane głównie jako etap pośredni w transakcjach kryptowalutami. Dawały opcję przechowania środków w kryptoświecie, ale bez ryzyka nagłej zmiany siły nabywczej. Teoretycznie nadają się także doskonale do przemieszczania środków, korzystając z rozproszonych rejestrów jako niezależnego od oficjalnej finansowej infrastruktury kanału. Czy w praktyce mogą być konkurencją wobec usług banków i innych pośredników? Włoski bank centralny za punkt odniesienia przyjął średnie koszty przekazów śledzone przez Bank Światowy (baza RPW – Remittance Prices Worldwide) oraz ceny podawane przez Wise, niebankowego specjalistę w tej niszy.
Stablecoinowa kanapka
Załóżmy, że chcemy wysłać szybko pieniądze np. do Japonii. Pieniądze mamy (w złotych) na rachunku bankowym. Odbiorca też chciałby, na koniec, otrzymać środki w lokalnej walucie na swoje konto. Takie założenie przyjęto, definiując przekaz międzynarodowy w badaniu Banca d’Italia. W praktyce powstaje tzw. stablecoinowy sandwich, składający się z kilku „warstw”:
- Faza I (Zasilenie): Nadawca wpłaca walutę fiat na giełdę (np. przelewem tradycyjnym, natychmiastowym lub kartą).
- Faza II (Zakup): Nadawca wymienia środki fiat na stablecoina po kursie giełdowym.
- Faza III (Transfer): Nadawca przesyła tokeny ze swojej giełdy na giełdę odbiorcy przy użyciu blockchaina.
- Faza IV (Sprzedaż): Odbiorca sprzedaje otrzymane stablecoiny na giełdzie docelowej w zamian za lokalną walutę fiat.
- Faza V (Wypłata): Odbiorca przelewa lokalne środki fiat z giełdy na swoje konto bankowe.
Entuzjaści kryptowalut znają zapewne terminy „on-ramp” („rampa załadowcza”), czyli fazę 1 i 2 w powyższym schemacie oraz „off-ramp” („rampa rozładowcza”), czyli fazę 4 i 5. Tymi nazwami określa się odpowiednio przejście ze świata waluty oficjalnej do świata krypto i odwrotnie. Odbiorca nie zawsze będzie chciał wymienić stablecoiny na lokalną walutę, zwłaszcza jeśli trapi ją problem inflacji. Badacze zwrócili na to uwagę, wskazując, że w praktyce spotkać można typ transakcji przekazu nazwany stablecoinowym tostem (bez wykorzystania off-ramp).

Jak Włosi przeprowadzili badanie?
Bank Włoch w swoim badaniu wykorzystał token USDC, emitowany przez Circle w oparciu o rezerwy w dolarze amerykańskim. Ten wybór, na oko dość dziwny, wynikał z dominacji stablecoinów opartych na dolarze (ok. 98% kapitalizacji całego rynku). W odróżnieniu od USDT, USDC jest też legalnie dostępny i regulowany zarówno w Unii Europejskiej (reżim MiCA), jak i w Japonii, co pozwoliło na zachowanie spójności metodologicznej.
Włoski bank centralny, korzystając ze swoich placówek i sieci attaché finansowych, wykonał serię przekazów na kwotę 200 USDC. Do badania wybrano Argentynę, Brazylię, Zjednoczone Emiraty Arabskie, RPA oraz Japonię. Z powodów prawnych z badania wykluczono pierwotnie wybrane 4 kraje: Chiny, Egipt, Indie i Turcję. W dwóch pierwszych problemem były zakaz obrotu kryptowalutami, w dwóch pozostałych – brak możliwości założenia konta na giełdzie przez attaché.
Do wykonania transakcji wybrano różne giełdy w poszczególnych krajach (Binance i Kraken we Włoszech, giełd lokalnych Ripio, Foxbit, BitOasis i Valr w innych krajach). W ten sposób uniknięto pojawienia się transakcji na jednej platformie, poza blockchainem. Transfery odbyły się w dniach 24 i 26 marca 2026 r. w sieci Ethereum.
Jako koszt operacji potraktowano różnicę pomiędzy kwotą w walucie fiat zapłaconą przez nadawcę a kwotą otrzymaną przez beneficjenta na konto bankowe (obie przeliczone na USD według oficjalnych kursów Banca d'Italia w dniu rozliczenia) w odniesieniu do wartości bazowej 200 USDC.
Wąskie gardło to „rampy”
Pierwszy wniosek z badania pojawił się już na etapie jego konstrukcji. Globalność stablecoinowych przekazów to mit. Ograniczenia regulacyjne wykluczają wiele korytarzy walutowych. Problemem okazało się także przeprowadzenie eksperymentu w Japonii, gdzie transakcja musiała zostać rozbita na części, a w kierunku do Włoch badacze skorzystali z innego blockchaina (Solana). Japońskie „przeprawy” opisano w osobnym rozdziale raportu.
Po drugie, stablecoinowe sandwicze nie miały systematycznej przewagi kosztowej nad tradycyjnymi kanałami przekazów. Całkowite koszty transakcji były bardzo różne w zależności od korytarza geograficznego. Wahały się od 0,30 proc. do niemal 9 proc. wartości transferu.
Po trzecie, sam koszt transferu w sieci blockchain był marginalny i wynosił średnio jedynie około 0,4 proc. całkowitej kwoty. Ten element całkowitego kosztu zależny był w części od wybranej infrastruktury (Ethereum) i stopnia jej wykorzystania przez innych użytkowników. Proces mógłby być szybszy i tańszy, gdyby skorzystać z innych blockchainów lub rozwiązań typu „level 2”.
Po czwarte, główne koszty i opóźnienia generowane są na punktach styku z tradycyjnym systemem finansowym, czyli na etapach zakupu stablecoina (on-ramp) oraz jego ponownej wymiany na walutę fiat (off-ramp). W praktyce giełdy kryptowalutowe pełnią tu rolę nowych pośredników, a ich polityka prowizyjna, opłaty za wpłaty i wypłaty oraz marże na spreadach walutowych decydują o ostatecznej cenie usługi.
I wreszcie, bardzo ważny w kontekście szybkości i kosztów transakcji jest stan krajowej infrastruktury płatniczej. Czas potrzebny na zasilenie konta na giełdzie oraz ostateczną wypłatę środków na konto bankowe odbiorcy zależy wyłącznie od stopnia zaawansowania lokalnego systemu bankowego. W krajach posiadających nowoczesne systemy płatności natychmiastowych (jak TIPS we Włoszech, PIX w Brazylii czy Transferencias 3.0 w Argentynie) pełny proces zamyka się w mniej niż 20 minutach. Z kolei w państwach opierających się na tradycyjnych, wolniejszych przelewach bankowych (jak RPA) czas ten wydłuża się do 1–2 dni roboczych, co całkowicie niweluje przewagę technologiczną stablecoinów.
Bankowe stablecoiny mogą być dobrym pomysłem
Włoski eksperyment można potraktować jako wskazówkę, dlaczego na stablecoiny tak łakomym okiem patrzą banki. W segmencie przekazów międzynarodowych mogą one okazać się doskonałym rozwiązaniem, zwłaszcza jeśli kontroluje się obie strony „sandwicza”. W tym kontekście nie dziwi np. zaangażowanie Revoluta w emisję tokena EURR. To idealne uzupełnienie oferty, domknięcie ekosystemu, pozwalające jednocześnie uniezależnić się od tradycyjnej infrastruktury finansowej (chociażby usług SWIFT).
Zdaniem autorów raportu, stablecoiny zyskałyby ogromną przewagę ekonomiczną, gdyby mogły być bezpośrednio wydawane w realnej gospodarce odbiorcy (np. na zakup towarów) bez konieczności ich uciążliwego i kosztownego przewalutowywania z powrotem na walutę fiat. Jednak w gospodarkach rozwijających się, borykających się z wysoką inflacją i niestabilnym kursem, bezpośrednie wejście w obieg stablecoinów powiązanych z obcą walutą mogłoby drastycznie nasilić zjawisko dolaryzacji. A to z kolei niesie ze sobą istotne wyzwania dla suwerenności monetarnej oraz stabilności finansowej lokalnych banków centralnych.




























































